Siemoniak chce dronów z Izraela. Dlaczego minister nie wspiera polskiego przemysłu?

Piotr Nisztor

Dziennikarz śledczy „Gazety Polskiej i „Gazety Polskiej Codziennie”. W Telewizji Republika jest gospodarzem programu „Rozmowa ściśle jawna”.

Kontakt z autorem

  

Większość pieniędzy przeznaczonych przez Ministerstwo Obrony Narodowej na zakup samolotów bezzałogowych ominie polski przemysł. Resort twierdzi, że rodzimym producentom brakuje doświadczenia i technologii. – To nieprawda – twierdzi branża. O sprawie pisze w najnowszym numerze „Gazeta Polska”.

Kulisy zakupów przez armię samolotów bezzałogowych, tzw. dronów, od kilku lat budzą bardzo wiele wątpliwości. Rozwiązaniem problemu miał być zakup maszyn krótkiego i średniego zasięgu w polskich przedsiębiorstwach lub przynajmniej z ich znaczącym udziałem. Pomysł ten wspierało Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, a Narodowe Centrum Badań i Rozwoju wydało już na projekt polskiego drona około 200 mln zł państwowych pieniędzy. Przeznaczyło też na ten cel kolejne 800 mln zł.

Ostatecznie polski przemysł będzie uczestniczył w zamówieniach dla armii tylko najmniejszych bezzałogowców krótkiego zasięgu – Orlik i Wizjer.

Dostawę tych największych i najdroższych – Zefir i Gryf (średniego zasięgu, uzbrojone w pociski rakietowe) – MON chce zlecić firmom z Izraela. W sumie całkowity koszt wszystkich tych zamówień – realizowanych w ramach programu Bezzałogowych Systemów Powietrznych (BSP) – ma do 2022 r. wynieść kilka miliardów złotych.

– To dla mnie niezrozumiałe. Przecież produkcję dronów na potrzeby armii można oprzeć na polskim przemyśle – tłumaczy w rozmowie z „GP” gen. Waldemar Skrzypczak, były wiceminister obrony narodowej.

Więcej w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska


Wczytuję komentarze...

Byli policjanci drogówki usłyszą wyrok

/ arembowski

  

Wyrok w sądzie apelacyjnym w sprawie trzech byłych policjantów drogówki, którzy przyjmowali korzyści majątkowe oraz poświadczali nieprawdę, będzie ogłoszony 4 listopada. W I instancji zostali skazani na kary więzienia w zawieszeniu lub warunkowe umorzenie postępowania.

We wtorek Sąd Okręgowy we Wrocławiu rozpatrywał apelację prokuratury oraz obrońcy jednego ze skazanych. Prokuratura chce dla byłych funkcjonariuszy policji drogowej surowszych kar. W I instancji zostali oni skazani na kary więzienia w zawieszeniu lub warunkowe umorzenie postępowania.

Sprawy opisane w akcie oskarżenia obejmują lata 2012-2014 i dotyczą przestępstw korupcyjnych, poświadczania nieprawdy w dokumentacji oraz przekraczania uprawnień przez trzech byłych już funkcjonariuszy Dariusza M., Roberta O. oraz Marka M.

Proceder polegał nie tylko na przyjmowaniu łapówek w zamian za odstąpienie od ukarania mandatem, ale też np. za wręczanie kierowcom, którzy przekraczali prędkość autem, mandatów za nieprawidłowe przejście przez jezdnię, co było przestępstwem poświadczania nieprawdy.

„Powodem takiego postępowania policjantów były wytyczne ich przełożonych, którzy oczekiwali od podwładnych, że określony procent mandatów będzie dotyczył ukarania pieszych. Policjanci wysłani w patrolu na przykład na drogę szybkiego ruchu czy obwodnicę autostradową, gdzie nie ma pieszych, by wykonywać te oczekiwane normy, dopuszczali się poświadczania nieprawdy”

- mówiła adw. Maria Hornung, obrońca jednego ze skazanych policjantów.

Sąd I instancji skazał Dariusza M. na dwa lata więzienia w zawieszeniu na trzy lata oraz 4 tys. zł grzywny. Robert O. usłyszał wyrok półtora roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata, a wobec Marka M. sąd warunkowo umorzył postępowanie i kazał mu na cele społeczne wpłacić 3 tys. zł.

Prokuratura zażądała surowszych kar dla dwóch skazanych. W apelacji domagała się trzy i pół roku bezwzględnego więzienia dla Dariusza M. oraz półtora roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata dla Marka M.

Natomiast obrońca Roberta O. domagał się w apelacji, by sąd nie skazywał go za przyjęcie stu złotych łapówki za odstąpienie od ukarania mandatem, gdyż poza zeznaniem świadka nie ma dowodów na tę korupcję.

Z kolei zdaniem obrony Marka M. zastosowane wobec niego warunkowe umorzenie postępowania nie jest formą kary, lecz próby. Dlatego takie orzeczenie jest już prawomocne i nie podlega zmianie w instancji odwoławczej.

Sąd odwoławczy postanowił odroczyć ogłoszenie wyroku do 4 listopada.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl