​Po Sierpniu znów sierpień

  

Podobnie jak przed 35 laty Polacy przełamali barierę bierności wobec komunistycznej opresji, barierę strachu i przekonania o wszechmocy władzy – tak dziś możemy przełamać dominujące w sferze publicznej przekonanie, że „się nie da”.

35. rocznica podpisania Porozumień Sierpniowych. Wbrew pozorom nie jest łatwo pisać o takich wydarzeniach. Z jednej strony bowiem mam głębokie przekonanie, że o tej rocznicy napisano już wszystko i kolejny tekst będzie tylko lepszym lub gorszym powieleniem wcześniejszych. Z drugiej strony nie da się w formie publicystycznej zawrzeć pełnego opisu takiego wydarzenia, byłby to zatem materiał czysto hasłowy.

Na czym polega wyjątkowość tamtych dni? Na czym polega ich wielkość? Spróbujmy zastanowić się przez chwilę, czy da się coś z tamtych dni wprost przenieść do wyzwań dnia dzisiejszego.

Obywatele odzyskali głos

Żeby właściwie ocenić skalę zmian, jakie w naszym społeczeństwie wywołały wydarzenia, umownie określane jako Sierpień ’80, warto zdefiniować jego sytuację w czasach ustroju komunistycznego. W 1987 r. Piotr Marciniak pisał: „W społeczeństwach realnego socjalizmu przestrzeń kształtowania się świadomości społecznej rozwinięta jest nader słabo. Pomiędzy świadomością towarzyszącą codziennym formom bytowania a globalną świadomością ideologiczną (poczuciem więzi narodowej oraz ideologicznym opisem rzeczywistości lansowanym przez aparaty państwa) istnieje nikła więź. Mechanizmy życia społecznego, kierunki jego przekształceń rysują się człowiekowi jako dziwne, niezrozumiałe, nie poddające się ani opisowi, ani kontroli. Człowiek w socjalizmie doświadcza świata tylko na dwóch poziomach: w skali mikro – w wymiarze swego codziennego doświadczenia, indywidualnej zapobiegliwości, oraz w skali makro – w sferze ideologicznego projektu, który nie ma żadnych bezpośrednich odniesień do codziennej ludzkiej praktyki. Myśl społeczna, tzn. myśl, która byłaby związana z celowym (ale nie instrumentalno-produkcyjnym) działaniem zbiorowości ludzkich, istnieje w realnym socjalizmie w postaci szczątkowej. W tej sytuacji wszelkie próby wywalczenia sobie przez poszczególne grupy społeczne czy całe społeczeństwo warunków względnie suwerennego decydowania o swoich losach muszą zakładać powstanie suwerennej świadomości społecznej wyzwolonej tak z ograniczeń jednostkowej optyki, jak i zniewalającego uroku ideologicznej nierzeczywistości”.

Przyjmując powyższe twierdzenia za prawdziwe, należy zatem stwierdzić, że przełomowe i historyczne znaczenie wydarzeń lata 1980 r. polega na tym, iż w ich wyniku powstały podwaliny społeczeństwa obywatelskiego, charakterystycznego dla krajów demokratycznych. Powstała oddolnie, w pełni demokratyczna struktura, która z definicji rozsadzała sztywny gorset komunistycznego porządku. Jej powstanie i późniejsze działanie otworzyło możliwość publicznej debaty nad najważniejszymi dla całego kraju i jego obywateli sprawami. Ta debata i krzepnąca wraz z jej rozwojem świadomość społeczna umożliwiły blisko dziesięć lat później odzyskanie przez Polskę Niepodległości. Trzeba jednoznacznie stwierdzić, że bez powstania Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność” nie byłoby możliwe odzyskanie wolności przez te narody Europy, które po wojnie dostały się pod panowanie sowieckie. Oczywiście, powstanie Solidarności i jej działalność (również podziemna) nie były jedynym warunkiem zniesienia jałtańskiego podziału Europy, ale były warunkiem koniecznym.

Niespełnione nadzieje

Czy jednak zasługi tamtych wydarzeń i powstałego w ich wyniku ruchu społecznego mają już tylko wymiar historyczny i symboliczny?

Rok temu w rocznicę Sierpnia 1980 r. napisałem: „Kiedy patrzę na otaczającą nas rzeczywistość, nabieram coraz większej pewności, że przesłanie Sierpnia nie tylko nie straciło na aktualności, ale jej nawet nabiera, że jest nie tylko faktem historycznym, ale stojącym przed nami wyzwaniem”.

Dzisiejsza sytuacja w Polsce zdaje się potwierdzać powyższe stwierdzenie. Pamiętając o jakościowych różnicach dzielących obie Polski, tę sprzed 35 lat i tę dzisiejszą, można jednak pokusić się o pewne porównanie. Kilka dni temu ukazał się na tych samych łamach artykuł Ryszarda Czarneckiego pt.: „Czy polska wspólnota jest u siebie i na swoim?”, który właśnie do takiego zestawienia mnie natchnął.

Czyż możemy bowiem z pełnym przekonaniem powiedzieć, że w ciągu tych lat, które upłynęły od odzyskania Niepodległości, udało się nam zbudować społeczeństwo obywatelskie, czy rzeczywiście mieliśmy większe poczucie podmiotowości niż w ciągu 16 miesięcy pomiędzy Sierpniem 1980 roku a Grudniem 1981? Moim zdaniem na oba te pytania trzeba odpowiedzieć negatywnie. Nie wynika to z jakiejś wady genetycznej Polaków, tylko z warunków, jakie stworzyło państwo; zawłaszczone przez cwaniaków i komunistycznych aparatczyków. Państwo, w którym promowana była postawa „mieć”, a nie „być”.
 
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję komentarze...

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl