Ponad 120 osób zostało rannych w zamieszkach zorganizowanych w Kijowie przez zwolenników skrajnych nacjonalistów. Jest też ofiara śmiertelna. Protestujący zebrali się pod budynkiem ukraińskiego parlamentu, po tym jak Rada Najwyższa uchwaliła w pierwszym czytaniu poprawki w Konstytucji o decentralizacji władzy kraju. Do tragedii doszło, kiedy jeden z protestujących rzucił granat w ochraniających budynek parlamentu żołnierzy Gwardii Narodowej.

W proteście przed Radą Najwyższą uczestniczyli m.in. ludzie nacjonalistycznych partii Swoboda – Ołeha Tiahnyboka oraz Radykalnej Partii Ołeha Laszki. Twierdzą oni, że decentralizacja władzy w państwie doprowadzi do ostatecznej utraty Donbasu. Tymczasem uchwalenie zmian w Konstytucji jest podyktowane m.in. żądaniami Zachodu, który domaga się przeprowadzenia niezbędnych reform w zamian za udzielenie Ukrainie pomocy.

Po głosowaniu przed Radą Najwyższą zebrał się tłum protestujących przeciwko poprawkom. Z tłumu w kierunku Gwardii narodowej, osłaniającej parlament, zaczęły lecieć kamienie. Po obu stronach użyto również gazu łzawiącego. Do tragedii doszło natomiast po tym, jak z tłumu w żołnierzy rzucono granatem.


fot. facebook.com/partyrightsector


fot. facebook.com/partyrightsector


fot. facebook.com/anton.gerashchenko.7


fot. twitter.com

W pierwszych doniesieniach pojawiła się informacja o 15 rannych. Po godz. 14.00 (czasu polskiego) szef MSW Arsen Awakow wydał oświadczenie na Facebooku.

Około 90 osób rannych pod Radą, w tym kilka osób w stanie ciężkim. Stało się to po rzuceniu kilku ładunków wybuchowych ze strony osób w koszulkach partii Swoboda, którzy urządzili bijatykę z Gwardią Narodową pod budynkiem parlamentu

– napisał Awakow.

O podobnej liczbie rannych poinformował też szef kijowskiej policji generał Ołeksandr Tereszczuk. – Blisko sto osób rannych, jednemu oderwało nogi, żaden z protestujących nie ucierpiał – powiedział.

Wcześniej informowano, że wśród rannych są dziennikarze dwóch telewizji TSN oraz „5 kanał”. O godz. 17:40 (czasu polskiego) ukraińska prasa podała, że liczba rannych wzrosła do 122 osób.

Około godz. 15.40 (czasu polskiego) Awakow podał na Twitterze, że jeden z żołnierzy, 24-latek w Chersonia, ranny w serce odłamkiem po wybuchu granatu, zmarł. 

Mundurowi zatrzymali dotychczas 30 osób, które brały udział w zamieszkach. Wśród nich jest ta, która miała rzucić granat. Kijowska policja zwróciła się do mieszkańców stolicy o to, żeby nie przyjeżdżali do centrum miasta. Tymczasem skrajnie nacjonalistyczne ugrupowanie Prawy Sektor zwołuje swoich zwolenników do znajdującego naprzeciwko parlamentu Mariinskiego Parku.

W sieci pojawiło się również nagranie z momentu rzucenia i wybuchu granatu.