"Kraje Europy Wschodniej niezainteresowane pomocą w rozwiązaniu kryzysu uchodźczego powinny przygotować się na utratę zainteresowania nimi i ich problemami przez resztę Unii Europejskiej" - napisała na Twitterze Anne Applebaum, żona Radosława Sikorskiego.

Wpis Applebaum współgra z planami polityki niemieckiej i francuskiej, o której informował dziś portal Niezalezna.pl. Komisja Europejska ma bowiem wkrótce zaszantażować państwa Europy Środkowo-Wschodniej: albo przyjmą one żądaną liczbę imigrantów, albo zostaną im odcięte fundusze unijne.

Dziwi jednak, że do tego szantażu przyłącza się pośrednio żona byłego polskiego ministra i marszałka Sejmu. Słowa Anny Applebaum mogą być bowiem odebrane nie tylko jako ostrzeżenie, ale i jako groźba: nie interesujesz się uchodźcami, to Unia straci zainteresowanie tobą.

To o tyle prawdopodobne, że Donald Tusk - w którego rządzie ministrem był Radosław Sikorski - obecnie jako przewodniczący Rady Europejskiej wyraźnie trzyma w sprawie uchodźców po stronie Niemiec i Francji.

"Dziś kraje, które nie są bezpośrednio dotknięte kryzysem imigranckim, ale doświadczyły kiedyś solidarności od UE, powinny okazać ją tym w potrzebie"

- powiedział dwa dni temu Tusk.

Dodał też:

"Przyjęcie większej liczby uchodźców to ważny gest prawdziwej solidarności. To czego, dziś potrzebujemy, to sprawiedliwy rozdział przynajmniej 100 tys. uchodźców w krajach Unii".


W najbliższym czasie takich nacisków na przyjęcie imigrantów będzie znacznie więcej, także ze strony większości "polskich" mediów.