Brzmi jak tekst z absurdalnej komedii, ale te słowa padły naprawdę. – Wynegocjowałam wczoraj z ministrem zdrowia powrót drożdżówek. Będę negocjować również kawę – oświadczyła w RMF FM Joanna Kluzik-Rostkowska. I na tych „negocjacjach” szefowa MEN nie zamierza poprzestać – „zawalczy” jeszcze o powrót soli... Słuchając takich deklaracji, trudno powstrzymać śmiech.

Rozporządzenie ministra zdrowia dotyczące tego, co może być sprzedawane w szkolnych sklepikach i szkolnych stołówkach, jeszcze w wakacje stało się powodem kpin oraz żartów.

Rozporządzenie dotyczy przedszkoli, podstawówek, gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych z wyłączeniem szkół dla dorosłych, a zakłada m.in., że sprzedawane kanapki muszą być na bazie pieczywa razowego lub pełnoziarnistego lub pieczywa bezglutenowego. Zabronione są natomiast sery topione, sól, majonez, sosy, z wyjątkiem „ketchupu, w przypadku którego zużyto nie mniej niż 120 g pomidorów do przygotowania 100 g produktu gotowego do spożycia”. Dopuszczalna jest za to kawa zbożowa, z zastrzeżeniem, iż „dozwolone jest słodzenie naturalnym miodem pszczelim”.

Za uczniami postanowiła wstawić się minister edukacji. I zrobiło się jeszcze zabawniej. – Wynegocjowałam wczoraj z ministrem zdrowia powrót drożdżówek. Będę negocjować również kawę – oświadczyła w RMF FM Joanna Kluzik-Rostkowska, ujawniając kulisy międzyresortowych „negocjacji”.

Zadeklarowała też, że na tym jej „walka” się nie skończy. – Chciałabym, żeby można było dodawać trochę więcej soli do ziemniaków, bo to jest – żeby była jasność – nie tylko kwestia sklepików szkolnych, ale także stołówek – dodała. Pojawiła się też nadzieja na powrót białego pieczywa, ale tu żadne deklaracje nie padły. Padło za to stanowcze „nie” dla chipsów.

Jednak – żeby było jeszcze śmieszniej – na razie, choć powrót drożdżówek już ponoć został „wynegocjowany”, sprzedawać ich jeszcze nie można. Potrzeba na to odpowiedniego rozporządzenia ministra zdrowia...