To nie są zwykłe wybory, tu chodzi o Polskę

  

Wybory 25 października albo będą zwycięstwem albo porażką nas – Polaków. Albo prawica z PiS-em na czele osiągnie wynik, który pozwoli jej samodzielnie rządzić, albo nadal pozostaniemy krajem niesamodzielnym, nie umiejącym zadbać o swoje żywotne interesy.

Wszystko zależy właśnie od tej świadomości przed jak bardzo przełomowymi wyborami stoi dziś Polska. Tu nie chodzi tylko o odrzucenie ostatnich rządów PO-PSL. Tu decyduje się czy hybryda (żeby nie powiedzieć: hydra) postkomunistyczno-liberalna, która opanowała nasz kraj od 1989 roku, będzie nadal zawłaszczać nasze państwo. Ta hybryda postkomunistyczno-liberalna jest winna temu, że mimo 26 lat wielkiego wysiłku, jesteśmy nadal ubogim kuzynem Europy Zachodniej choć mamy ogromny potencjał rozwojowy. Paradoks polega na tym, że różne międzynarodowe korporacje, banki, fundusze itp chwalą przemiany w Polsce, ale innego zadania jest większość samych chwalonych.

Konsekwencja Jarosława Kaczyńskiego

W Polsce żyje się ciężko, przeciętna praca jest nędznie wynagradzana, są ogromne obszary biedy, dotyczące najczęściej rodzin z dziećmi i ludzi starszych, choć nie koniecznie starych, bo często ludzie już po 50 zostają bez pracy i środków do życia. Większość z nas nie ma żadnych zasobów finansowych czy oszczędności, żyje z dnia na dzień bez żadnych perspektywy polepszenia swojego losu. Wytworzyły się szokujące dysproporcje między dobrze sytuowanymi, a całą ogromną resztą. Najbardziej widać wszelkie niedostatki w tzw. Polsce powiatowej, często zaniedbanej infrastrukturalnie w porównaniu do metropolii wojewódzkich. Ta Polska, z której obecnie rządzący zrobili kraj drugiej kategorii, gdzie żyje większość obecna jest również w dużych miastach i jest miarą naszej rzeczywistości. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź wydaje się prosta, jesteśmy źle rządzeni, co podkreśla szczególnie mocno kandydatka PiS na premiera Beata Szydło. Jednak deklarowane przez PiS dobre rządy, nastawione na realizację ambicji swoich obywateli, to tylko jeden z argumentów, by głosować na prawdopodobnego zwycięzcę tych wyborów. Różnica między PiS a innymi ugrupowaniami, które mogą dostać się do sejmu polega na tym, że to on ukształtował wyrazistą alternatywę programową. I ma, co jest może jeszcze ważniejsze, zwarte środowisko polityczne pod przywództwem Jarosława Kaczyńskiego. Jako publicysta „Tygodnika Solidarność” od 1991 aż do dziś obserwuję polityczną drogę tego wybitnego polityka. Trzeba oddać mu, że jego diagnozy sytuacji naszego kraju zawsze celnie trafiały w istotę problemów i przez te lata wykazywał się żelazną konsekwencją w nazywaniu po imieniu stron ciemnych i jasnych polskiej polityki. Ta konsekwentna postawa, w obliczu ciągłych kłamstw, oszustw i naciągania Polaków, procentuje po 26 latach przemian ogromny zaufaniem do PiS jako partii, pod jego przywództwem. To że obecnie PiS ma tak zdecydowaną przewagę na partiami establishmentu politycznego jest momentem niepowtarzalnym i wyjątkowym. Wielką byłoby strata, gdyby takie pospolite ruszenie w społeczeństwie polegające na zaufaniu do tej partii nie pozwoliło jej na samodzielne rządzenie. Wariant rządu koalicyjnego prowadziłby do połowicznych działań nowej ekipy i znowu zmarnowania szans na politykę narodową.

Strach przed odpowiedzialnością

Dlatego mobilizacja elektoratu popierającego PiS musi być w tych dniach nadzwyczajna. Niech nas nie usypiają pocieszające sondaże o poparciu przekraczającym 40 proc., bo to może być również element gry przedwyborczej. Do ostatniej chwil przeciwnicy odzyskania samodzielności polskiej polityki atakują bezpardonowo PiS lub tworzą iluzje alternatywy dla PiS-u, bo chcą aby nasz kraj był słaby, by nie było w nim prawdziwego gospodarza i dobrze stanowionego prawa. W jakim stopniu jesteśmy krajem skorumpowanym, rozrywanym przez gangsterkę polityczną pokazują liczne afery, z tą ostatnią – taśmową. Ujawnienie kolejnych taśm z Janem Kulczykiem i lobbystą Wawrzynowiczem oraz prezesem NIK Krzysztofem Kwiatkowski odsłania całą prawdę o rządach Platformy i PSL-u. Czołowe osoby z rządu były na usługach najbogatszych biznesmenów. Jak widać i słychać na taśmach to ich interes był ważny dla ludzi z rządu PO-PSL choć nie koniecznie musiał być on równie dobry dla Polski.

Establishment postkomunistyczno-liberalny boi się śmiertelnie, że społeczeństwo wreszcie odzyska swoje państwo i oczyści się ze skorumpowanych polityków i wspierające ich elity. Kampania straszenia PiS-em przybrała już tak chorobliwe objawy, że premier Kopacz wieszczy „republikę wyznaniową” w wydaniu PiS-u. Jednak ta histeria obozu rządzącego ma swoje uzasadnienie, a jest nim rzeczywisty przeraźliwy strach przed odpowiedzialnością za wszystkie kłamstwa, patologie i nieuczciwości ostatnich lat. Kopacz i jej zaplecza polityczne boi się więc nie tylko odcięcia dostępu do publicznych pieniędzy i związanych z nimi apanaży, przywilejów ale też rozliczenia za okres sprawowania rządów. Dlatego do ostatniej chwili przed wyborami robi się prowokacje i ustawki medialne aby choć trochę odebrać głosów PiS-wi, szczególnie wśród wyborców jeszcze nie zdecydowanych, tak aby nie mógł rządzić samodzielnie. Szczególną rolę odgrywa w tych ustawkach telewizja publiczna pod aktualnym zarządem. Wydanie „Wiadomości” programu I TVP nazajutrz po wtorkowej debacie był złamaniem podstawowych zasad obiektywizmu dziennikarskiego, przypominało najczarniejszy okres stanu wojennego i programów reżyserowanych przez miniony reżim. Wygląda na to, że dopuszczono do przepychanek z grupą sztabowców PiS, po to aby nazajutrz móc pokazać w głównym wydaniu „Wiadomości” w negatywnym świetle Beatę Szydło i je sztab. Z możliwości „pompowania” tego tematu skorzystały inne media mainstreamowe usłużnie pokazując przez cały dzień obrazki z „agresywnymi” przedstawicielami partii, która ma niebawem objąć władzę Nie zająknęły się przy tym o brutalności wynajętej przez TVP ochrony i szarpaniu młodych ludzi towarzyszących liderce PiS. . Cóż, można powiedzieć, że w tym wypadku tonący brzydko się chwyta.

Wybór należy do nas

W historii Polski zawsze mieliśmy momenty przełomowe - zwycięstw lub klęsk. Takim momentem przełomowym był 4 czerwca 1989 roku – wybory, które zmobilizowały społeczeństwo do odrzucenia szkodliwej władzy. Wtedy tamto zwycięstwo okazało się połowiczne, bo wąska grupa polityków uznała, że ważniejsze są porozumienia z komunistami niż wybór dokonany przez naród i zgodzono się na drugą turę głosownia przywracającą wpływy komunistów. Ówczesny błąd mścił się na nas przez 26 lat. Spowodował on, że III RP została zawłaszczona przez klientelizm polityczny, służby specjalne i silne obce interesy. Dzisiaj stoimy przed wyborem zasadniczym dla naszej przyszłości. Albo wybierzemy alternatywę dla trwających od 26 lat układów, albo nadal pozostaniem państwem wewnętrznie słabym nijakim, z ogromną emigracją zarobkową, szarpiącymi się o przetrwanie rodzinami i młodymi pokoleniami bez perspektyw rozwojowych. 25 października wybór należy do nas.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Wczytuję komentarze...

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts