Duchy przeszłości

  

W wieczór wyborczy, w chwili swojego największego może triumfu, Jarosław Kaczyński rozpoczął przemówienie, wspominając śp. Lecha Kaczyńskiego oraz wielu działaczy PiS-u, którzy wraz z nim zginęli pod Smoleńskiem. „Panie Prezydencie melduję wykonanie zadania!”, oznajmił półżartem.

Nazajutrz w „Gazecie Wyborczej” skomentował to wystąpienie Jarosław Kurski: „Wczoraj w sztabie PiS przemówił Tanatos opłakujący brata bliźniaka. Liczy się tylko rachunek krwi i wykonanie zadania”. Te dwie wypowiedzi dobitnie ilustrują antagonizm, który w ostatnich dziesięcioleciach rozsadza od wewnątrz naszą kulturę.

Dług

Przemówienie prezesa PiS-u – wbrew wizerunkowi, jaki od lat preparują mu media – było wyrazem głębokiej pokory człowieka świadomego, że jest zaledwie drobnym trybikiem w wielkiej machinie ludzkich wysiłków pracującej na rzecz poprawy losu. Że wszelkie nasze przedsięwzięcia, choćby i najświetniejsze osobiste sukcesy, niepomiernie wiele zawdzięczają staraniom innych, kompetencjom, umiejętnościom i doświadczeniom pozyskanym bez naszego udziału i przekazanym nam bądź to bezpośrednio – w rodzinie, w kręgu znajomych czy współpracowników, bądź to za pośrednictwem kultury, tego gigantycznego zasobu wiedzy wypracowanej przez minione pokolenia, bez której nie udałoby się nam choćby przeżyć, nie mówiąc już o osiągnięciu czegokolwiek w jakiejkolwiek sferze działania. 

Samo nasze istnienie warunkowane jest długiem, który zaciągamy w chwili poczęcia, a potem każdego dnia powiększamy coraz bardziej. Takie przekonanie żywiły wszystkie znane dziejopisom cywilizacje i na ogół wyrażały je podobnie: pielęgnując pamięć o własnych przodkach, okazując szacunek zmarłym i dziedziczonej po nich tradycji. Ta praktyka jest bodaj nawet starsza niż gatunek homo sapiens – odkryto, że pewne rytuały pogrzebowe rozwinął już pitekantrop i człowiek neandertalski. Cywilizacja judeochrześcijańska zapisała obowiązek wdzięczności protoplastom w przykazaniu dekalogu: czcij ojca swego i matkę swoją. Kult zmarłych wyrasta właśnie z tego retrospektywnego zobowiązania.

Dla badaczy każdej historycznej kultury jej nekropolia jest podstawowym źródłem informacji. Gdy wiatr rozwieje już szczątki europejskich biurowców i stadionów także i o nas mówić będą groby, które w tych dniach odwiedzamy. Troska o ich utrzymanie jest świadectwem egzystencjalnej dojrzałości. Tak jak i żywe wspomnienie bliskich, którzy nim odeszli, wnieśli przemożny wkład w nasze życie i de facto – choć fizycznie nieobecni – wciąż je kształtują. Tam, gdzie godność nie jest przebrzmiałym archaizmem, wypada pamiętać o zaciągniętych długach tym pilniej, że nie da się ich spłacić. 

„Pan musi coś zrobić w tej sprawie…”

Dlatego prezes Kaczyński, świętując zwycięstwo, nie mógł zapomnieć o przeszłości. To przecież ona kazała mu walczyć, pomimo wyczerpania, zniechęcenia, osamotnienia, wrogości przeciwników, nielojalności przyjaciół. Niejako w myśl wezwania sformułowanego przed pięciu laty przez Jarosława Marka Rymkiewicza: „Jarosławie! Pan jeszcze coś jest winien Bratu! / Dokąd idziecie? Z Polską co się będzie działo? / O to nas teraz pyta to spalone ciało / I jest tak że Pan musi coś zrobić w tej sprawie / Niech się Pan trzyma – Drogi Panie Jarosławie”.

Że zatrzaśnięta w grobach przeszłość może być źródłem życiowej siły, a nie li tylko jałowej rozpaczy, wie oczywiście świetnie poeta, także mąż stanu zdaje sobie z tego sprawę. W opinii paleoantropologów, rozumieli to, po swojemu, nawet pitekantrop i neandertalczyk, skoro obaj rozłupywali czaszki nieboszczyków i wyjadali ich mózgi, aby wchłonąć w siebie mądrość umarłych. Nie potrafi tego jednak pojąć Jarosław Kurski, jest bowiem rzecznikiem cywilizacyjnego eksperymentu, w ramach którego kult zmarłych skojarzony został z irracjonalnym pędem ku śmierci i samozatraceniu, rozumianym tak, jak proponował Zygmunt Freud, przypisując tej żądzy autodestrukcji patronat greckiego Tanatosa.

W optyce zwolenników nowoczesności i postnowoczesności, wyznawców wybujałego indywidualizmu i laickiego, antropocentrycznego światopoglądu dziedzictwo przodków nie jest bogactwem, ale uciążliwym balastem bezsensownych nakazów i zakazów krępujących swobodę jednostki i jej radość życia. Jest przeszkodą w pogoni za mirażem hedonistycznie pojmowanej, bezkresnej szczęśliwości. Skoro przeszłość jawi się jako obszar opresji, nie ma powodu, by z wdzięcznością się ku niej zwracać, przeciwnie, trzeba od niej uciekać, bo budzi niechęć i obawy. Z tej perspektywy pielęgnowanie pamięci o zmarłych wydaje się chorobliwym obłędem albo przejawem irracjonalnego, groźnego atawizmu. Bywa, że wywołuje wręcz przerażenie, by wspomnieć reakcję ludzi tej formacji umysłowej na fenomen żałoby posmoleńskiej. Nie tylko doraźne, polityczne interesy były źródłem ich paniki, trudno o nie podejrzewać np. uczniów elitarnego, społecznego liceum, którzy gremialnie uczestniczyli w ohydnych bachanaliach pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu.

Halloween kontra Zaduszki

Antagonistyczne wizje świata postrzeganego jako ukorzeniony w swojej historii albo przeciwnie – jako wyrywający się z mroków dziejowej ciemnoty, koegzystują oczywiście w całej Europie i to od stuleci. W Polsce ostatnich dekad z różnych przyczyn ścierają się jednak ze szczególną gwałtownością. W powojennym półwieczu wpisane zostały w spór między komunizmem i antykomunizmem, toteż w miarę jak ustrój socjalistyczny się degenerował, zwolennicy świetlanej przyszłości tracili dawne argumenty, natomiast nowe, wypracowywane na Zachodzie przez kontrkulturę i środowiska tzw. kawiorowej lewicy, tutaj były trudno dostępne wskutek intelektualnej izolacji i restrykcyjnej cenzury. Sprzyjało to – tak jak i wciąż niezachwiany autorytet Kościoła katolickiego – umacnianiu postaw tradycjonalistycznych w pokoleniach wchodzących wówczas w dorosłe życie. 

Za to po 1989 r. Polska odrabiała kulturowe zaległości w przyspieszonym tempie – dorobek zachodniej myśli filozoficznej napłynął w zwielokrotnionej dawce i tym silniej oddziałał na umysły intelektualistów. Z kolei szerokie rzesze przejmowały ponowoczesny światopogląd w jego strywializowanej wersji, kolportowanej przez popkulturę, która fascynowała odbiorców wychowanych na siermiężnej peerelowskiej rozrywce. Transformacja ustrojowa zbiegła się w czasie z rewolucją cyfrową, co przekonało całą generację, że doświadczenie przeszłości jest niewiele warte i nieprzydatne. Rodzice i dziadkowie odnajdywali się w nowej rzeczywistości znacznie gorzej niż młodzież, przeświadczona – często nie bez racji – że musi samodzielnie przedzierać się przez gęstwinę codzienności, a wskazówki bezradnych opiekunów lekceważyć, bo zasługują raczej na politowanie niż posłuch. Pokolenie dorastające w latach dziewięćdziesiątych żyło w poczuciu, że tylko sobie zawdzięcza własne osiągnięcia, że przeszłość – na domiar złego często utożsamiana z komunizmem – to kłopotliwe obciążenie. Sprymitywizowana ideologia liberalna, propagowana w mediach III RP, jeszcze to fałszywe mniemanie potęgowała.

W konsekwencji dramatycznie wzmógł się antagonizm między – żeby użyć języka mediów społecznościowych – „tenkrajem”, który duchy przeszłości traktuje niczym groźne upiory i uśmierza swoje wobec nich lęki maskaradą Halloween, a Polską, która w Zaduszki odwiedza cmentarze, by oddać hołd i okazać wdzięczność ukochanym zmarłym. W ostatnich wyborach przewagę zyskała ta druga, co Jarosław Kaczyński treścią swojego przemówienia dobitnie podkreślił. To jednak nie oznacza ostatecznego zwycięstwa, być może wręcz przeciwnie – eskalację napięcia. Konfliktu kulturowego bowiem nie da się ani zażegnać, ani rozstrzygnąć większością głosów. Jeśli w ogóle można tego dokonać, to jedynie wysiłkiem myśli i wyobraźni.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję komentarze...

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts