„Lucky” z warszawskiej palestry

Był obrońcą w głośnych sprawach politycznych, m.in. „taterników”, „komandosów”, agenta II Zarządu Sztabu Generalnego, a po 1990 r. występował przed sądem jako adwokat Bogusława Bagsika.

Był obrońcą w głośnych sprawach politycznych, m.in. „taterników”, „komandosów”, agenta II Zarządu Sztabu Generalnego, a po 1990 r. występował przed sądem jako adwokat Bogusława Bagsika. Władysław August Pociej, bo o nim mowa, według dokumentów IPN został zarejestrowany jako tajny współpracownik służb specjalnych PRL i przekazywał informacje m.in. na temat kolegów z palestry, w tym Wiesława Chrzanowskiego.

Czy sprawy „komandosów”, „taterników” albo Melchiora Wańkowicza potoczyłyby się zupełnie inaczej, gdyby obrońcą w nich był ktoś inny zamiast Władysława Pocieja? Dlaczego właśnie on został adwokatem młodego, okrutnego zabójcy Piotra Filipczyńskiego, znanego obecnie jako Peter Vogel, którego ojciec piastował ważne stanowisko w RWPG? Na te pytania nie ma dziś jednoznacznej odpowiedzi. Jedno jest natomiast pewne: nazwisko mec. Władysława Pocieja pojawiało się przy najważniejszych procesach, w których wcześniej działania prowadziło Biuro Śledcze MSW lub II Zarząd Sztabu Generalnego pod nadzorem Czesława Kiszczaka. Dokumenty dotyczące mec. Pocieja pokazują m.in. zakres inwigilacji prowadzonej przez służby specjalne PRL wobec opozycji demokratycznej.

Tajny współpracownik

Według znajdujących się w IPN materiałów, urodzony w 1918 r. mec. Władysław August Pociej został zarejestrowany jako KO „Lucky” w Krakowie przez Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego w 1947 r., a jego kontakty ze służbami PRL są udokumentowane aż do końca lat 80.

„Zobowiązuję się współpracować z organami Bezpieczeństwa Publicznego nad wykrywaniem wrogów działających na szkodę Rzeczpospolitej Polskiej” – napisał własnoręcznie Władysław Pociej w oświadczeniu 10 grudnia 1947 r. Był on wówczas jednym z głównych krakowskich działaczy Młodzieży Wszechpolskiej obok Tadeusza Radwana i Stanisława Wielgusa.

W latach 40. w rozmowach z funkcjonariuszami MBP Władysław Pociej informował m.in. o działaniach krakowskiego środowiska Młodzieży Wszechpolskiej.

Po przyjeździe na stałe do Warszawy kontakt „Lucky’ego” ze służbami specjalnymi PRL był kontynuowany. „Bardziej systematyczna współpraca z w/w datuje się od 1958 roku. K.o. podał szereg informacji o niektórych adwokatach, m.in. o Węglińskim i Chrzanowskim Wiesławie. »Lucky« ma duże możliwości operacyjne po linii adwokatury, jednak nie chce się zaangażować w ściślejszą współpracę z naszą służbą. Dotychczas spotkania z nim odbywały się przeciętnie co 2 miesiące w jego prywatnym mieszkaniu. Wynagradzany był sporadycznie upominkami” – pisał w tajnej notatce 26 sierpnia 1963 r. porucznik J. Łabędzki, starszy oficer operacyjny Wydziału II Departamentu II MSW.

Obrońca w najgłośniejszych procesach

Mec. Władysław Pociej był obrońcą m.in. Melchiora Wańkowicza, Barbary Toruńczyk z grupy „komandosów” i Krzysztofa Szymborskiego, starszego asystenta w Katedrze Biofizyki Instytutu Fizyki Doświadczalnej z grupy „taterników”. Według dokumentów IPN, Krzysztof Szymborski dopiero na sali sądowej dowiedział się, że jego obrońcami są Władysław Pociej i jego żona. Już wtedy w środowisku „komandosów” pojawiła się informacja, że Władysław Pociej może być informatorem Służby Bezpieczeństwa.

W marcu 1970 r. w Biurze Śledczym MSW sporządzono notatkę dotyczącą wiadomości pochodzącej z Radia Wolna Europa.

