"Dziś kraje, które nie są bezpośrednio dotknięte kryzysem imigranckim, ale doświadczyły kiedyś solidarności od UE, powinny okazać ją tym w potrzebie" - powiedział dziś Donald Tusk. To wyraźny przytyk skierowany w stronę Polski, a zarazem ukłon wobec Berlina.

Jak wiadomo - Polska i inne kraje tzw. nowej Unii, np. Węgry, sprzeciwiają się bezmyślnemu przyjmowaniu tysięcy imigrantów z Afryki do Polski - zwłaszcza że bogate kraje arabskie i muzułmańskie (np. Turcja) się do tego nie garną. Tymczasem politycznie poprawne Francja i Niemcy forsują zwiększenie liczby przyjmowanych uchodźców, także przez Polskę.

Niestety, Donald Tusk stanął w tym sporze wyraźnie po stronie Niemiec.

"Dziś kraje, które nie są bezpośrednio dotknięte kryzysem imigranckim, ale doświadczyły kiedyś solidarności od UE, powinny okazać ją tym w potrzebie"

- powiedział dziś przewodniczący Rady Europejskiej.

Tusk dodał też:

"Przyjęcie większej liczby uchodźców to ważny gest prawdziwej solidarności. To czego, dziś potrzebujemy, to sprawiedliwy rozdział przynajmniej 100 tys. uchodźców w krajach Unii".
 

Tymczasem premier Węgier Viktor Orban postanowił postawić na granicy węgiersko-serbskiej mur, który zapobiegałby przedostawaniu się do jego kraju nielegalnych imigrantów z Afryki. Wystarczy obejrzeć poniższy film z obozu dla uchodźców na Węgrzech, by zrozumieć postępowanie szefa węgierskiego rządu: