Wiec PiS w Świdnicy próbował zakłócić nie tylko Jacek B. - oskarżony o udział w gangu handlującym narkotykami. Na Beatę Szydło gwizdali również Ryszard K., Artur O. i Ireneusz W. - oskarżeni przez Prokuraturę Apelacyjną we Wrocławiu o nielegalny handel bronią, amunicją i tłumikami, handel narkotykami oraz udział w zorganizowanej grupie przestępczej.

Prowokacja w Świdnicy wyglądała na przygotowaną - mówi nam osoba, która organizowała wiec PiS w tym dolnośląskim mieście. Już na godzinę przed spotkaniem z Beatą Szydło kilku mężczyzn w wieku ok. 40 lat stało na świdnickim rynku, naradzając się, jakie przywitanie zgotować kandydatce PiS na premiera. 

Gdy Beata Szydło się pojawiła, zaczęli gwizdać, głośno pytać "o Macierewicza", zachęcali też do głosowania na Platformę Obywatelską. Kim byli czterej mężczyźni działający tak, jakby mieli zlecenie polityczne? Oto oni:

- Jacek B., pseudonim "Sznurek" (nazwiska i pseudonimy całej czwórki podał jako pierwszy internauta piszący na Twitterze pod pseudonimem H. Duncombe Mortimer). W 2007 r., a następnie w 2008 r. (w II instancji) Jacek B. został skazany na kilka lat więzienia za udział w tzw. gangu bokserów. Oprócz niego za kratki posłano także innych oskarżonych o gangsterkę. Portal twoje-sudety.pl pisał wówczas o gangu: "We wrześniu 2003 r. przyjęli zlecenie na przemyt do Austrii miliona tabletek ekstazy wartych 4,5 miliona zł. Z Holandii bez problemu przedostali się do Wiednia, ale wpadli podczas transakcji w hotelowym pokoju, bo przemyt był prowokacją amerykańskich i austriackich służb specjalnych. Grupa handlowała też bronią i granatami oraz czerpała korzyści z nierządu. Gang kontrolował agencję towarzyską Ranczo w podświdnickich Marcinowicach, czerpiąc z tego przez kilka lat spore dochody. [...] Prokuratura nie ma wątpliwości. To jedna z największych i najgroźniejszych grup przestępczych rozbitych w ostatnich latach". 

W 2010 r. Sąd Najwyższy uwzględnił kasację skazanych mężczyzn, ale tylko ze względów formalnych. Szefa grupy przestępczej reprezentował bowiem nie adwokat, lecz zatrudniony u niego prawnik z pierwszego roku aplikacji - czego sędzia "nie zauważył". "Dziennik Łódzki", pisząc o kasacji, dodawał: "Grupa ma na sumieniu usiłowanie zabójstwa, zastraszanie, handel bronią, pobicia oraz produkcję i handel narkotykami". Po kasacji skazani w poprzednich dwóch instancjach wyszli na wolność. W 2011 r. proces ruszył od nowa i toczy się do tej pory.

Jacek B. na swoim profilu na Facebooku wulgarnie atakuje PiS i zachęca do głosowania "tylko" na Platformę Obywatelską.

- Ryszard K., pseudonim "Kostuch". Jak poinformowała nas rzecznik Prokuratury Apelacyjnej we Wrocławiu - Ryszard K. jest oskarżony o to, że "sam oraz wspólnie i w porozumieniu z Ireneuszem W., w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, czyniąc sobie z tego stałe źródło dochodu, brał udział w nielegalnym handlu bronią palną, amunicją oraz tłumikami do broni, w tym 30 sztukami pistoletów marki Walther, uprzednio przerobionymi z broni gazowej na broń palną kaliber 6,35 mm wraz z amunicją i tłumikami do tych pistoletów oraz nie mniej niż 6 sztukami pistoletów marki Rohm, uprzednio przerobionymi z broni gazowej na broń palną kaliber 9 mm wraz z amunicją i tłumikami do tych pistoletów". Według wrocławskiej prokuratury Ryszard K. brał także "udział w obrocie znacznymi ilościami substancji psychotropowej w postaci amfetaminy"

- Artur O., pseudonim "Ostry". Oskarżony przez Prokuraturę Apelacyjną we Wrocławiu o to, że "brał udział w zorganizowanej grupie przestępczej, mającej na celu popełnianie przestępstw polegających w szczególności na nielegalnym handlu bronią palną, tj. pistoletami marki Rohm przerobionymi z gazowych na broń palną kal. 9 mm oraz amunicją i tłumikami do tych pistoletów"

- Ireneusz W. Oskarżony przez Prokuraturę Apelacyjną we Wrocławiu o to, że "wspólnie i w porozumieniu z Ryszardem K., w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, czyniąc sobie z tego stałe źródło dochodu, brał udział w nielegalnym handlu bronią palną, amunicją oraz tłumikami do broni, w tym 30 sztukami pistoletów marki Walther, uprzednio przerobionymi z broni gazowej na broń palną kaliber 6,35 mm wraz z amunicją i tłumikami". Poza tym śledczy oskarżają Ireneusza W. o to, że "czyniąc sobie z tego stałe źródło dochodu, brał udział w obrocie znacznymi ilościami substancji psychotropowej w postaci amfetaminy". Na Facebooku Ireneusz W. wyraża poparcie dla posła PO Roberta Jagły

Działająca w Świdnicy "fabryka broni", z którą współpracowali mężczyźni zakłócający wiec Beaty Szydło, wyprodukowała co najmniej 272 sztuki broni. Jak w 2013 r. pisał portal swiebodzice.naszemiasto.pl - według ocen policji świdnicka broń zabiła co najmniej 11 osób.

ZOBACZ WIDEO