„Radio Wolna Europa w audycji z dnia 21 III br. komentując przebieg rozprawy przeciwko Maciejowi Kozłowskiemu i innym podało następującą informację [fragment nieczytelny] adwokata Władysława Pocieja podaje opinię, która dotarła do rozgłośni ze środowisk zarówno prawniczych, jak i młodzieżowych. Czynię to tylko dlatego, że identyczna opinia powtarza się z wielu źródeł. Gdy pozostali obrońcy w procesie taterników cieszą się wielkim zaufaniem i szacunkiem, niestety, przy nazwisku adwokata Pocieja słyszy się czasem przymiotnik »cichy«. Jak wynika z materiałów operacyjnych będących w posiadaniu Biura Śledczego MSW, Witold Ferfet, obrońca Małgorzaty Szpakowskiej, poinformował ją, że Eugeniusz Smolar (przebywa w Danii) (…) przekazał rozgłośni Radia »Wolna Europa« wiadomość, iż adwokat Władysław Pociej jest »agentem« Służby Bezpieczeństwa. W związku z powyższym nie bez znaczenia jest fakt, że w odniesieniu do osoby adwokata Władysława Pocieja podobne enuncjacje wysuwała również Barbara Toruńczyk. Władysław Pociej był jej obrońcą w procesie tzw. »komandosów«” – czytamy w tajnej notatce Biura Śledczego MSW.

Mec. Pociej był również obrońcą Piotra Filipczyńskiego, znanego bardziej jako Peter Vogel. W 1971 r. Filipczyński – syn peerelowskiego dygnitarza (jego ojciec Tadeusz był wysoko postawionym dyplomatą) – w bestialski sposób zamordował 75-letnią guwernantkę swojego znajomego.

Obrońca mec. Władysław Pociej na procesie argumentował, że kilka dni przed masakrą Piotr Filipczyński przeżył poważny wypadek samochodowy i przeszedł ostry wstrząs mózgu. Ostatecznie zabójca w 1972 r. został skazany ze względu na okoliczności i młody wiek (17 lat) na 25 lat więzienia. We wrześniu 1979 r. Filipczyński w tajemniczych okolicznościach dostał zgodę na przerwę w odbywaniu kary, a 18 lipca 1983 r., mimo stanu wojennego, wyjechał z Polski. Kilka miesięcy później Rada Państwa przychyliła się do wniosku Filipczyńskiego i złagodziła wyrok do 15 lat więzienia.

Chwalony przez Kiszczaka

Z dokumentów IPN wynika, że mec. Władysław Pociej w latach 70. i 80. był wybrany przez specjalne służby wojskowe PRL, czyli II Zarząd Sztabu Generalnego, m.in. do obrony szpiegów.

W materiałach archiwalnych zachowały się dokumenty na ten temat, m.in. korespondencja między WSW a III Departamentem MSW.

„Szefostwo WSW i II Zarząd Sztabu Generalnego zainteresowane są wytypowaniem adwokata, który przejąłby obronę prawną ob. Osowieckiego aresztowanego przez władze NRF pod zarzutem szpiegostwa. Z wstępnych ustaleń wynika, że odpowiednim obrońcą do tej sprawy byłby mec. Władysław Pociej, którym zainteresowany jest Departament III MSW. W związku z tym prosiłbym o wyrażenie zgody na podjęcie rozmów w interesującej nas sprawie z obrońcą Pociejem lub wskazanie innej kandydatury” – pisał 31 sierpnia1971 r. płk Czesław Kiszczak, ówczesny zastępca szefa Wojskowej Służby Wewnętrznej.

Z dokumentów wynika, że nie było to jedyne zadanie przewidziane dla mec. Władysława Pocieja przez II Zarząd Sztabu Generalnego. Jego nazwisko pojawia się także w latach 80. w dokumentach związanych z działalnością wojskowych służb specjalnych.

Ostatecznie Departament III w końcu lat 80. wyrejestrował tajnego współpracownika „Lucky”. „Wyeliminowany w dniu 88.10.06 z powodu dekonspiracji i braku możliwości” – czytamy w znajdujących się w IPN dokumentach.

Dorota Kania

Całość artykułu w najnowszym wydaniu tygodnika "Gazeta Polska"

 

Źródło:

Dorota Kania
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo