Na wiceprezydent Krakowa donosi mąż

  

„Kasia wręczyła korzyść majątkową poprzez ojca Janowi T. za ponowne przyjęcie do pracy” – taki wpis na temat wiceprezydent Krakowa Katarzyny Cięciak pojawił się w poniedziałek wieczorem na facebookowym profilu jej męża. Chodzi o korzyść majątkową w postaci zegarka o wartości 1800 zł. Następnego dnia Cięciak wycofał się ze swoich słów, tłumacząc je tym, że… „był pod wpływem alkoholu”. - To jest raczej coś, co powinniśmy wyciszyć, nie analizować - powiedział w Radio Kraków szef małopolskiej PO, Grzegorz Lipiec.

Jan Cięciak, wiceprezes fundacji KGM Progress, w ostatnich wyborach samorządowych kandydował z ramienia Platformy Obywatelskiej do Rady Miasta Krakowa. Mandatu radnego nie uzyskał, jednak nadal jest związany z PO. Jak wynika z oficjalnej strony partii rządzącej, pracuje w biurze poselskim Katarzyny Matusik-Lipiec, prywatnie żony szefa małopolskiej PO Grzegorza Lipca. W poniedziałek wieczorem, jak sam twierdzi, będąc od wpływem alkoholu i w stresie wynikającym z problemów osobistych, złożył w serwisie społecznościowym, Facebook.com publiczny donos na swoją małżonkę, wiceprezydent Krakowa, również związaną z PO Katarzynę Cięciak. O sprawie jako pierwszy napisał lokalny „Dziennik Polski”.

„Kasia wręczyła korzyść majątkową poprzez ojca Janowi T. za ponowne przyjęcie do pracy” – napisał Cięciak.

Chodzi o byłego dyrektora Zarządu Dróg i Komunikacji, który w 2008 r. został oskarżony o przyjęcie wartego 1800 zł zegarka. To właśnie w ZDiK w latach 2005–2007 na stanowisku kierownika biura dyrektora i rzecznika prasowego pracowała Katarzyna Cięciak. Łapówkę w postaci zegarka wręczył ojciec obecnej wiceprezydent, jak zeznała w procesie Katarzyna Cięciak, bez jej wiedzy. „Na procesie składała fałszywe zeznania, zasłaniając się niepamięcią” – napisał na Facebooku mąż wiceprezydent. Sprawę przeciwko Janowi T. wszczęto z inicjatywy Katarzyny Cięciak i jej ojca, dlatego też nie usłyszeli oni zarzutu wręczenia korzyści majątkowej.

Po kilkunastu godzinach od złożenia donosu Jan Cięciak zaprzeczył swoim własnym słowom.

„Z uwagi na problemy rodzinne jestem rozbity psychicznie i mam depresję. Wczoraj dodatkowo umieszczając wpis na fb znajdowałem się pod wpływem alkoholu. Wyjaśniam, iż, wczorajszy wpis zawierał połączenie faktów i moich konfabulacji. Nieprawdą jest by Kasia wręczyła zegarek. Ojciec zrobił to poza jej wiedzą. Tak, Kasia, składała zeznania, jako świadek, ale nie składała fałszywych zeznań, to było kłamstwo. Pragnę przeprosić za zaistniałą sytuację i jestem do dyspozycji w razie dalszych pytań” [pisownia oryginalna] – napisał na Facebooku.


Wpis spotkał się z ogromnym poparciem ze strony… polityków Platformy i prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego.

„Po burzy słońce wychodzi znad chmur. Różnie bywa w życiu. Możesz na mnie liczyć” – napisał Grzegorz Lipiec. „Będzie ok” – dodała kandydatka PO w zeszłorocznych wyborach samorządowych Maja Banasik. Z kolei Łukasz Wantuch, który startował z listy wyborczej Majchrowskiego, pocieszał: „Każdemu facetowi zdarzyło się napisać coś głupiego na fb pod wpływem alkoholu”. Zrozumienie dla Cięciaka wyraził również kolejny kandydat z list urzędującego prezydenta Krakowa, Jerzy Sonik. „W stresie pogubić każdy się może. Z całego serca życzę wam odnalezienia się nawzajem. Doświadczony mąż służy pomocą, jeżeli to możliwe” – napisał były radny.


Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że – jak wynika z informacji portalu Lovekrakow.pl – były dyrektor ZDiK Jan Tajster chce zostać teraz szefem Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu. Jak podaje portal, Tajser „już 12 razy był oskarżony przez prokuraturę o przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków służbowych”.

„Od 2009 roku w Sądzie Okręgowym w Krakowie toczy się postępowanie ws. rzekomego przyjęcia łapówki od firmy Budostal 5. Według prokuratorów, spółka budowlana miała postawić Tajsterowi za darmo dom. 9 lipca 2013 roku prokuratura postawiła także Tajsterowi zarzuty ws. mobbingu podległych mu pracowników” – informuje Lovekrakow.pl

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie


Wczytuję komentarze...

Zaskakująca deklaracja! Paweł Grabowski (PSL-Kukiz'15) nie wyklucza... rządu z Biedroniem!

Paweł Grabowski / screen z TV Republika

  

Poseł Paweł Grabowski w dzisiejszej "Politycznej Kawie" redaktora Tomasza Sakiewicza oznajmił, że możliwe jest stworzenie rządu, w którym znajdują się... Kukiz'15 i Wiosna. Okazuje się więc, że ugrupowanie Pawła Kukiza nie ma praktycznie żadnych granic. Ta deklaracja wprawiła w osłupienie gości programu Telewizji Republika.

Ruch Kukiz'15 - rzekomo antysystemowy - zaskoczył wszystkich łącząc siły z partią, która po 1989 roku była najczęściej przy władzy w formie koalicji, czyli z PSL. Jak się wkrótce okazało, ten sojusz obowiązuje tylko w wyborach do Sejmu, gdyż do Senatu Kukizowcy idą sami.

[polecam:https://niezalezna.pl/284029-nowe-tarcia-w-koalicji-psl-kukiz-zaskakujaca-decyzja-kukiz3915-do-senatu-ida-sami]

"Kukiz'15 startuje z list PSL do Sejmu, natomiast do Senatu są jednomandatowe okręgi wyborcze i my w pakcie senackim nie bierzemy udziału. Tworzymy swój własny komitet wyborczy. Mamy na tyle skomplikowaną ordynację, różną do Sejmu i różną do Senatu. Jeżeli chodzi o Senat, jest pełna dowolność i my nie bierzemy udziału w tych ustaleniach, w których bierze udział PO-PSL"

- powiedział Paweł Grabowski w "Politycznej Kawie" na antenie Telewizji Republika".

"W miejscach, gdzie nie będzie kandydata Kukiz'15, to nie oznacza, że tam jest jakiś układ z PiS czy Koalicją Obywatelską. Jeżeli ktoś będzie chciał startować, to będzie miał możliwość startować z komitetu Kukiz'15"

- dodał.

O analizę tej sytuacji redaktor Tomasz Sakiewicz poprosił obecnego w studiu Ryszarda Czarneckiego.

"Opozycja naprawdę czy rzekomo będzie wystawiała po jednym kandydacie w okręgu, tak aby wygrać z kandydatem Zjednoczonej Prawicy. W praktyce to oznacza, że PSL będzie akceptował kandydata pana Biedronia, a Kukiz'15 będzie akceptował kandydata tego czerwonego "Parku Jurajskiego". Proszę wczuć się w takie myślenie wyborcy PSL, który jest raczej konserwatywny i on wtedy słyszy, że jednak w praktyce taki pakt z panem Biedroniem jest. Pewnie wyborca Kukiza nie lubi tego "Parku Jurajskiego", więc może być zły, że w niektórych okręgach będą kandydaci SLD. Może mieć to wpływ na wyniki wyborów do Sejmu. Mam wrażenie, że część wyborców PSL może nie zagłosować na ludowców w wyborach sejmowych, bo dojdzie do wniosku, że układ z tym Biedroniem w praktyce jest"

- powiedział polityk Prawa i Sprawiedliwości.

W związku z tym redaktor Sakiewicz zadał bardzo konkretne pytanie posłowi Kukiz'15: "Co po wyborach, jeżeli zdobędziecie 231 mandatów. Czy z Biedroniem stworzycie rząd? Odpowiedź zaskoczyła wszystkich.

"Paweł Kukiz mówił, że pójdzie z każdym, który zrealizuje jego postulaty"

- odpowiedział Grabowski, po czym dodał:

"Po wyborach, jeżeli okaże się, że PiS-owi brakuje kilku głosów do tego, żeby stworzyć większość, albo obozowi lewicowemu, jeżeli jedna z tych dwóch stron przyjmie nasze postulaty, to Paweł Kukiz mówił: pójdę z każdym".

Na tę deklarację Ryszard Czarnecki miał tylko jedną odpowiedź.

"Jeżeli ktoś zagłosuje na PSL-Kukiz'15, to może się okazać, że głosuje na rząd z Biedroniem czy Czarzastym"

- skwitował.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: TV Republika, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl