W czwartek wieczorem w Gdyńskim Centrum Filmowym odbyła się uroczysta Gala Otwarcia Festiwalu Niepokorni, Niezłomni, Wyklęci. Podczas wręczenia nagród „Drzwi do wolności” i „Sygnety niepodległości” laureaci nie szczędzili łez. Uroniła je m.in. córka generała Andersa, Anna Maria Anders i wokalistka Katy Carr. I była niespodzianka! Wojciech Tomczyk, laureat „Platynowego Opornika”, zapowiedział że za trzy lata zaprezentuje na Festiwalu NNW film fabularny pt. „Zapora”. Odczytany też został list Prezydenta RP Andrzeja Dudy do organizatorów i uczestników festiwalu.

Gala zgromadziła tak liczną widownię, że nie mogła się ona zmieścić w sali nowoczesnego Gdyńskiego Centrum Filmowego. Dlatego uroczystość była również transmitowana na telebimie umieszczonym na pl. Grunwaldzkim.

List Prezydenta
„Przyjdzie sama. Nieuchronnie jak świt” – tak o sprawiedliwości śpiewał na otwarciu Gali młody muzy Paweł Ruszkowski. Galę prowadzili aktorka Maja Barełkowska i dziennikarz Krzysztof Ziemiec.

Festiwal wypłynął na szerokie wody. To już nie jest Zatoka Gdańska, to nawet coś więcej niż Bałtyk – mówił Krzysztof Ziemiec, podkreślając również, że patronat honorowy nad festiwalem objął Prezydent RP, Andrzej Duda. W jego imieniu na festiwalu pojawiła się dyrektor biura prasowego Prezydenta,

Katarzyna Sroczyńska. Rzecznik przeczytała list od prezydenta.

„Z radością i satysfakcją obserwuję, że oferta programowa festiwalu z roku na rok poszerza się i wzbogaca. Bardzo się cieszę, że docenia to też coraz liczniejsza publiczność. Uważam za ogromnie ważne, aby wśród Polaków upowszechniała się wiedza o tych, którzy w najciemniejszej godzinie XX-wiecznej historii naszego narodu podjęli walkę z komunistycznym reżimem. Rzeczpospolita winna jest im cześć i pamięć. Na nas, obywatelach niepodległego państwa – państwa, o którym oni marzyli – spoczywa odpowiedzialność za pielęgnowanie tej pamięci. Dlatego z serca dziękuję organizatorom festiwalu, twórcom filmów i audycji radiowych, autorom książek i wszystkich prac, które będą w tych dniach prezentowane. Dziękuję za Państwa trud, dziękuję za czas, siły i talent poświęcone bohaterom naszej wolności. (…) W moich oczach wszyscy Państwo – organizatorzy, twórcy i widzowie festiwalu – są zwycięzcami konkursu głównego i najważniejszego, w jakim każdy z nas bierze udział: o laur zasług dla narodu i Ojczyzny” – napisał Prezydent RP Andrzej Duda.


„Platynowy Opornik” dla Wojciecha Tomczyka
Ważnym puntem gali było wręczenie nagrody specjalnej za całokształt twórczości. „Platynowy Opornik” trafił w ręce dramaturga Wojciecha Tomczyka.

To on ma prawo jazdy do tego, by opowiadać o najnowszej historii Polski – powiedział dyrektor festiwalu Arkadiusz Gołębiewski. Statuetkę wręczyła laureatowi Lidia Lwow-Eberle, sanitariuszka V Brygady Wileńskiej AK.

(fot. Robert Krauz)

Ta nagroda to niezwykle zaszczytny wyraz uznania. Cieszę się, że otrzymałem tę nagrodę od Pani Lidii Lwow-Eberle. Ona reprezentuje ludzi, którym chciałem podziękować. Ludzi, którzy na własnej skórze odebrali lekcję życia twarzą w twarz z dwiema antycywilizacjami – powiedział odbierając nagrodę za całokształt twórczości. – Sprawdziłem. Dziś 97 lat miałby Hieronim Dekutowski. Zobowiązuję się w tym miejscu, że za trzy lata zobaczą tu Państwo film fabularny „Zapora” – zadeklarował reżyser.


„Wojciech Tomczyk – wybitny dramaturg, scenarzysta i producent, który w świecie polskich mediów zajmuje miejsce szczególne. Jest jednym z bardzo niewielu scenarzystów, który rozumie realia kraju, w którym naprawdę żyjemy i wie jak ważne jest, byśmy mieli tego świadomość. Jego sztuki oraz scenariusz wyróżniają się doskonałym zakorzenieniem akcji w konkrecie polskiej rzeczywistości oraz specyficznym dystansem, ironią i – jak samo o sobie mówi w ślad za swym profesorem Zbigniewem Raszewskim – „konstruktywnym pesymizmem””. Taką treść uzasadnienia przyznania nagrody odczytała dziennikarka Magdalena Pawlicka.

„Sygnety Niepodległości” i łzy Anny Marii Anders
Statuetki „Sygnet Niepodległości” przyznawane są świadkom historii bohatersko  walczącym o wolność oraz niepodległość kraju.

Statuetką nagrodzono pośmiertnie generała Władysława Andersa. Nagrodę odebrała córka generała Andersa, Anna Maria Anders. - Naród nigdy nie zapomniał o Tobie – powiedział żołnierz NSZ Henryk Atemborski ps. „Pancerny”, wręczając statuetkę. 
(fot. Robert Krauz)

Codziennie jestem coraz bardziej dumna z ojca. Wciąż uczę się czegoś nowego na temat tego, co zrobił dla narodu. Chciał wolności dla Polski, dlatego tym bardziej cieszę się, że jestem dziś tutaj – powiedziała córka generała. I dodała ze łzami w oczach: - Mam nadzieję, że uda mi się zrobić to, czego mój ojciec nie zdążył.

Drugą statuetkę „Sygnet Niepodległości” Kazimierzowi Piechowskiemu wręczyła brytyjska piosenkarka z polskimi korzeniami, Katy Carr.

Jestem bardzo zadowolona, że tu jestem. Pięć lat temu przyjechałam do Gdańska. Nie mówiłam po polsku i nic nie rozumiałam z polskiej historii. Dopiero gdy Kazimierz Piechowski opowiedział mi swoją historię zrozumiałam, co jest ważne – powiedziała wokalistka tłumacząc, że ta opowieść była dla niej inspiracją do napisania wielu utworów. – Kazik otworzył mi serce na moje polskie korzenie – powiedziała ze łzami w oczach Katy Carr – Kocham Cię, Kazik – dodała uśmiechnięta.

Kazimierz Piechowski po odebraniu nagrody opowiedział historię o tym, jak na jego oczach w obozie Auschwitz o. Maksymilian Kolbe oddał swoje życie za życie Franciszka Gojowniczka. Opowieść o bohaterskim czynie wycisknęła tym razem łzy u wielu zebranych gości.

Był świętym już wtedy gdy chodził po grobach Auschwitz-Birkenau – powiedział Piechowski. Sam Kazimierz Piechowski był autorem najbardziej brawurowej ucieczki z obozu w Auschwitz. Wyjechał przez bramę obozu w stroju esesmanów i ich samochodem.

Kolejnymi laureatami nagród byli: Zbigniew Szczurek i Bogdan Rusinek.

Walka o wolność to był zwykły obowiązek obywatelski. Śniła nam się po nocach niepodległa Polska, więc zorganizowaliśmy organizację „Harcerstwo Polskie”. Za murami siedzieliśmy wiele lat, ale nie żałujemy, bo mamy przecież naszą niepodległą Polskę – mówił Rusinek. Kolejnym laureatem był Stanisław Wierciński ps. „Kula”. Nagrodę odebrał jego syn Franciszek Wierciński. – W imieniu również prezydenta RP tę nagrodę wręczam – powiedziała poruszona Katarzyna Sroczyńska, rzecznik prezydenta.

– Mój ojciec kończy właśnie 101 lat – powiedział syn Franciszek. Sygnet Wolności odebrał osobiście Edward Klonowski ps. „Klon”, który był m.in. przewodnikiem przybywających do Wilna oddziałów partyzanckich.  Statuetkę otrzymała też Lucyna Janikowa. Nagrodę odebrał syn Wojciech. Nagrodę wręczył dyrektor festiwalu Arkadiusz Gołębiewski. – Przyznam, że jest tu element prywaty. Lucyna Janikowa to moja ciocia. Zupełnie przypadkiem dowiedziałem się o jej działalności opozycyjnej. Często nie mamy świadomości, że we własnych rodzinach mamy takich bohaterów.
„Sygnet Niepodległości” otrzymał również Stanisław Rodziewicz ps. „Warneńczyk” z Wilna, który uczestniczył w walkach o Wilno w 1949 roku.

„Drzwi do wolności” – dla bohaterów drugiego planu
Podczas Gali wręczono też statuetki „Drzwi do wolności”. To nagroda dla bohaterów drugiego planu, którzy wspierali działaczy podziemia niepodległości. Laureatem został Witold Mieszkowski, który niezłomnie walczył o upamiętnieni historii swojego ojca. 

Jestem zaszczycony tym wyróżnieniem. Mojego ojca odnalazł na „Łączce” prof. Krzysztof Szwagrzyk – powiedział Mieszkowski.

I to właśnie prof. Szwagrzyk wręczył mu nagrodę. Statuetką „Drzwi do wolności” uhonorowano także Tadeusza Kukiza.

Tadeusz Kukiz był jednym z setek ludzi, który pozwolił godnie przejść przez PRL – mówił Adam Hlebowicz odbierając nagrodę. Kolejna nagroda trafiła w ręce Janiny Olszewskiej, która wspierała warszawskich działaczy „Solidarności”. – Przyjmuje to wyróżnienie z wielką pokorą. Takich ludzi skromnie działających jak ja, jest wielu – powiedziała laureatka odbierająca nagrodę od Piotra Niwińskiego.

„Drzwi do wolności” trafiły też w ręce Piotra Andrzejewskiego. Nagrodę wręczyła Anna Maria Anders. Również Wiesław Johann z rąk córki generała odebrał statuetkę za zasługi w działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce. – To wyjątkowe wyróżnienie. Stale te drzwi do wolności były zamknięte. Teraz jest inaczej – powiedział laureat.

Nagrodą uhonorowano też pośmiertnie Stefanię i Władysława Zarzyckich.

Po raz pierwszy moi rodzice zostali nagrodzeni – mówiła drżącym głosem Magdalena Zarzycka-Redwan. Dom jej rodziców był dla żołnierzy WiN niemal jak koszary. Funkcjonariusze UB podeszli do domu Zarzyckich gdy oficerowie WiN mieli tam naradę. Oficerowie uciekli, ale Zarzyccy zostali aresztowani. Stefania była w zaawansowanej ciąży. Podczas katowania przez funkcjonariuszy UB, zaczęła rodzić. Po urodzeniu Magdaleny Zarzyckiej, umarła. Jej ojciec, również brutalnie przesłuchiwany, został skazany na 15 lat więzienia. Dziś ich córka odbierała nagrodę dla rodziców… - Nam, dzieciom Żołnierzy Wyklętych żyło się najtrudniej – tak wspominała swoje życie dziecka bohaterów niepodległościowych wzruszona Magdalena Zarzycka-Redwan.

Kolejną statuetkę z rąk Anny Marii Anders odebrała Zofia Pawłowska.

W wieku 13 lat zostałam wywiedziona do Związku Radzickiego. Dzięki generałowi Andersowi przeżyłam. Dzięki niemu dostałam się do Persji, a potem do Afryki – powiedziała Zofia Pawłowska. – Tęskniąc za krajem śpiewaliśmy: „kochasz ty dom, ten stary dach, serce w ojczystych ścianach złóż”. Śpiew Pani Zofii spotkał się z gorącym aplauzem publiczności i zgromadzonych gości.

Statuetką uhonorowano też ks. Józefa Maja. Statuetkę odebrał w jego imieniu dyrektor festiwalu Arkadiusz Gołębiewski. „Drzwiami do wolności” nagrodzono też ks. Prałata Hilarego Jastaka.  Nagrodę odebrał  ksiądz Jacek Braworski. – Ten symbol otwartych dni przyjmuję jako dziedzictwo i jako zadanie – powiedział ksiądz Braworski, proboszcz parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Gdyni.

„Drzwi do wolności” z ogromnym wzruszeniem przyjęła Lidia Urniasz-Grabowska, przyjaciółka bł. Ks. Jerzego Popiełuszki. – Jestem bardzo wzruszona. Gorąca przyjaźń z ks. Jerzym była najważniejszym etapem w moim życiu. Byłam zaangażowana w podziemie, działo się tak dużo, że nie wiem, jak dawaliśmy radę łącząc konspirację z pracą. Żołnierzy Wyklętych niszczono, torturowano i zabijano. Ale również niszczono ich rodziny – mówiła ze wzruszeniem laureatka. - Nigdy nie będziemy w stanie zwrócić im tych krzywd. Wymazano ich z historii nie tylko narodu, ale i rodzin. Wiele krzywd dzieje się wciąż.  Te drzwi do wolności dopiero są uchylane.