Eurodeputowany PO, Jerzy Buzek otrzymał najwyższe niemieckie odznaczenie państwowe przyznawane obcokrajowcom. "Budujmy nasze relacje na podstawowych zasadach: solidarności, pojednania, głębokiego systemu wartości oraz sukcesu gospodarczego" - zaapelował do Niemców były premier, znany jako pierwszy "wygaszacz" kopalni na Śląsku. Niecały rok temu Elżbieta Bieńkowska przyznała, że w Unii Europejskiej "nas koszą, jeśli chodzi o węgiel strasznie, a Niemcy brunatny u siebie budują cały czas kopalnie nowe".

"W poniedziałek miałem ogromny zaszczyt odebrać najwyższe niemieckie odznaczenie państwowe przyznawane obcokrajowcom - Wielki Krzyż Zasługi z Gwiazdą i Wstęgą Orderu Zasługi Republiki Federalnej Niemiec. Nie mogłem przy tej okazji nie wspomnieć o polsko-niemieckim pojednaniu. Jako Ślązak urodzony w czasie wojny, bardzo niedaleko miejsca, gdzie właśnie wtedy budowano obóz Auschwitz, wiem jak trudna to była droga" - chwali się na swoim proflu na Facebooku europoseł Platformy Obywatelskiej i były premier, Jerzy Buzek. Do podziękowań dołączył kilka zdjęć.


facebook.com/JerzyBuzek​


facebook.com/JerzyBuzek

"To pojednanie jest nadzwyczajne, ale trzeba nad nim dalej pracować. Budujmy nasze relacje na podstawowych zasadach: solidarności, pojednania, głębokiego systemu wartości oraz sukcesu gospodarczego" - zaapelował Buzek.

CZYTAJ WIĘCEJ: Fikcyjna dymisja. Tomasz "Pi**dolę wszystko" Tomczykiewicz doradza Kopacz ws. kopalni

Tak wysokie odznaczenie dla prekursora likwidowania kopalń na Śląsku, współgra z tym co w rozmowie z Pawłem Wojtunikiem oburzało Elżbietę Bieńkowską. Na ujawnionej przez "Do Rzeczy" nagraniu, tak mówi o polityce energetycznej w kontekście relacji polsko-niemieckich i naszej roli w UE:

"Przez jeden weekend słuchałam energetyków, no i energetycy mówią, że co byśmy nie zrobili w górnictwie, to jeżeli nie będziemy mieli takich naprawdę z jajem służb zagranicznych, które będą jakby rozczytywać po słowie te unijne rzeczy związane z energetyką - to nikt nam nie pomoże, ponieważ komisje absolutnie idą w cięcie węgla. (...) Pokazali mi wyraźnie, taką prezentację  zrobił mi jeden z dyrektorów energetyki, nie z zarządu, tylko średni poziom.

Mówi mi, że jak robił tę prezentację, to przyszło mu do głowy, że mógłby jej dać tytuł "teoria spisku". Znaczy wiesz, regularnie, głównie Niemcy. Wychodzenie z węgla, wychodzenie z węgla, wychodzenie z węgla. (...) To jest druga, znacznie bardziej dalekosiężna noga. To też trzeba robić, bo za rok będzie znowu to samo. Nas koszą, jeśli chodzi o węgiel strasznie, a Niemcy brunatny u siebie budują cały czas kopalnie nowe"
- mówiła szefowi CBA ówczesna wicepremier rządu PO-PSL, Elżbieta Bieńkowska.