Pokładam w nim nadzieję, ale z drugiej strony podziwiam, że podjął się tak trudnego zadania, aby być prezydentem Polski. Widzę u Andrzeja Dudy siłę woli i zdecydowanie. Myślę, że przeprowadzi to, co zapowiedział. Musimy go wspierać. Jako obywatele i jako katolicy – powinniśmy go wspierać, stanowiąc taką ochronę dla niego. Modlić się za niego - mówi portalowi niezalezna.pl 87-letni hm. o. Dominik Orczykowski, kapucyn.

Czy można powiedzieć, że ojciec  jest harcerskim wychowawcą Andrzeja Dudy?
Nie do końca. Andrzej Duda nie był w mojej drużynie, ale w „Wichrach”. Byłem w drużynie „Lotników” im. Żwirki i Wigury. Ich prowadził hm Wilk. W 1985 r. byliśmy na obozie w Zawadach – Tworkach nad Jeziorem Rajgrodzkim na południe od Ełku. Tam było kilka drużyn z Krakowa i kilku harcerzy kleryków z Krakowa. W sumie ok. 130 osób. Przyjechał tam też członek PZPR i komendant  Chorągwi Krakowskiej. Przyjechał, że niby będzie odpoczywał  z żonką przy naszym obozie w namiocie dwuosobowym, ale przyjechał w wiadomym celu - kontrolować, czy odprawiana jest na obzie Msza św. Żeby go wyprowadzić w pole, a harcerze są w tym dobrzy, poszliśmy do brzozowego młodnika i tam był z belek był ustawiony polowy ołtarz i puszczańskie proporczyki w tym mój „Pogodnego Orlika”. Przy tym ołtarzu odprawiałem Mszę i mam zachowane zdjęcie, które wręczyłem też druhowi Andrzejkowi, gdzie jest taka mała jego czarniutka główka. Nie powiem, że go bezpośrednio wychowałem, ale mogłem mieć na niego wpływ. Ja mam w swoim życiu 900 dni obozowych. Jestem z harcerzami od 77 lat.


Obozowa Msza św. Na zdjęciu o. Dominik i Andrzej Duda.

Andrzej Duda widział to zdjęcie?
Proszę sobie wyobrazić taką sytuację. Przyjeżdża minister Andrzej Duda z polecenia prezydenta Lecha Kaczyńskiego, aby oznaczyć w Nowej Soli kapelana Powstania Warszawskiego Krzyżem Kawalerskim – ojca Medarda Parysza. I minister Duda mówi do mnie: „Czuwaj”.  Ja pytam skąd pan minister mnie zna, a on: „To ojciec mnie nie pamięta?”. Wtedy otworzyły mi się oczy zasnute mgłą czasu. Szczep „Wichrów” często przychodził na Msze harcerskiej, które były w kościele św. Idziego w Krakowie i myślę dziś, że Andrzejek tam często służył do Mszy. Przekazałem mu to zdjęcie.


Od lewej; Andrzej Duda, o. Dominik Orczykowski, o. Medard Parysz. Fot. Krzysztof Moroz.

To doświadczenie tajnego harcerstwa, mogło być ważne w dojrzewaniu Andrzeja Dudy?
Tak, bo to było jak podziemie - w kontrze do komunistycznych haseł. To był buntowniczy czas młodych.


Twitter.com.

Czy zdaniem ojca ideały tamtego czasu są obecne w działaniu u nowego prezydenta?
Takie wychowanie działa i wie pan, ja zawsze poznam kto był harcerzem, a Andrzej Duda przyznaje się przecież do swoich harcerskich korzeni. To było jak młode wojsko: uporządkowanie, służba  i triada: Bóg, Ojczyzna  i drugi człowiek. To kształtowało charakter Andrzeja Dudy. Spotkałem go w Mogielnicy, gdy już kandydował i mówię do niego: - Czuwaj druhu Andrzejku! Wszyscy na mnie popatrzyli jak na wariata, że tak powiedziałem do kandydata na rezydenta, a my się przecież znamy.

Czy ojciec pokłada dziś w nim nadzieję.
Pokładam. Ale z drugiej strony podziwiam, że podjął się tak trudnego zadania, aby być prezydentem Polski. Spotykałem go m.in. na spotkaniach z prezydentem Ryszardem Kaczorowskim. Często rozmawialiśmy. Kiedyś powiedziałem o druhu Kaczorowksim, że w Smoleńsku wykonano na nim wyrok, którego rozkaz zapadł 70 lat wcześniej na niego w Rosji. Widzę u Andrzeja Dudy siłę woli i zdecydowanie. Myślę, że przeprowadzi to, co zapowiedział.

Na czym polega nasze zadanie wobec niego?
Musimy go wspierać. Jako obywatele i jako katolicy – powinniśmy go wspierać, stanowiąc taką ochronę dla niego. Modlić się za niego. Pamiętam o nim w intencjach. Nam też się przecież udziela dobro.

Czego ojciec życzyłby dziś w dniu zaprzysiężenia Andrzejowi Dudzie na prezydenta?
Życzę mu, aby  wytrwał, osiągnął też cel, który sobie założył. Aby trwał na służbie Bogu i Polsce.


Ojciec Dominik Orczykowski. Fot. Kapucyni.pl

Dlaczego ojciec nazywany jest „Pogodnym Orlikiem”?
Tak mnie nazwali harcmistrze, że jestem pogodny, ale… mam dziób i język jak orlik.