Więcej gejów, lesbijek i odmieńców w szkołach

  

Wprowadzany przez MEN program „Otwarta szkoła” otwiera nowy etap genderystowskiej ofensywy w edukacji. Lesbijki, geje, bi- i transseksualiści będą coraz częściej wchodzić do szkół. Rzekomo po to, by „zwalczać homofobię” – Faktycznie by zaburzać poczucie płci i seksualności u młodzieży. Rodzice, pilnujcie swoich dzieci!

Polityka antydyskryminacyjna (polityka równościowa, polityka różnorodności), szczególnie w odniesieniu do równości kobiet i mężczyzn, jest ostatnimi laty niemal wszechobecna i stanowi jeden z dominujących wątków polityki nie tylko w Unii Europejskiej i USA, ale także w wielu innych krajów. Promuje ją ONZ, zaś znaczna część (o ile nie wszystkie) projektów finansowanych ze środków UE musi uwzględniać założenia tej polityki.

W ten sposób przejawia się obowiązująca w Unii doktryna „gender mainstreaming” zakładająca wprowadzanie polityki równości płci do wszystkich dziedzin życia, we wszystkich działaniach i wymiarach życia społecznego, we wszystkich realizowanych politykach i projektach bez względu na ich tematykę (to fragmenty oficjalnej definicji pojęcia „gender mainstreaming”), co samo w sobie świadczy o wadze jaką się do niej przykłada, o totalitarnym charakterze nie wspominając. Wszechobecność tej polityki oznacza, że jest ona realizowana również w oświacie, w postaci tzw. edukacji antydyskryminacyjnej. Właśnie rozpoczęty rok szkolny ogłoszony został Rokiem Otwartej Szkoły – „otwartej na różnorodność i działania antydyskryminacyjne – wyjaśnia MEN - oraz na organizacje pozarządowe, które mają wspierać szkoły w upowszechnianiu tej edukacji”.

Czego należy spodziewać się po polityce oraz po edukacji antydyskryminacyjnej, która ma przenikać wszystkie przekazywane w szkole treści? Dokumenty pokazują, że za dymną zasłoną „polityki równościowej” kryje się zapisany czarno na białym zamiar zaburzenia płci i seksualności, ich postrzegania i odczuwania. Na tak przygotowanym gruncie przystępuje się do redefinicji (czytaj: zniszczenia) takich pojęć i instytucji społecznych jak rodzicielstwo, rodzina i małżeństwo. Temu właśnie służą tak liczne obecnie działania mieszające ludziom w głowach na temat wszystkiego, co wiąże się z normalnym, biologicznym rozumieniem i odczuwaniem płci. Na konferencji pod patronatem Małgorzaty Fuszary propaguje się związki homo- i queerseksualne (polski odpowiednik: odmieńcze), tj. np. sadomasochistyczne lub poliamoryczne związki transwestytów i transseksualistów, a właściwie wszystkich ze wszystkimi i na wszelkie możliwe odmieńcze sposoby. Co jeszcze bardziej znamienne, na konferencji tej pada wezwanie, by heteroseksualiści uczyli się od odmieńców właśnie takiej różnorodności. Zaś sama Małgorzata Fuszara kwestionuje sens zakazu związków kazirodczych. Wprawdzie ogranicza ten postulat „tylko” do rodzeństwa, ale jej koledzy nie stawiają sobie takich ograniczeń rozczulając się nad miłosno-erotycznymi relacjami ojców i synów. W „równościowych przedszkolach” przebiera się chłopców za dziewczynki i vice versa, zaś na „warsztatach antyhomo- i antytransfobicznych” młodzież ma możliwie najdokładniej wczuwać się w rolę homo- i trans-seksualistów. Rzekomym celem tych wszystkich zajęć jest propagowanie równości i zwalczanie dyskryminacji; faktycznym – zaburzanie odczuwania seksualności. Wszystko razem ma prowadzić, jak pisze prof. Ireneusz Krzemiński, do „świata szczęśliwego społecznie … w którym i kobiety, i mężczyźni określają się w płynny, dynamiczny sposób co do swych seksualnych preferencji”. Stworzenie takiego świata jest możliwe, ponieważ, jak pisze guru polskich genderystów prof. Jacek Kochanowski „nie istnieje nic takiego, jak stabilna płeć czy stabilna seksualność”. Pisze to – zwróćmy uwagę - wbrew temu co ideolodzy gender-queer głoszą w mediach na użytek oszukiwanej w ten sposób masowej publiczności, że homoseksualistą się rodzi i nie można tego zmienić, ani wyleczyć. „Destabilizacja i dekonstrukcja” owej niestabilnej płci i seksualności – głosi Kochanowski - „jest zasadniczym przedmiotem zabiegów polityki queer”.

O celach tych dowiadujemy się z powszechnie dostępnych publikacji firmowanych przez środowisko skupione wokół Kampanii Przeciw Homofobii oraz ISNS UW i innych wydziałów UW, którego najbardziej prominentnymi postaciami są Robert Biedroń, prof. Jacek Kochanowski, prof. Małgorzatą Fuszara, prof. Ireneusz Krzemiński oraz prof. Magdalena Środa. Jeżeli ktoś nie dowierza naprawdę nie trzeba wiele wysiłku, by zajrzeć do źródeł i przekonać się jak te cele naprawdę się przedstawiają. Nie są wcale nowe, bo zostały sformułowane już dawno przez światowych guru genderyzmu. Aby je zrealizować w Polsce, rodzimi genderyści od dawna domagają się zmiany podstawy programowej WDŻ (wychowania do życia w rodzinie) i wymiany podręczników ponieważ w obecnych podręcznikach „zakłada się, że relacje heteroseksualne są społeczną, psychiczną i medyczną normą” - a to jest ich zdaniem niedopuszczalne (sic!!!). LGBTQ domagają się by w nowych podręcznikach znalazły się opisy „rodzin jednopłciowych, rodzin złożonych homo- czy biseksualnych, rodzin queer, a także rodzin heteroseksualnych opartych na otwartych relacjach seksualnych czy rodzinach poliamorycznych”. Żądają, by takie postawy szkoła propagowała jako równoprawne wzorce wychowawcze. Takie opinie wygłasza również dr Krzysztof Wąż, jeden z głównych ekspertów MEN w dziedzinie edukacji seksualnej.

Dlatego alarmująco zabrzmiały zapowiedzi szefowej MEN z 9 lipca 2015., że „podstawa programowa do przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie powinna zostać zmieniona” połączone z zapowiedzią „powołania zespołu ekspertów, który rozpocznie prace nad nową podstawą” oraz że „Kiedy będzie nowa podstawa programowa do wychowania do życia w rodzinie, trzeba będzie napisać nowe podręczniki do tego przedmiotu. [ponieważ] obecne podręczniki nie odpowiadają oczekiwaniom uczniów i rodziców”. Dla podparcia tej tezy minister edukacji oszukańczo powołała się na raport Instytutu Badań Edukacyjnych, choć wynika z niego wyraźnie, że młodzież w większości pozytywnie ocenia WDŻ.

Zmiana podstawy programowej i wymiana podręczników WDŻ jest w rzeczywistości odpowiedzią na przedstawione wyżej postulaty LBGTQ, bo tylko oni takiej zmiany się domagają. Co więcej, wkrótce po ogłoszeniu zamiaru zmian w WDŻ szefowa MEN spotkała się (22.07 br.) właśnie z przedstawicielami LGBTQ. Na spotkaniu tym przedstawiciele MEN poinformowali, że „są otwarci na współpracę” w sprawie „działań antydyskryminacyjnych” i walki z „homofobią”, oraz że „działania ministerstwa wpisują się w ich [ tj. LGBTQ] postulaty”. Nic dodać nic ująć.

Jednak wymiana podręczników to nie wszystko. 10 września br. na konferencji „Gender w podręcznikach” Małgorzata Fuszara zapowiedziała „zmasowany atak na wydziały pedagogiki” oraz „koalicję z ich dziekanami”, co stworzy narzędzia do formatowania umysłów przyszłych pedagogów i nauczycieli. To nie tylko program na działanie po spodziewanym przejściu do opozycji, ale też ważne uzupełnienie słabego punktu w dotychczasowych planach genderystek i genderystów, którzy narzekają, że tradycyjnie nastawieni nauczyciele nie chcą korzystać z ich „równościowych” programów i podręczników. To narzekanie też trzeba widzieć raczej w kategoriach gry na zmylenie i uśpienie przeciwnika (czyli nas, heteroseksualistów i nie-genderystów), bo plany queer-seksualnej rewolucji są realizowane z żelazną konsekwencją. Stopniowo i bez pośpiechu, ale tak właśnie ma się to odbywać. Tegoroczne sukcesy - Konwencja CAHVIO, ustawa o uzgodnieniu płci, in vitro i opisane niżej plany w szkołach – są naprawdę imponujące.

W sukurs genderystom przychodzi MEN, który mocą ratyfikowanej niedawno Konwencji CAHVIO (rzekomo zwalczającej przemoc wobec kobiet) jest wręcz zobowiązany do „wprowadzenia do oficjalnych programów nauczania na wszystkich poziomach edukacji materiałów szkoleniowych…dotyczących … niestereotypowych ról przypisanych płciom”. W ramach programu „Otwarta szkoła” zostanie zwiększona liczba tzw. warsztatów antyhomofobicznych dla uczniów i nauczycieli. Warsztaty będą oczywiście prowadzone przez organizacje pozarządowe. Łódzka Fabryka Równości, przedstawiająca się jako największa w Łodzi i regionie organizacja kulturalno-edukacyjna LGBTQI, chce przeprowadzić w tym roku w łódzkich szkołach dodatkowe warsztaty służące zwalczaniu rzekomej homofobii. „Do tej pory szkoliła około 600 uczniów rocznie – pisze, oczywiście aprobatywnie, „Dziennik Łódzki” - teraz chce zwiększyć ich liczbę.” Dodajmy, że Fabryka Równości ściśle współpracuje z Fundacją seksedukatorów SPUNK w projekcie „Profilaktyka ciąż wśród nastolatek, chorób przenoszonych drogą płciową, w tym profilaktyka HIV”. Taka profilaktyka w wydaniu promujących rozwiązłość seksedukatorów będzie oczywiście przeciwskuteczna, ale właśnie o to chodzi. Zaś udział Fabryki Równości w projekcie to dodatkowy powód do wejścia LGBTQ do szkół. Stwarzanie okazji do kontaktów młodzieży z homo- i queer-seksualistami to od dawna stosowana strategia stwarzająca możliwości zaburzania seksualności i uwodzenia młodzieży przez LGBTQ. Taką rolę odgrywają na przykład kluby Gay-Straight Alliance (sojusze gejów i heteryków) często spotykane zwłaszcza w krajach anglojęzycznych, jak USA czy Wielka Brytania i innych. W kanadyjskiej prowincji Ontario planowano nawet wprowadzić obowiązek zakładania takich klubów w szkołach, lecz projekt nie doszedł do skutku na skutek oporu grup religijnych.

Fabryka Równości to nazwa niesłychanie symptomatyczna w swoim oszukańczym charakterze. Ma rzekomo „produkować równość”, jednak „warsztaty antyhomofobiczne” z wcielaniem się w role homoseksualistów to jawna realizacja strategicznego celu tzw. teorii queer, czyli destabilizacji płci i seksualności. LGBTQ traktują młodzież jak zwierzynę łowną, którą po zaburzeniu seksualności będzie można wykorzystywać homo- i queer-seksualnie, zaś MEN udostępnia myśliwym-odmieńcom szkoły jako tereny łowieckie. Wygenerowanie nowych homo-, bi- i transseksualistów wśród w szkołach stworzy dodatkowy bodziec do wzmożonej walki z ich faktycznym bądź urojonym dyskryminowaniem i spirala zacznie kręcić się coraz szybciej. Zaburzanie płci i seksualności młodzieży pod parawanem „edukacji antydyskryminacyjnej” nabiera przyśpieszonego tempa. Czy polscy rodzice będą biernie się temu przyglądać?
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Wczytuję komentarze...

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts