Jak odbudować przemysł? Trzeba determinacji

  

- Nasz program jest dobrze przemyślany i gotowy. Musimy się zmobilizować, by go zrealizować. A jest to realne, gdyż inne kraje mierzyły się już z podobnymi problemami – mówi Paweł Szałamacha, ekspert ds. gospodarczych, w rozmowie z "Gazetą Polską".

W jakiej sytuacji, Pana zdaniem, znajduje się dziś nasza gospodarka? Czy rzeczywiście możemy świętować „złoty wiek”, 25 lat wolności i świetnego rozwoju, jak chcą rządzący?
W ostatnich miesiącach widać spowolnienie, a wyniki są gorsze niż prognozy. Niewielki wzrost produktu krajowego brutto pokazuje, że formuła rozwoju oparta jedynie na wydawaniu funduszy europejskich po prostu nie zdaje egzaminu, nie rokuje dobrze na przyszłość, jeśli chodzi o długotrwały i stabilny wzrost, oraz nie rozwiąże najważniejszych problemów kraju. Niestety, nie dostrzegam ze strony obecnej władzy innych pomysłów, jak tylko właśnie ten: „Wydawajmy pieniądze unijne!”.

A czy dostrzega Pan zróżnicowanie pomiędzy rozmaitymi branżami? Czy znajdziemy mimo wszystko jakieś przykłady sukcesu?
W ostatnich tygodniach, jak wiadomo, szczególnie ucierpiało rolnictwo z powodu klęski suszy. Natomiast poza rolnictwem sytuacja jest mniej więcej równomierna, tzn. odchylenia pomiędzy branżami są raczej niewielkie. Niestety nie widać więc, szczerze mówiąc, w żadnej z nich jakiegoś pozytywnego odbicia.

W wywiadzie opublikowanym w książce „Kulisy kryzysu” mówiliśmy o tym, że polski przemysł po 1989 r. „wygaszono”, a nasz kraj stał się w konsekwencji głównie wytwórcą podzespołów dla gospodarki niemieckiej oraz montownią zachodnich koncernów. Zniknęły całe branże, jak choćby przemysł odzieżowy czy stoczniowy. Bo przecież produkcji jednostek oceanicznych nie może zastąpić wytwarzanie motorówek czy jachtów, czego często używa władza jako argumentu, chwaląc się pozornym utrzymaniem zatrudnienia w tej branży.
Przemysł, który był 25 lat temu w rękach polskich, należąc, jak wiadomo, do państwa, z problemami, ale jednak funkcjonował. Tymczasem zamiast podjąć wysiłek restrukturyzacji, wiele branż zwyczajnie zamknięto. Zamiast zatem wyprowadzić je na prostą, wywieszono białą flagę i zlikwidowano je. Nazywanie tego reformą czy restrukturyzacją to nieporozumienie.
I, co ciekawe, często dotyczyło to nie tylko branż, o których najczęściej się mówi, jak właśnie stoczniowa, ale także tych, które potencjalnie są bardzo przyszłościowe i rozwijające się. Można podać wiele przykładów takich błędów menedżerskich, które doprowadziły do upadłości i zamknięcia potencjalnie dochodowych zakładów, jak choćby Zakłady Chemiczne Zachem w Bydgoszczy. To w dodatku o tyle paradoksalne, że Polska odnotowuje systematycznie, rok po roku, ogromny deficyt handlowy właśnie w dziedzinie handlu chemikaliami. Takie decyzje jak bankructwo Zachemu będą przecież ten deficyt pogłębiały. Po prostu główny produkt tych zakładów, który stanowił bazę wszelkiego rodzaju pianek budowlanych czy montażowych, będziemy musieli teraz importować z zagranicy.
Likwidacja tego i wielu innych zakładów nie była wynikiem tendencji w światowej gospodarce i na rynkach, lecz konsekwencją złych decyzji zarządów. Zwłaszcza tych, które pojawiły się tam po 2007 r., czyli pochodzących z politycznych nominacji PO i PSL. Właśnie w ostatnich latach wiele potencjalnie rozwojowych branż doznało w ten sposób wielu dotkliwych ciosów.

A jaka jest sytuacja w usługach? Przekonywano nas wszak od 25 lat, że to właśnie one są przyszłością, a nie produkcja przemysłowa.
Właśnie drugą branżą, którą przytoczyłbym jako przykład zmarnowanych możliwości, są przewozy lotnicze. Najbardziej spektakularnym przykładem nie jest tu wbrew pozorom LOT, lecz mniejsza spółka Eurolot, której likwidacja nastąpiła wiosną tego roku. Można ją uznać za rekordzistę w zakresie tempa i rozmiaru wygenerowanych strat w stosunku do zainwestowanego kapitału. Od lat zwracaliśmy jako posłowie uwagę ministrowi skarbu, organowi właścicielskiemu, na niekonsekwentną strategię rozbudowy siatki własnych połączeń i własnej floty. Konkurencja z LOT była przecież podcinaniem własnej gałęzi i musiała zakończyć się fiaskiem.
Takich spektakularnych porażek wywołanych niekompetencją, graniczącą z celowym działaniem na szkodę firm, można wskazać o wiele więcej.

Czy jest Pan optymistą? Czy nowemu rządowi uda się wybrnąć z tej kryzysowej sytuacji po ośmiu latach rządów układu PO–PSL?
Jestem umiarkowanym optymistą. Nasz program jest dobrze przemyślany i gotowy. Musimy się zmobilizować, by go zrealizować. A jest to realne, gdyż inne kraje mierzyły się już z podobnymi problemami. Np. jeśli chodzi o wyłudzanie VAT, to poradziły sobie z tym tak różne kraje jak Wielka Brytania i Słowacja. Wiele zatem będzie zależało od naszej determinacji.

Całość wywiadu w nanowszym numerze tygodnika "Gazeta Polska"
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska


Wczytuję komentarze...

Wojewoda unieważnił uchwały ws. szczepień

/ whitesession

  

Wojewoda wielkopolski wydał rozstrzygnięcie nadzorcze stwierdzające nieważność uchwał Rady Miasta Poznania, zgodnie z którymi wykonanie obowiązkowych szczepień byłoby warunkiem dostania się do miejskiego żłobka. Według wojewody uchwały były niezgodne z prawem.

W lipcu poznańscy radni zdecydowali, że warunkiem przyjęcia do miejskiego żłobka w Poznaniu ma być pisemne potwierdzenie odbycia obowiązkowych szczepień przez dziecko.

Jak poinformował rzecznik prasowy wojewody wielkopolskiego Sebastian Antczak, ze względów formalno-prawnych wojewoda wielkopolski wydał rozstrzygnięcie nadzorcze stwierdzające nieważność uchwał.

Rzecznik poinformował, że podstawę prawną orzeczenia o nieważności uchwał stanowiło "istotne naruszenie przepisów ustawy o opiece nad dziećmi w wieku do lat 3". W kwestii potwierdzenia odbycia szczepień jako warunku przyjęcia dzieci do żłobków stwierdzono m.in., że dane zawarte w dokumentacji medycznej stanowią dane wrażliwe. W związku z tym nałożenie obowiązku ich udostępniania podmiotom nieuprawnionym do przetwarzania tychże danych narusza unijne przepisy dotyczące przetwarzania danych osobowych, przepisy ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta oraz konstytucję.

Warunek przedłożenia kopii dokumentu potwierdzającego odbycie obowiązkowych szczepień przez dziecko znalazł się w przyjętych w lipcu przez radę miasta statutach zespołów żłobków. Zdaniem władz miasta przyjęte rozwiązanie miałoby motywować mieszkańców Poznania do przestrzegania obowiązujących przepisów o obowiązkowych szczepieniach.

Przewodniczący klubu radnych Koalicji Obywatelskiej Marek Sternalski mówił w lipcu, że dzięki przyjętemu rozwiązaniu rodzice będą mogli traktować żłobek jako "oazę bezpieczeństwa zdrowotnego dla ich dzieci". Radni opozycyjnego klubu PiS zagłosowali przeciw lub wstrzymali się od głosu. Opozycja wskazywała, że nie można rodzicom, którzy nie szczepią dzieci, kategorycznie odmawiać miejsca w miejskim żłobku.

Radni opozycji wskazywali też, że wprowadzana regulacja nie została poprzedzona szeroką debatą, a nakaz przedstawiania dokumentu potwierdzającego odbycie szczepień może być niezgodne z prawem. Miejscy prawnicy zapewniali wówczas, że przetwarzanie takich danych będzie się odbywało zgodnie z obowiązującymi przepisami.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl