Tomasz Lis żali się w "Gazecie Wyborczej", że PiS "zabierze mu Polskę", a Adam Michnik pisze o "gorzkim smaku aksamitnej dyktatury". Pokolenie "elit" III RP jest już najwyraźniej tak zmęczone i oderwane od rzeczywistego życia, że nie dostrzega własnej śmieszności.

Dzisiejsze wydanie "Gazety Wyborczej" to jeszcze większa dawka antypisowskiej propagandy niż zwykle. Do stałej redakcji "GW" dołączył bowiem - jako osoba udzielająca wywiadu - Tomasz Lis, redaktor naczelny "Newsweeka Polska". Swój artykuł przestrzegający przed PiS opublikował też dziś Adam Michnik, szef "Wyborczej". Słowem: salon III RP rzucił do boju niemal wszystkie swoje zastępy.

Tak groteskowo nie było już jednak dawno. Zacznijmy od Tomasza Lisa. "Grozi nam władza autorytarna i nieodpowiadająca przed nikim. Zwykły poseł Kaczyński może mieć większą władzę niż Piłsudski i Jaruzelski" - straszy naczelny "Newsweeka". I zaraz potem porusza serca czytelników szczerością, z jaką przyznaje się do tego, co ma zamiast twarzy: "Pięć lat temu pod stadionem Legii mogłem sobie z kibicami przybić piątkę, dzisiaj dostanę w mordę".

Tomasz Lis wyjaśnia też, dlaczego posłowie PiS wygrywają debaty telewizyjne z politykami PO:

Kaczyński tak wytresował swój elektorat, że on wszystko odrzuca: kłamią zdrajcy i resortowe dzieci. Liberalne media, jak TVN 24, są z natury pluralistyczne i muszą zapraszać wszystkich. I w programach z udziałem pisowca i platformersa koncertowo przegrywają platformersi. Bo prawicowcy przekręcają debatę za pomocą tautologii, kilku pojęć jak cepy, szyderstw, brutalnych grepsów i ignorowania zadawanych pytań.

Ale jeszcze gorszym wynalazkiem - wręcz piekielnym - okazał się zdaniem Lisa Twitter:

Wirtuozem gry na czarnych klawiszach polskiej duszy okazał się Jarosław Kaczyński. Tej muzyce, temu szaleństwu nienawiści i mrocznych stron sprzyja nowoczesna technologia. Twitter okazał się potwornie prawicowy.

Równie głębokimi przemyśleniami dzieli się z czytelnikami "Gazety Wyborczej" Adam Michnik, znany z dzielnej obrony komunistycznego generała Czesława Kiszczaka. W tekście zatytułowanym "Gorzki smak aksamitnej dyktatury" pisze:

Jeśli ktoś jest ciekaw, jak może wyglądać Polska pod rządami Kaczyńskiego i Macierewicza, niech spojrzy na Rosję rządzoną przez Putina.

Tak, tego samego Putina, którego jeszcze niedawno "Gazeta Wyborcza" opisywała w samych superlatywach: