Śmierć byłego ministra, ojca szefa znanej sondażowni. Biorą pod uwagę udział osób trzecich

  

Informacja o śmierci byłego peerelowskiego ministra pojawiła się w mediach w środę. Zwłoki Krzysztofa Włodzimierza Kruszewskiego i jego żony znaleziono w kamienicy na warszawskiej Saskiej Kępie. Oboje mieli rany postrzałowe. I choć na początku mówiono o tzw. rozszerzonym samobójstwie, to śledczy biorą też pod uwagę inną możliwość.

W mieszkaniu Kruszewskich badający sprawę śledczy znaleźli dwie sztuki broni. Pierwsza z hipotez, która pojawiła się w mediach, mówiła, że najprawdopodobniej mężczyzna zastrzelił swoją żonę, a następnie siebie. Kobieta była ciężko chora i to właśnie miał być powód tragedii. Jednak teraz prokuratorzy nie wykluczają udziału osób trzecich w zdarzeniu.

Zabezpieczyliśmy dwie jednostki broni. Jednocześnie mamy informację, że ten mężczyzna również posiadał legalnie dwie jednostki broni. Teraz będziemy ustalać czy to z niej oddano strzał – mówiła cytowana przez „Fakt” Renata Mazur, rzecznik Prokuratury Rejonowej Warszawa-Praga. Ciała małżonków znaleziono w pokoju, kobieta leżała w łóżku. I choć prokuratura prowadzi sprawę pod kątem rozszerzonego samobójstwa, to nie wyklucza jednocześnie udziału osób trzecich. – Bierzemy pod uwagę te dwie hipotezy – powiedziała Mazur.

Krzysztof Włodzimierz Kruszewski miał 77 lat, urodził się w 1939 r. w Warszawie. W PRL-u robił oszałamiającą karierę w polityce. Najpierw był członkiem ZMP, a w latach 1957-1962 należał do ZMS. Od kwietnia 1963 należał do PZPR. W latach 1972-1973 był sekretarzem Komitetu Uczelnianego Uniwersytetu Warszawskiego, a do 1977 roku w Komitecie Centralnym PZPR kierował sektorem Studiów i Analiz w Wydziale Pracy Ideowo-Wychowawczej. Natomiast od 1977 do 1980 był sekretarzem w Warszawskim Komitecie Miejskim PZPR. Jako sekretarz miał być inicjatorem organizowania napadów bojówkarskich na wykładowców i słuchaczy opozycyjnego Towarzystwa Kursów Naukowych. W okresie od 3 kwietnia 1980 do 12 lutego 1981 był ministrem oświaty i wychowania w rządach Edwarda Babiucha i Józefa Pińkowskiego.

Równocześnie piął się po szczeblach kariery naukowej – habilitował się w 1971 roku. Od 1979 do 2008 r. był profesorem Uniwersytetu Warszawskiego oraz Wojskowej Akademii Politycznej do 1990 r. Od 1995 r. był też profesorem Wyższej Szkoły Pedagogicznej Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Natomiast jego syn Krzysztof Borys Kruszewski to założyciel przedsiębiorstwa badań rynku – SMG/KRC (Millward Brown). Na stronie millwardbrown.com Kruszewski junior widnieje jako dyrektor generalny firmy. Kierowana przez niego sondażownia znana jest m.in. z badań przeprowadzanych dla TVN.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl,fakt.pl,wikipedia.org


Wczytuję komentarze...

Areszt dla podejrzanego o oszustwo na policjanta

/ Lubuska Policja

  

Do aresztu trafił 26-latek podejrzany o dokonanie oszustwa tzw. metodą na policjanta na szkodę starszej kobiety ze Strzelec Krajeńskich w Lubuskiem. Młody człowiek przyznał się do winy – poinformował Tomasz Bartos z Komendy Powiatowej Policji w Strzelcach Krajeńskich.

"Mężczyzna usłyszał trzy zarzuty: oszustwa, posiadania narkotyków i amunicji. Przyznał się, grozi mu do 8 lat więzienia. Na wniosek prokuratora sąd podjął w miniony piątek decyzję o jego aresztowaniu na trzy miesiące"

– powiedział Bartos.

26-latek został zatrzymany 9 października br. w swoim mieszkaniu poza województwie lubuskim. Był kompletnie zaskoczony widokiem funkcjonariuszy. W czasie przeszukania kryminalni znaleźli w jego mieszkaniu narkotyki i nielegalną amunicję, a także zabezpieczyli prawie 12 tys. zł na poczet przyszłych kar.

Sprawa dotyczy przestępstwa, do którego doszło w lipcu br. w Strzelcach Krajeńskich. Seniorka z tego miasta straciła wówczas 12 tys. zł, które przekazała mężczyźnie podającemu się za policjanta. Ten przekonał ją, że są one potrzebne, gdyż członek jej rodziny miał wypadek i by nie trafić za kratki musi wpłacić zabezpieczenie finansowe.

Bartos po raz kolejny zaapelował o ograniczone zaufanie do obcych ludzi telefonujących w podobnych sprawach. Podkreślił, że policja nigdy nie kontaktuje się w ten sposób i nigdy nie żąda od nikogo pieniędzy.

"Kiedy mamy do czynienia z takimi telefonami, należy niezwłocznie powiadomić o nich policję" – dodał. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl