- Tzw "afera" Zelnika jest jedną z najprymitywniej grubymi nićmi szytą mistyfikacją i manipulacją, jaką pamiętam. Prostacki montaż, ewidentnie pytania i odpowiedzi nie korespondują ze sobą na ucho najbardziej naiwnego dziecka. Nie zgadzam się z Jerzym Zelnikiem prawie w niczym, ale na taką chamską manipulację nie ma zgody - napisał na swoim profilu na Facebooku Jacek Poniedziałek. Radio Rock opublikowało całość nagrania, które nie pozostawia wątpliwości: Zelnik rozmawiał o czym innym, niż sugerują atakujące go media. 

Wczoraj "Gazeta Wyborcza" przypuściła atak na Jerzego Zelnika. Powód? Prowokacja Radia Rock, która sugeruje, że Zelnik, myśląc iż rozmawia z urzędnikiem kancelarii prezydenta, donosił na kolegów, aktorów - wskazując kogo należałoby przymusowo wysłać na wcześniejszą emeryturę. Jerzy Zelnik odpowiadając na zarzuty, stwierdził, że pytania dograno po rozmowie - nazywając całą akcję "ubecką prowokacją". W odpowiedzi radio na swojej stronie internetowej opublikowała całość nagrania, czyli trzy rozmowy. Co tak naprawdę powiedział?

- Pan prezydent Andrzej Duda rozważa zaproponowanie panu stanowiska doradcy do spraw kulturalnych - zaczyna rozmowę z Zelnikiem pracownik radia, podając się za pracownika Kancelarii Prezydenta. - Chciałby też się skonsultować ws. artystycznych, ale też, jest taki projekt przechodzenia artystów na wcześniejszą emeryturę - kontynuuje.

Jerzy Zelnik podejmując rozmowę umawia się na telefon, by ustalić spotkanie. Aktor zwraca też uwagę, że nie słyszy dobrze rozmówcy, w związku z tym, że jest na dworcu i komunikaty na peronie zagłuszają rozmowę. - Chodzi o to, żeby zaprosić kogoś też z drugiej strony barykady? - dopytuje.

Tak wygląda fragment pierwszej rozmowy:

Radio: No powiem wprost, że chodzi nam o artystów, którzy, no, obrażali pana prezydenta Dudę.
Zelnik: Rozumiem, wie pan, ja mam kłopot rzeczywiście z rozmawianiem z panem, bo tu mam straszny hałas.
Radio: No słyszę, że pan na dworcu chyba tam jest...
Zelnik: Tak, to będę jeszcze dzwonił. 

W drugiej rozmowie pojawia się inny wątek. Nie "donosu", a "afterparty z okazji obniżenia wieku emerytalnego":

Radio: Kłaniam się, Mikołaj Janusz, Kancelaria Prezydenta RP. Czy mam przyjemność z panem Jerzym Zelnikiem? 
Zelnik: Tak, tak.
Radio: Dzień dobry panie Jerzy, chcieliśmy pana gorąco zaprosić na afterparty z okazji obniżenia wieku emerytalnego. Przepraszamy, że informujemy o tym telefonicznie, nie mailowo, ale nie chcemy informować o tym mediów, obawiamy się przecieków.
Zelnik: Aha... A kiedy?
Radio: Dzisiaj o 20.00 w Belwederze będzie przyjęcie. 

W trzeciej rozmowie - jak wskazuje kontekst przeprowadzonej następnego dnia, a której radio w pierwotnej audycji nie puściło - Jerzy Zelnik informuje, że już rozmawiał, kto mógłby doradzać prezydentowi ws. emerytur dla aktorów. Kolejny raz nie ma ani razu stwierdzenia, które by potwierdzało, że dla Zelnika była to rozmowa o jakimkolwiek donoszeniu. Zauważa, że w środowisku artystycznym mniej aktorzy mają problem z wcześniejszą emeryturą, co inne zawody, takie jak "tancerz, tancerka zwłaszcza".

Na manipulację, której ofiarą padł aktor - zareagował jego zawodowy kolega: Jacek Poniedziałek. Artysta znany z ostrych, lewicowych poglądów, ale i swojej zadeklarowanej orientacji homoseksualnej broni Jerzego Zelnika:

Tzw "afera" Zelnika jest jedną z najprymitywniej grubymi nićmi szytą mistyfikacją i manipulacją jaką pamiętam. Prostacki montaż, ewidentnie pytania i odpowiedzi nie korespondują ze sobą na ucho najbardziej naiwnego dziecka. Nie zgadzam się z Jerzym Zelnikiem prawie w niczym, ale na taką chamską manipulację nie ma zgody. Ludzie, posłuchajcie sami tego tandetnego nagrania. Ręce opadają - pisze Poniedziałek na Facebooku.