Komorowski rozegrany przez Niemców. "Podkreślił odwagę grupy von Stauffenberga"

Zrealizował się czarny scenariusz: Niemcy z premedytacją wykorzystali wizytę i wykład polskiego prezydenta, wygłoszony w Akademii Fundacji Konrada Adenauera w Berlinie, do własnych celów polit

arch.
Zrealizował się czarny scenariusz: Niemcy z premedytacją wykorzystali wizytę i wykład polskiego prezydenta, wygłoszony w Akademii Fundacji Konrada Adenauera w Berlinie, do własnych celów polityczno-historycznych. Na oficjalnych stronach fundacji umieszczono relację z tego wydarzenia, którą zatytułowano: „Jesteśmy zobowiązani. Polski prezydent przywołuje dziedzictwo 20 lipca 1944 roku, aby poradzić sobie z lękami nieznanego jutra”.

Jeżeli ktokolwiek miał wątpliwości, że Niemcy potrafią rozgrywać swoją politykę (także tę historyczną) w sposób perfekcyjny, to po komentarzu umieszczonym na stronach Akademii Fundacji Konrada Adenauera (KAS) dotyczącym wizyty Bronisława Komorowskiego na pewno już ich nie ma.

Z oficjalnego portalu KAS można się dowiedzieć, że polski prezydent podczas uroczystości związanych z 71. rocznicą zamachu na Hitlera apelował o europejską integrację i silniejszą współpracę w Europie, aby pokonać "nieznane lęki jutra".

Czytamy dalej:


W Akademii Fundacji Konrada Adenauera Bronisław Komorowski mówił o długiej walce w Europie o wolność. W tym kontekście podkreślił odwagę grupy powiązanej z Clausem von Staufenbergiem, którzy życiem zapłacili za walkę o prawo i sprawiedliwość.


Następnie dowiadujemy się, że Stauffenberg czuł się w obowiązku zrobić wszystko, aby w Europie i na świecie żyło się bezpieczniej.

Ambasada RP w Berlinie, relacjonując wizytę Bronisława Komorowskiego w Berlinie, napisała m.in., że „w godzinach wieczornych Prezydent Bronisław Komorowski wygłosił wykład w siedzibie Fundacji im. Konrada Adenauera nt. roli polskiego ruchu oporu w walce z nazistowskim okupantem”.

Niestety, sądząc po opisie uroczystości umieszczonym na oficjalnych stronach Fundacji Adenauera, Niemcy tego nie zauważyli. W komentarzu na niemieckiej stronie nie znajdziemy bowiem ani słowa o polskich bohaterach czy o polskim ruchu oporu. Niemcy wychwalają za to swoich wątpliwych bohaterów, skwapliwie korzystając z udzielonej im pomocy przez Komorowskiego.

Sprawdził się zatem czarny scenariusz: przemówienie Komorowskiego, w którym porównał on nazistę i antysemitę Stauffenberga do powstańców warszawskich, posłużyło Niemcom do gloryfikacji tej postaci. Przypomnijmy: Claus von Stauffenberg brał udział w inwazji na Polskę, a o naszych rodakach pisał w liście do żony: 


"Ludność to niesłychany motłoch, tak wielu Żydów i mieszańców. To lud, który czuje się dobrze tylko pod batem. Tysiące jeńców wojennych posłuży nam dobrze w pracach rolniczych".


Dodajmy, że von Stauffenberg zbuntował się przeciwko Hitlerowi nie ze względu na jego zbrodniczą politykę, lecz dlatego, że uważał, iż prowadzi ona Niemców do klęski wojennej.

Berliński adwokat Stefan Hambura w rozmowie z Niezalezna.pl podkreślił, że to, z czym mamy obecnie do czynienia, to jest właśnie „niemiecka Realpolitik” w pełnym słowa tego znaczeniu. „Szkoda, że niektórzy polscy politycy tego nie rozumieją albo nie chcą zrozumieć" – powiedział.

 


Źródło: niezalezna.pl

Waldemar Maszewski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo