Kandydaci na bankrutów - coraz ich więcej. Wałbrzych, Słupsk, Chełm...

Zadłużenie samorządów przekracza już 70 mld zł. Po trzech latach stagnacji w ostatnim roku dług rósł najszybciej w samorządach wojewódzkich o prawie 10 proc.

Macdriver (Bartek Wawraszko); http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/
Zadłużenie samorządów przekracza już 70 mld zł. Po trzech latach stagnacji w ostatnim roku dług rósł najszybciej w samorządach wojewódzkich o prawie 10 proc. i w miastach na prawach powiatów o 5 proc. Najmniej zadłużone są gminy wiejskie – podaje raport „Zadłużenie samorządów” przygotowany przez pismo samorządowe „Wspólnota”. 

Wśród miast wojewódzkich największe długi ma Toruń (ponad 95 proc. dochodów), następnie Łódź (78 proc.), Bydgoszcz (70 proc.), Wrocław (64 proc.) i Lublin (63 proc.).  Zdaniem analityków przygotowujących raport, miasta wojewódzkie powinny poradzić sobie ze spłatą tych długów, bo mają takie dochody, że po sfinansowaniu wszystkich wydatków bieżących pozostaną im jeszcze środki własne na inne cele, w tym na spłatę kredytów. Najbardziej niepokoją się o poziom zadłużenia Wałbrzycha, Chełma i Słupska – miast na prawach powiatu a spośród miast powiatowych, o Przeworsk, Brzozów (woj. podkarpackie), Kamień Pomorski (zachodniopomorskie) i Pisz (warmińsko-mazurskie). Niepokojący poziom zadłużenia obserwują też w 12 gminach miejskich i miejsko-wiejskich. W tej grupie najtrudniejsza sytuacja jest w Białym Borze, Pełczycach (zachodniopomorskie), Rucianem-Nidzie (warmińsko-mazurskie) i Przemkowie (dolnośląskie).

Choć najlepsza sytuacja jest w gminach wiejskich, to jednak w tej licznej grupie znalazła się dwudziestka zagrożonych. Najtrudniej będzie rozwiązać problemy Smołdzina (pomorskie), Wilkowa (lubelskie) i Piekoszowa (świętokrzyskie), a także Ostrowic (zachodniopomorskie) – znanego z niedawnych doniesień prasowych wieszczących nawet likwidację gminy. Na sierpniowym posiedzeniu sejmiku wójt gminy podał, że zadłużenie wynosi 33,5 mln zł. Samorządowcy zaczęli budowę oczyszczalni ścieków oraz kanalizację i niestety nie otrzymali na tę inwestycję środków z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Wojewoda zachodniopomorski podał, że od 2010 r. informuje rząd o trudnej sytuacji gminy. Przedstawił nawet warianty wyjścia z sytuacji, m.in. połączenia gminy z sąsiednią, np. Drawskiem Pomorskim. Rząd mógłby wesprzeć samorząd w spłacie długu, zwiększając udział w podatku PIT i przekazując środki z rezerwy budżetowej kraju.

W Polsce nie ma przepisów pozwalających samorządom bankrutować – zwracają uwagę autorzy raportu Paweł Swaniewicz i Julita Łukomska. Może dojść co najwyżej do odwołania organów samorządowych i powołania komisarza. Tymczasem wdrażane programy naprawcze ograniczają poziom usług dla mieszkańców. Pieniądze z dochodów – zamiast rozwijać te usługi – są konsumowane na ratowanie finansów. Poszkodowanymi są więc mieszkańcy, tymczasem winę za stan zawałowy budżetów gmin i powiatów ponoszą pożyczkobiorca i banki, które bez należytej rozwagi udzielają samorządom kredytów – podkreślają analitycy. Nie ma przepisów, które hamowałyby banki do wciskania pożyczek samorządom będącym w kiepskiej kondycji. Banki wiedzą, że swoje pieniądze odzyskają, bo długi spłaci skarb państwa, czyli podatnicy. Jest bowiem stosowny przepis ustawowy o pożyczce z budżetu państwa na spłatę zagrożonych zobowiązań. Spirala zadłużenia nakręca się, bo rządzący nakładają co rusz nowe obowiązki na samorządy bez przekazania pieniędzy na ten cel, więc gminy i powiaty są zmuszone sięgać po nowe kredyty.

 

Źródło: Gazeta Polska Codziennie,Wspolnota.org.pl,Sejmik.wsp.pl

​Dorota Skrobisz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo