Smutek propa-grandy

Im bliżej jesiennej klęski, tym bardziej nasila się propaganda mainstreamu.

Im bliżej jesiennej klęski, tym bardziej nasila się propaganda mainstreamu. Wygląda na to, że ci, którzy sterują tym łajdackim przemysłem, stracili nie tylko rozum, ale również instynkt samozachowawczy. Kolejne plagi spadają na partię i rząd (a to referendum Komorowskiego – klapa, a to zablokowanie referendum Dudy – jeszcze większa, jedna uchwała Senatu i 6 mln głosów z głowy!, a to sprawa uchodźców – raj dla prawicowych ksenofobów), tymczasem władcy mediów trzymają kurs swego Titanica na górę lodową.

Obejrzałem z musu parę dzienników i nie wiedziałem, czy śmiać się, czy płakać. Chamska manipulacja na całego, a szwy takie, że nawet leming o najbardziej wyrobionym przełyku musi się nimi udławić.

Jednym tchem osądza się ostrożne propozycje PiS jako pozbawione sensu, nie dopuszczając krytycznego słowa o rozpaczliwych pomysłach obozu rządzącego.

A przecież obiecanki przedwyborcze Platformy przypominają dowcipy z Radia Erewań na temat darmowego rozdawnictwa samochodów – „nie w Moskwie, lecz w Leningradzie; nie samochody, lecz rowery; i nie będą rozdawać, lecz kraść”.

Z zapowiedziami zniesienia haraczu na ZUS i NFZ jest podobnie – są nie do zrealizowania i w dodatku przewiduje się je na dalszą przyszłość. Równie dobrze Ewa Kopacz mogłaby ogłosić osobisty lot załogowy na Księżyc (już w 2050 r.) z udziałem jej psiapsiółek i Miśka Kamińskiego jako Łajki.

Manipulacje zresztą widać i przy innych tematach. Np. w sprawie napływu imigrantów. Zgodnie z zaleceniami lewackich oszołomów kierujących dziś Unią stwarza się fałszywe wrażenie, że społeczeństwo Europy nie marzy o niczym innym jak o przyjęciu do domu gromady muzułmanów z dziećmi na ręku (najlepiej owiniętymi pasami samtexu). Pokazuje się demonstracje poparcia, przemilczając wielokrotnie liczniejsze manifestacje sprzeciwu, na okrągło bredzą eksperci tylko jednej strony – nie ma wzmianek o wandalizmie przybyszów, konfliktach, zagrożeniach. Nie ma też żadnych danych o postępach aklimatyzacji czy asymilacji imigrantów w ciągu ostatniego półwiecza. Brak słowa o wizji kalifatu europejskiego, o pogróżkach i etapach podboju. Bo byłyby przerażające. Epatuje się dramatycznymi bądź ckliwymi obrazkami mającymi pobudzić empatię – a przecież niejednokrotnie nie są to dokumenty, lecz zdjęcia zaaranżowane.

Słowem, kłamstwa rano, w południe, wieczorem. Czy z szansą na powodzenie tych praktyk? Wątpię. Od zaklinania rzeczywistości fala przybyszów nie opadnie, lecz się powiększy, a słupki poparcia dla rządzących zaczną przypominać elektrokardiogram pacjenta w stanie agonii.

Jedyne zmartwienie mam jako członek władz SDP – co zrobimy z tą niemałą grupą kolegów, która tej jesieni będzie musiała pożegnać się ze splugawionym przez nich po wielekroć zawodem?

 

Źródło:

Marcin Wolski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo