Bronisław Komorowski, który od marca 2014 r., gdy stwierdzono brak "Gęsiarki" w Pałacu Prezydenckim, nie zgłosił ani kradzieży, ani nawet zaginięcia obrazu - teraz kreuje się na ofiarę całej sytuacji. - Stare zjawisko: czy on ukradł zegarek, czy jemu ukradli zegarek, to jest wplątany w aferę - żalił się były prezydent w trakcie konferencji prasowej w Pile. Od 26 września br., gdy portal niezalezna.pl ujawnił, że "Gęsiarkę" sprzedano na aukcji - Komorowski milczał w tej sprawie.

Zabierając głos ws. obrazów i innych przedmiotów, jakie za jego kadencji wyniesiono z Pałacu Prezydenckiego - Bronisław Komorowski nie krył oburzenia. Były prezydent obrażony jest na fakt łączenia go z całą sprawą i przystępuje do kontrataku.

Stare zjawisko: czy on ukradł zegarek, czy jemu ukradli zegarek, to jest wplątany w aferę. Dla niektórych środowisk to jest ulubiona metoda działalności politycznej (...) Myślę, że to można interpretować, że to ktoś ukradł Kancelarii Prezydenta Bronisława Komorowskiego ten obraz. Powinien być ścigany i napiętnowany

 - stwierdził Komorowski.

Były prezydent w żaden sposób nie odniósł się do kilku faktów:
1. Zniknięcie dwóch obrazów ("Bydło na pastwisku", "Gęsiarka") stwierdzono między lutym a kwietniem 2014 r. Między tym okresem a dniem oddania urzędu - Komorowski nie zgłosił kradzieży na prokuraturę, ani nawet zaginięcia (przez co np. "Gęsiarka" mogła trafić na aukcję)
2. Gdy 22 września br. mówił "szybko do prokuratury proponuję, jeżeli cokolwiek zginęło, od tego jest prokurator" - nie przyznał się, że wiedzę o zaginionych obrazach miał od ponad roku.
3. Obok sprawy kradzieży, wciąż głośno jest o "liście Komorowskiego". Liście przedmiotów, które Bronisław Komorowski jeszcze jako prezydent sam sobie użyczył, powołując się na zapisy dotyczące byłych prezydentów.

CZYTAJ WIĘCEJ: Zabrał ze sobą nawet żyrandol. UJAWNIAMY pełną listę Bronisława Komorowskiego

Dziś pierwszy raz - od ujawnienia przez nas, że "Gęsiarka" sprzedana została na aukcji za 10 tys. złotych - Komorowski zabrał głos w tej sprawie. Tak się składa, że jego wypowiedź przypada dokładnie dzień po tym, jak wyszło na jaw, że dom aukcyjny "Rempex", w związku z kontrowersjami wokół obrazu - sam "Gęsiarkę" wykupił. Co ciekawe, Marek Lengiewicz, współwłaściciel "Rempexu" ujawnił, że do wczoraj nikt z policji nawet się do niego nie zgłosił po dane osoby, która słynny już obraz "wraz z innymi przedmiotami" wystawiła na aukcję. 

- Słyszałem dzisiaj informację, że zlokalizowano gdzieś obraz, który zniknął z Kancelarii Prezydenta - powiedział dzisiaj Bronisław Komorowski, sugerując, że sprawa jest w związku z tym zamknięta. - Mam nadzieję, że to powstrzyma przed pokusą myślenia i mówienia: ukradł, wyniósł, zginęło – na pewno jest wplątany - dodał.

CZYTAJ WIĘCEJ: Sekretarz generalny „Nowoczesnej” pod lupą śledczych. Nowe fakty ws. zaginionej "Gęsiarki"

Oprócz sprawy skradzionych obrazów, Komorowski skomentował również nadchodzące wybory parlamentarne. Wsparł przy tym pojawiające się w debacie publicznej pomysły, by - jeśli Prawo i Sprawiedliwość wygra wybory - połączyć siły, by niezależnie od wyniku dalej rządziła PO.

- Życzę Polsce po wyborach wielkiej koalicji, w której poza PO znajdą się też inne formacje aspirujące do dalszego modernizowania kraju (...) - Serce mam w kręgach środowiska Platformy Obywatelskiej, ale rozum podpowiada mi, że dzisiaj odczytanie sytuacji przedwyborczej powinno zachęcać do powiedzenia, że każdy głos oddany także na mniejsze ugrupowania tj. Nowoczesna, jak lewica, jak PSL - może być głosem na coś, co jest zawsze trudne, ale jest możliwe: na wielką koalicję po wyborach, czego życzę Polsce - stwierdził były prezydent.