„Oslo jest zniszczonym miastem” – ogłosił m.in. w swoim manifeście odczytanym w czasie procesu na sali sądowej Anders Breivik. Z czym skojarzyło się to nagle Wojciechowi Tochmanowi? Trudno uwierzyć. „(…) w oryginale: "Oslo is a city in ruins". Miasto w ruinie! Państwo w ruinie! Zapach Breivika” – wypalił publicysta.

W „Dużym Formacie”, magazynie „Gazety Wyborczej”, Wojciech Tochman opublikował tekst pt. „Jeden z nas?”. Napisał w nim, że przed kilkoma dniami na wyspie Utoya – gdzie 22 lipca 2011 roku Breivik z zimną krwią zamordował 69 osób – odbył się pierwszy od czterech lat zjazd młodych działaczy norweskiej Partii Pracy.

Tochman przypomniał, co wydarzyło się tam w 2011 roku, a także opisał przygotowania Breivika do maskary. Jednak czytając to, co napisał w zakończeniu swojego tekstu, trudno nie przetrzeć oczu ze zdziwienia.

W sali sądowej oskarżony czytał manifest, który napisał po angielsku: „Nasza grupa etniczna jest tym, co najcenniejsze i najbardziej kruche, nasze chrześcijaństwo i nasza wolność”. „Oslo jest zniszczonym miastem” – w polskim przekładzie. A w oryginale: „Oslo is a city in ruins”. Miasto w ruinie! Państwo w ruinie! Zapach Breivika

– skojarzyło się Tochmanowi.

Chyba najcelniej skomentował słowa Tochmana Piotr Cywiński, który na Twitterze napisał: „..tego nie da się traktować nawet w kategoriach pure nonsense. Owszem, czuję w tym „zapach”, … sławojki”.

Z kolei Piotr Semka zauważył: „W „GW” Wojciech Tochman sugeruje, że wzorem dla haseł kampanii PiS był norweski proces Breivika”.


fot. twitter.com/PiotrSemka