​Polityka historyczna to normalność!

  

Chcielibyśmy żyć w Polsce rządzonej przez i dla Polaków. Tak jak każdy naród europejski mamy do tego prawo.

Dziś jednak – patrząc na upływające osiem lat rządów PO-PSL – można mieć wrażenie, że Polska nie tylko się kurczy, stanowi też terytorium najbardziej zdatne do podboju gospodarczego i jest (ma być) zamieszkana przez ludzi niezdolnych do samookreślenia swoich żywotnych potrzeb.

Od lat 90. XX w. usilnie wpajano nam przekonanie, że mamy historię, której należy się wstydzić, to z jednej strony osiągnęło zamierzony cel, z drugiej jednak spowodowało bunt.

Wielka historia

Które z tych dwu przekonań przeważy (wstyd czy bunt), zależy w dużej mierze od wyborców, którzy zdecydują się pójść do urn 25 października. Nie znam narodu europejskiego, który by nie chwalił się własną przeszłością – dokonaniami i ludźmi. Budowanie postawy patriotycznej w kolejnych pokoleniach nie jest bowiem objawem ksenofobii, ale odpowiedzialności elit. W centrum Londynu, przy słynnym Big Benie, każdy uczeń angielskich szkół czy turysta zobaczy skupione blisko siebie postumenty przedstawiające wybitnych – zdaniem Brytyjczyków – mężów stanu z XIX i XX w. Ta lekcja historii ma uczyć i zachęcić do zapamiętania nazwisk najważniejszych premierów, którym przez stulecia Wielka Brytania zawdzięczała pozycję światowego mocarstwa. Z kolei w Waszyngtonie niemal na każdym skrzyżowaniu – nie mówiąc już o arterii parkowej wiodącej od pomnika Abrahama Lincolna w stronę mauzoleum ofiar II wojny światowej – turysta ustawicznie ociera się o wielką historię Stanów Zjednoczonych, tej światowej potęgi, stojącej dziś, w opinii amerykańskiej elity, na straży prawa i wolności. Przeszłość USA wskazuje bowiem współczesnym Amerykanom kierunek drogi i zadania. Jednocześnie pomniki polskich czy francuskich generałów walczących o wolność tego kraju świadczą o stałej świadomości długu, który Stany Zjednoczone spłacają przedstawicielom Starego Kontynentu.

Podobnie jest, gdy znajdziemy się w Rzymie czy Paryżu. Dostrzeżemy, że architektura tych najpiękniejszych miast świata jest świadectwem troski państwa o dziedzictwo europejskie, cywilizacyjne. W Paryżu i całej północnej Francji widoczne są ślady pamięci o Wielkiej Wojnie i II wojnie światowej. Imienne tablice i pomniki ofiar I wojny światowej są starannie utrzymane, zawsze pełne kwiatów (znicze to polska tradycja).

Wartości, o które trzeba się bić

Kilka lat temu obok katedry Notre-Dame Francuzi zbudowali mauzoleum pamięci o 200 tys. ofiar swojego narodu, które zginęły zamordowane w niemieckich obozach koncentracyjnych w latach 1940–1945. Dlaczego ten pomnik powstał obok Notre-Dame? Paryski Grób Nieznanego Żołnierza znajduje się u podnóża Łuku Triumfalnego, czyli miejsca odwiedzanego przez rzesze turystów z całego świata, a obok tabliczka informuje, by z szacunkiem podchodzić do tego miejsca. W Rzymie wielki pomnik symbolizujący zjednoczenie Włoch wkomponowany w starożytny Kapitol i Forum Romanum, zwany popularnie „maszyną do pisania”, kryje w sobie nie tylko Grób Nieznanego Żołnierza, ale także Muzeum Czynu Niepodległościowego. Te żywe lekcje historii mają dowodzić wielkości narodu, obecności wartości, o które bić się trzeba i bez których nie da się żyć.

Powszechna edukacja historyczna w stolicach europejskich jest także widoczna w licznych muzeach, opowiadających o historii danego narodu. W Berlinie Muzeum Historii Niemiec odwiedzane przez liczne wycieczki szkolne opowiada o wielkiej historii tego narodu i jego odpowiedzialności, także za całą Europę – ponieważ historia Niemiec zaczyna się od tego, że ich misją było podtrzymywanie dziedzictwa starożytnego Rzymu. Według obowiązującej narracji, właśnie to zadanie towarzyszyło przez wieki Cesarstwu Rzymskiemu Narodu Niemieckiego, którym władał cesarz – gwarant istnienia ciągłości cywilizacji europejskiej. Z kolei bohaterem tradycji pruskiej w Niemczech staje się Otto von Bismarck, który doprowadził do zjednoczenia państewek niemieckich, a powstałe dzięki temu państwo podniósł do rangi światowej potęgi. Zupełnie nie ma tendencji, by ktoś chciał spojrzeć na dzieje tego polityka przez pryzmat polskiej krzywdy. Podane są za to twarde liczby świadczące o skoku cywilizacyjnym Niemiec w latach 1871–1914. Takie są realia, w których żyjemy jako narody europejskie, które mają swoje wielkie historie narodowe dające siły, by kształtować współczesność i przyszłość.

Cały tekst ukazał się w "Gazecie Polskiej Codziennie"
 

Autor kandyduje do Senatu z listy PiS-u.

 
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję komentarze...

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl