Platforma wykorzystała wizerunek Lewandowskiego do promocji partii. PZPN protestuje

  

Platforma Obywatelska na swoim oficjalnym profilu na Facebooku wykorzystała zdjęcie piłkarza polskiej reprezentacji Roberta Lewandowskiego. Na fotografii pojawiło się logo i informacja o finansowaniu przez partię. - Tego rodzaju korzystanie bez upoważnienia z wizerunku członka kadry narodowej w stroju reprezentacji kraju stanowi naruszenie ustawowych praw wyłącznych PZPN - protestuje Polski Związek Piłki Nożnej.

"Radość po wczorajszym meczu trwa! 13 dni do wyborów i... 13 goli zdobył Robert Lewandowski dla reprezentacji Polski podczas eliminacji do EURO 2016" - taki wpis wraz ze zdjęciem Roberta Lewandowskiego 12 października pojawił się na stronie PO na Facebooku.




Dziś PZPN pojawił się komunikat w tej sprawie. Związek piłkarski zwraca się w nim do Platformy Obywatelskiej o "niezwłoczne wyjaśnienie zaistniałej sytuacji" oraz usunięcie zdjęcia. - Oczekujemy na natychmiastową reakcję ze strony partii, jednocześnie wyrażając nadzieję, że podobna sytuacja nie powtórzy się w przyszłości - czytamy w komunikacie.

Oświadczenie PZPN w całości:

W związku z publikacją przez Platformę Obywatelską w mediach społecznościowych zdjęcia Roberta Lewandowskiego w stroju reprezentacji kraju Polski Związek Piłki Nożnej informuje, co następuje:

Polski Związek Piłki Nożnej z przykrością stwierdził, że na oficjalnym profilu Platformy Obywatelskiej na portalu społecznościowym Facebook (zob.https://www.facebook.com/PlatformaObywatelska) zamieszczono zdjęcie Roberta Lewandowskiego w stroju reprezentacji kraju, bez uprzedniego uzgodnienia z PZPN możliwości wykorzystania tego rodzaju wizerunku zawodnika.

W związku z tym PZPN wskazuje, że stosownie do treści art. 14 ust. 1 ustawy z dnia 25 czerwca 2010 roku o sporcie (tekst jedn. Dz. U. z 2014 r., poz. 715, z późn. zm.), członek kadry narodowej udostępnia, na zasadach wyłączności, swój wizerunek w stroju reprezentacji kraju polskiemu związkowi sportowemu, który jest uprawniony do wykorzystania tego wizerunku do swoich celów gospodarczych. Przepis ten przyznaje PZPN, jako polskiemu związkowi sportowemu działającemu w sporcie piłka nożna, wyłączne uprawnienie do gospodarczego wykorzystywania wizerunków członków kadry narodowej w piłce nożnej mężczyzn w stroju reprezentacji kraju. Wykorzystywanie wizerunków zawodników reprezentacji kraju w piłce nożnej w stroju tej reprezentacji przez osoby trzecie może więc następować wyłącznie za zgodą PZPN.

Platforma Obywatelska nie wystąpiła do PZPN o zgodę na korzystanie z wizerunku zawodników prowadzonej przez PZPN kadry narodowej w piłce nożnej mężczyzn w stroju reprezentacji kraju, polegające w szczególności na opracowaniu i rozpowszechnianiu w sieci Internet wskazanego na wstępie zdjęcia promującego Platformę Obywatelską. Tego rodzaju korzystanie bez upoważnienia z wizerunku członka kadry narodowej w stroju reprezentacji kraju stanowi naruszenie ustawowych praw wyłącznych PZPN.

W związku z powyższym, PZPN zwraca się niniejszym do Państwa o niezwłoczne wyjaśnienie zaistniałej sytuacji oraz usunięcie z oficjalnego profilu Platformy Obywatelskiej na portalu społecznościowym Facebook (https://www.facebook.com/PlatformaObywatelska), wskazanego na wstępie zdjęcia z wizerunkiem Roberta Lewandowskiego w oficjalnym stroju reprezentacji kraju, wykorzystanego bez wiedzy i zgody PZPN.

Oczekujemy na natychmiastową reakcję ze strony partii, jednocześnie wyrażając nadzieję, że podobna sytuacja nie powtórzy się w przyszłości.

PZPN pragnie ponadto zaznaczyć, że jest podmiotem apolitycznym i nie popiera żadnego z ugrupowań politycznych oraz nie sympatyzuje z żadną z partii biorących udział w bieżącej kampanii wyborczej. 

 

AKTUALIZACJA: Zdjęcie Lewandowskiego zdjęto z profilu Platformy Obywatelskiej

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: pzpn.pl,niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

"Zapomniane ofiary nazistowskiej eutanazji". Wystawa

/ muzeum.gliwice.pl/

  

Wystawę poświęconą ofiarom nazistowskiej eutanazji, m.in. zamordowanym pacjentom śląskich szpitali psychiatrycznych, można oglądać w Domu Pamięci Żydów Górnośląskich w Gliwicach. Historycy wskazują, że ofiarą nazistowskich mordów na chorych w ramach tzw. Akcji T4 padło ok. 2,5 tys. osób ze Śląska.

Dwujęzyczna wystawa, składająca się z ponad 20 plansz, jest – po piątkowym wernisażu – prezentowana w sali ceremonialnej gliwickiego Domu Pamięci. Organizatorem ekspozycji, przygotowanej przez Saksońskie Miejsce Pamięci Pirna-Sonnenstein, jest Muzeum w Gliwicach. Partnerem został katowicki oddział Instytutu Pamięci Narodowej.

Wystawa opowiada o śląskim epizodzie Akcji T4, czyli akcji eutanazyjnej, która będąc pierwszym masowym mordem zorganizowanym przez nazistów, przyniosła co najmniej kilkadziesiąt tysięcy ofiar.

"Chodziło o to, co autorzy tej akcji nazywali "życiem niewartym życia", czyli o eliminację osób uznanych za nieprzydatne dla społeczeństwa z rozmaitych względów"

- powiedział dr hab. Grzegorz Bębnik z oddziałowego biura badań historycznych w Katowicach.

Były to najczęściej osoby obłożnie chore, kalekie, bez szans – z punktu widzenia ówczesnych niemieckich władz – na wyleczenie. Akcja T4 rozpoczęła się w październiku 1939 r. antydatowanym poleceniem Adolfa Hitlera, które zachowało się w oryginale.

"Jest ono bardzo lakoniczne, praktycznie oddaje w ręce lekarza Hitlera i szefa jego kancelarii decyzje o udzielenie pewnym lekarzom pełnomocnictw do skrócenia życia osobom, które według wszelkiej lekarskiej wiedzy skazane są już na cierpienie"

- wskazał Bębnik.

Antydatowanie polecenia Hitlera nie jest – zdaniem historyka IPN – przypadkiem. Całość wydarzeń związanych z wojną miała bowiem odsunąć na dalszy plan zainteresowanie Niemców tym, co dzieje się z ich krewnymi, którzy mieli być poddani Akcji T4 (sam kryptonim wywodzi się od nazwy siedziby sztabu akcji przy berlińskiej Tiergartenstraße 4).

Akcja opierała się na stworzeniu sieci placówek medycznych, szpitali, zakładów opiekuńczych, punktów etapowych itd., przez które filtrowani i przesyłani mieli być ludzie uznani za tych, których należy zgładzić. Transportowani byli oni następnie do kilku wyselekcjonowanych placówek na terenie Niemiec, gdzie ich zabijano. Najbardziej osławioną z nich był zamek Pirna-Sonnenstein.

"Główny etap akcji zakończył się w sierpniu 1941 r., co było związane z przedostającymi się do opinii publicznej coraz żywszymi pogłoskami, co dzieje się z chorymi odstawionymi rzekomo do placówek opiekuńczych i z oficjalnymi wystąpieniami przedstawicieli kościołów, przede wszystkim katolickiego"

- wskazał historyk.

Przywołał w tym kontekście postać biskupa Clemensa Augusta hrabiego von Galena, który otwarcie z ambony wystąpił z potępieniem takich praktyk, licząc się z konsekwencjami.

"Nie miało to miejsca, bo przed taką represją naziści początkowo się cofnęli. Nie uchroniło to jednak von Galena przed osadzeniem w obozie po zamachu Clausa von Stauffenberga"

- zastrzegł.

"Akcja nie została zawieszona, od tej pory robiono to, ale w sposób – jeżeli to w ogóle odpowiednie słowo – dyskretny: na osobach przeznaczonych do zgładzenia wypróbowywano inne techniki. O ile wcześniej było to trucie tlenkiem węgla, to później podawano zabójcze dawki medykamentów, starano się doprowadzić do wycieńczenia, czyli zagłodzenia pacjentów"

- wymieniał Bębnik.

"Co godne uwagi, osoby, które przygotowywały pierwszy etap Akcji T4, związany z truciem w de facto komorach gazowych za pomocą tlenku węgla, później "doskonale sprawdziły się" przy organizacji obozów zagłady. Sobibór, Bełżec, Majdanek – wszędzie tam znajdujemy nazwiska, które wcześniej pojawiały się przy Akcji T4"

- zaakcentował.

Kluczowymi na Górnym Śląsku miejscami akcji – związanej głównie z eliminacją pacjentów szpitali psychiatrycznych, choć też np. osób uznanych za asocjalne, aspołeczne – były dwa duże zakłady psychiatryczne w Lublińcu i Rybniku.

"Szczególnie znany jest przypadek Lublińca i dyrektora tej kliniki Ernsta Buchalika, który po wojnie – podobnie, jak jego podwładna Elisabeth Hecker, kierująca oddziałem dziecięcym, na którym zanotowano ok. 200 zgonów – był sądzony przed sądem Republiki Federalnej. Z braku dowodów proces został umorzony. Praktycznie trudno odszukać nazwisko lekarza, który z tego tytułu zostałby skazany"

- podkreślił historyk katowickiego IPN.

Dwujęzyczną objazdową wystawę czasową "Zapomniane ofiary nazistowskiej eutanazji – mord na pacjentach śląskich zakładów leczniczych w latach 1940–1945" można oglądać do 28 kwietnia br. w Domu Pamięci Żydów Górnośląskich. To neogotycki żydowski dom przedpogrzebowy z 1903 r. stojący przy gliwickim kirkucie.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl