Wspomnienia z niemieckich fabryk śmierci

We wtorek w podziemiach warszawskiego kościoła św. Krzyża odbył się audiospektakl autorstwa Bohdana Urbankowskiego zatytułowany „Głosy”. To wstrząsający, polifoniczny opis piekła.

Tomasz Hamrat
We wtorek w podziemiach warszawskiego kościoła św. Krzyża odbył się audiospektakl autorstwa Bohdana Urbankowskiego zatytułowany „Głosy”. To wstrząsający, polifoniczny opis piekła. Piekła niemieckich obozów koncentracyjnych. Dokument zapisany wierszem.

Kiedy przeczytałem w zapowiedzi, że tematyką „Głosów” jest rzeczywistość niemieckich obozów koncentracyjnych, pomyślałem: to już przeszłość, będzie nieciekawie. Okazało się jednak, że przeżyłem wstrząs. Spektakl, a właściwie rozpisana na kilkadziesiąt głosów 50-minutowa audycja radiowa, przykuwał uwagę, wiersze sprawiały, że zaciskało mi się gardło, chwilami miałem łzy w oczach. Tematyka ludzkiego cierpienia, tematyka zła nieograniczonego niczym poza wyobraźnią oprawcy, niestety, zawsze będzie aktualna. I jeśli weźmie ją na warsztat utalentowany poeta, skutki są takie jak wyżej.

„Głosy” to najważniejszy zbiór poetycki Bohdana Urbankowskiego. Pisał go od 1968 r. To dzieło dokumentalne zapisane wierszem. Poeta oparł się na wspomnieniach więźniów oraz na udokumentowanych faktach z działalności niemieckich fabryk śmierci. Użył różnych form literackich, od prozy poetyckiej, po balladę dziadowską. Każdy wiersz to głos innego więźnia Buchenwaldu i Auschwitz. Te subiektywne spojrzenia na dramatyczne najczęściej obozowe wydarzenia budują polifoniczny opis piekła. Topienie noworodków w wiadrze, obozowe miłości, sprzedawanie się. Deklaracje wiary i niewiary. Modlitwy. Dziecko opisujące różne wypróbowane przez siebie metody ucieczki od obozowej rzeczywistości w wyobraźnię. I prośba do dorosłego, by wziął je za rękę i poszedł z nim „na druty”. Bo chłopczyk sam nie ma tyle odwagi, by popełnić samobójstwo i połączyć się wreszcie z kochaną, zamordowaną wcześniej mamą. Świadek opisujący Niemca szpadlem odrąbującego kawałek klatki piersiowej więźnia, który miał nieszczęście mieć tam tatuaż z Matką Boską. I śmierć tego człowieka modlącego się cały czas różańcem: umierając miał wyraz szczęścia na twarzy.

Ten poetycki dokument jest wstrząsający. Jeśli sztuka ma dziś jakieś zadanie do wypełnienia, to Urbankowski użył jej zgodnie z przeznaczeniem. Za tysiąc lat nie będzie uczciwego opisu XX-wiecznej literatury, w którym zabrakłoby miejsca na „Głosy”.

Dziś widzimy, jak Niemcy skutecznie przekonują świat, że tych zbrodni dokonali naziści pod rękę z Polakami. Zrzucają bezczelnie odpowiedzialność z siebie, korzystając ze swojej gospodarczej i politycznej siły. Trzeba więc pamiętać, jak było, i pokazywać niemiecką winę światu.

Świetnym pomysłem był wybór miejsca na spektakl – dolny kościół św. Krzyża. Na ołtarzu kilkadziesiąt modlitewnych cienkich świec. Ciemność i głosy. Do szczelnie wypełnionej i zasłuchanej sali, w której wybrzmiewały „Głosy”, prowadził długi korytarz. Rząd świec oświetla wiele kart z nazwami wszystkich obozów i podobozów niemieckiej machiny śmierci. Nieobojętne dla emocji odbiorców spektaklu było też to, że kościół św. Krzyża zapadł w zbiorową pamięć dzięki zdjęciom przedstawiającym wojenne zniszczenia. Przewrócona rzeźba kamiennego Jezusa z ręką wyciągniętą niemo ku niebu na tle ruin Warszawy to jeden z silniejszych obrazów pod moimi powiekami.

Sponsorami spektaklu byli aktorzy, którzy udzielili głosów charytatywnie. Są to: Michał Żebrowski, Jerzy Zelnik, śp. Janusz Zakrzeński, Katarzyna Wełpa, Tadeusz Ścibor-Marchocki, Rafał Jan Porzeziński, Michał Piela, Maria Pakulnis, Cezary Nowak, Mikołaj Müller, Zbigniew Moskal, Olga Miłaszewska, Wojciech Malajkat, Anna Majcher, Piotr Machalica, Agnieszka Kuczyńska, Rafał Królikowski, Wiesław Komasa, śp. Krzysztof Kołbasiuk, Mikołaj Kawecki, Marek Jaromski, Sławomir Grzymkowski, Bartłomiej Głogowski, Sylwia Gliwa, Stanisław Dembski, Jacek Bursztynowicz, Barbara Bursztynowicz, ks. Marcin Brzeziński, Urszula Bartos-Gęsikowska i Adam Biedrzycki.

Bohdan Urbankowski jest poetą, prozaikiem, filozofem, historykiem i publicystą. Naszym kolegą z „Gazety Polskiej”. Po wojnie szukał dowodów śmierci swojego ojca Mieczysława, oficera AK, uczestnika Powstania Warszawskiego, więźnia obozów koncentracyjnych Auschwitz, Buchenwald i Leitmeritz. Zetknięcie z uratowanymi więźniami, dokumentami i wspomnieniami z lagrów zaowocowało powstaniem „Głosów”.

Spektakl jest pierwszym wydarzeniem przygotowanym przez Teatr Rapsodyczny z Warszawy.

 

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

​Robert Tekieli
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo