Laureatka nagrody Nike przebija Grossa: „Robiliśmy straszne rzeczy jako mordercy Żydów”

  

Najpierw Jan Tomasz Gross obrażał Polaków, teraz pisarka Olga Tokarczuk posunęła się do kolejnych oszczerstw. - Myślę, że trzeba będzie stanąć z własną historią twarzą w twarz i spróbować napisać ją trochę od nowa, nie ukrywając tych wszystkich strasznych rzeczy, które robiliśmy jako kolonizatorzy, większość narodowa, która tłumiła mniejszość, jako właściciele niewolników czy mordercy Żydów - powiedziała w programie "Minęła dwudziesta" w TVP Info Olga Tokarczuk, tegoroczna laureatka Literackiej Nagrody Nike, której fundatorami są „Gazeta Wyborcza” i Fundacja Agory.

- Wymyśliliśmy historię Polski jako kraju tolerancyjnego, otwartego, jako kraju, który nie splamił się niczym złym w stosunku do swoich mniejszości. Tymczasem robiliśmy straszne rzeczy jako kolonizatorzy, większość narodowa, która tłumiła mniejszość, jako właściciele niewolników czy mordercy Żydów - mówiła Tokarczuk. - Zaczynam myśleć, że my śniliśmy własną historię. Wymyśliliśmy sobie historię Polski, jako kraju niezwykle tolerancyjnego, otwartego, jako kraju, który nie splamił się niczym złym w stosunku do swoich mniejszości - powiedziała pisarka. 

- Myślę, że trzeba będzie stanąć z własną historią twarzą w twarz i spróbować napisać ją trochę od nowa, nie ukrywając tych wszystkich strasznych rzeczy, które robiliśmy jako kolonizatorzy, większość narodowa, która tłumiła mniejszość, jako właściciele niewolników czy mordercy Żydów - zaznaczyła Tokarczuk. 


Fot. Twitter. com.

Pisarka odebrała w niedzielę Literacką Nagrodę Nike za "Księgi Jakubowe" - powieść o Jakubie Lejbowiczu Franku, samozwańczym XVIII-wiecznym Mesjaszu z Podola. - To książka o obcości, bardzo aktualna, gdy u bram Europy stoją uchodźcy - powiedziała autorka. 

Olga Tokarczuk jest tegoroczną laureatką Literackiej Nagrody NIKE za "Księgi Jakubowe".


Fot. Twitter.com
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: wp.pl,TVP Info,niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

500 złotych, żeby "nie wyglądał jak Frankenstein". NOWY ŚWIADEK o sytuacji w szpitalu w Zdunowie!

Brama szpitala w Szczecinie-Zdunowie / By Kapitel - Praca własna, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=11432833

  

W najnowszym numerze "Gazety Polskiej" - wstrząsającą relacja świadka, który miał wręczyć pieniądze za zszycie rany operacyjnej w taki sposób, by wyglądało to jak najbardziej estetycznie. Ordynatorem oddziału, na którym miało to miejsce, był wówczas dr Tomasz Grodzki. Pan Marek ujawnia kulisy swojego pobytu w szpitalu.

Pan Marek przybywał prawie dwa miesiące na oddziale torakochirurgii szpitala w Szczecinie-Zdunowie, gdzie ordynatorem był dr Tomasz Grodzki. Za to, by po operacji szyto mu ranę tak, żeby „nie wyglądał jak Frankenstein”, zapłacił 500 złotych. O żadnej fundacji nie było mowy. Według niego za pieniądze można tam było sobie kupić lepszą opiekę, załatwić przyjęcie do szpitala, a także mieć szpitalną salę tylko dla siebie.

[polecam:https://niezalezna.pl/306694-siedem-tysiecy-za-operacje-dla-prof-grodzkiego-nowy-swiadek-w-aferze-kopertowej]

W szpitalu pan Marek miał dużo czasu i rozmawiał zarówno z pielęgniarkami, jak i z pacjentami.

– W rozmowach padały pytania, czy już coś zapłaciłem

– mówi.

– Tłumaczyłem, że chyba nie ma takiej potrzeby, bo jestem przecież ze skierowania z innego szpitala. Ale pielęgniarki uświadamiały mi: „Człowieku, jak nie dasz, to podejdą do ciebie jak w fabryce na taśmie”.  Mówiono, że jak zapłacę, to będę miał lepszą opiekę. Co więcej, rana pooperacyjna zostanie elegancko zaszyta szwem kosmetycznym, żebym nie wyglądał potem jak Frankenstein.

Jak mówi pan Marek, od pielęgniarek dowiedział się, że pieniądze trzeba zapłacić ordynatorowi.

[polecam:https://niezalezna.pl/306914-marnej-jakosci-koniakow-grodzki-nie-przyjmuje-to-wyznanie-wstrzasnelo-internautami]

– Od razu usłyszałem, że jest to 500 złotych

– dodaje.

– To był rok 1995 i w obiegu były jeszcze stare i nowe pieniądze. Dzień przed operacją dyżur miała doktor S., po wieczornym obchodzie poprosiłem ją o rozmowę. Pani doktor przyjęła mnie w gabinecie Grodzkiego. Wręczyłem jej 500 złotych i poprosiłem, żeby założono mi szef kosmetyczny, żebym nie musiał się wstydzić, jak rozbiorę się na plaży. Pani doktor schowała pieniądze do szuflady. Nie było wtedy mowy o żadnej fundacji, nie dostałem też żadnego pokwitowania.

Cały tekst Tomasza Duklanowskiego i Adriana Stankowskiego, a w nim również o nietypowej operacji, jakiej miał podjąć się profesor Grodzki oraz o rodzinie "Króla Cyganów", która klepała ordynatora po plecach, przeczytacie w najnowszym wydaniu "Gazety Polskiej" - w kioskach już od środy, 22 stycznia. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: "Gazeta Polska"

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts