Szytej grubymi nićmi prowokacji Rock Radia wobec Jerzego Zelnika nijak nie da się obronić. Po prostackiej manipulacji rozgłośni nawet dziennikarz „Gazety Wyborczej” stanął w obronie aktora. „Sprawa jest kompromitująca nie dla Jerzego Zelnika, lecz dla ludzi z naszej strony barykady” – napisał Grzegorz Sroczyński.
 
Jestem zażenowany wygłupami niektórych osób z własnego środowiska. Trzeba upaść na głowę, żeby puścić w radiu nagranie z Jerzym Zelnikiem i na serio twierdzić, że aktor zdradził kolegów. Te śmichy-chichy, ta radość, że oto ujawniliśmy pisowską mentalność, wywołuje mój odruch wymiotny” – podkreślił Grzegorz Sroczyński na łamach „Gazety Wyborczej”.

Przypomnijmy jak wyglądała sytuacja. Do aktora zadzwonił ktoś, podając się za pracownika Kancelarii Prezydenta. Twierdził, że jest ona zainteresowana opinią środowiska artystycznego na temat wcześniejszego wieku emerytalnego, czyli wieku, jaki proponuje w reformie Andrzej Duda. Zelnik wymienił nazwiska osób, które w jego opinii mogłyby wyrazić opinię w tej właśnie sprawie.

Na głos zastanawiałem, się kto na ten temat może wydać opinię. Uznałem, że Łukaszewicz nie, bo jest już na emeryturze, bo ma 69 lat. Więc może Barciś, może Szczepkowska, może Wysocki. Potem sam dzwoniłem do iluś osób. Nie każdy chciał się wypowiadać. Bo większość znanych aktorów mówi, że im wszystko jedno, bo i tak pracują do śmierci. (…) Cała reszta (pytania – przyp. red.) została dograna

– tłumaczył po wszystkim Zelnik.

CZYTAJ WIĘCEJ: "Jedna z najprymitywniej grubymi nićmi szytych mistyfikacja". Znany aktor-gej staje w obronie Zelnika

Sytuacja została przedstawiona zupełnie inaczej. Jakub Wojewódzki zmanipulował jego wypowiedź, a media głównego nurtu natychmiast podchwyciły temat, pisząc np., że „Zelnik donosi na kolegów”.

Na antenie Telewizji Republika aktor powiedział, że manipulacja radia „to ubecko-sowieckie metody”. Dodał, że nie jest całą sprawą „ani zmęczony, ani upodlony”, bo „jest dalece w zgodzie z własnym sumieniem”.

CZYTAJ WIĘCEJ: Jerzy Zelnik: Nie zachowałbym się po świńsku, dla mojego pokolenia honor coś znaczył
 
Dziennikarz „GW” broni aktora. Pisze, że dziennikarze z Rock Radia zadawali mętne pytania. Do tego mógł nie słyszeć, co mają do powiedzenia, ponieważ znajdował się na dworcu – w tle słychać było komunikaty wydawane przez megafon.
 
Dodatkowo publicysta zaznacza, że Zelnik wybrnął z tej sytuacji z klasą. Nie powiedział niczego, z czego można mu robić zarzut. Co więcej, dał wyraz troski o artystów nie tylko ze swojego grona. Do tego Skoczyński pisze też, że zachowanie znanego aktora nie świadczy o tym, że tamto środowisko dyszy żądzą odwetu i chce wykosić aktorów, którzy popierali Komorowskiego.

Współczuję Jerzemu Zelnikowi, nie wszyscy zadadzą sobie trud odsłuchania całego tego idiotycznego pasztetu. Sprawa jest kompromitująca nie dla Jerzego Zelnika, lecz dla ludzi z naszej strony barykady, którzy się tym zachwycają i kolportują

– konkluduje autor tekstu.