Rządy Donalda Tuska i Ewy Kopacz realizowały w Polsce grecki scenariusz i zadłużyły państwo bardziej niż komunistyczny przywódca Edward Gierek. Przed katastrofą uchroniło nas to, że nie jesteśmy w strefie euro. Nie śpieszą się do niej Węgrzy i Czesi, więc i my nie powinniśmy. Przykład Grecji pokazuje, że bycie członkiem Eurolandu nie zapewnia finansowego bezpieczeństwa - pisze "Gazeta Polska Codziennie".

„Ustępujący rząd zadłużył Polskę bardziej niż Gierek. Oczywiście mam tu na myśli relację do PKB” – mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Krzysztof Rybiński, rektor Uniwersytetu Ekonomicznego w kazachskiej stolicy Ałmaty. Ekspert podkreśla, że rządy Platformy Obywatelskiej wpędziły Polskę w identyczny scenariusz jak w Grecji. „Gdyby nie skok na otwarte fundusze emerytalne, gdyby nie ukradli Polakom 150 mld zł, już dzisiaj dług publiczny przekraczałby 60 proc. PKB, a premier i minister finansów byliby postawieni przed Trybunałem Stanu, bo złamali konstytucję. To pokazuje tylko, jak bardzo tragiczna jest sytuacja finansów publicznych w Polsce” – podsumowuje Rybiński.

Serwis Politico.eu twierdzi, że grecki kryzys prawdopodobnie zintegruje i zbliży członków Eurolandu. To z kolei może doprowadzić do podziału na Europę dwóch prędkości i odwrócenia się najbogatszych państw od pozostających wciąż poza strefą takich krajów jak Polska, Czechy czy Węgry. Politico podkreśla, że to odetnie nas od ważnego ośrodka decyzyjnego w Unii Europejskiej. Opinia ta zdaje się jednak przeceniać obecne znaczenie Polski w europejskich strukturach. Nie mamy dziś bowiem żadnego wpływu na strefę euro, za to wszystko, co się w niej dzieje, z pewnością odbija się na polskiej gospodarce.

Eric Maskin, noblista w dziedzinie ekonomii, powiedział podczas niedawnego kongresu PiS i Zjednoczonej Prawicy, że Polska postąpiła słusznie, nie przyjmując dotychczas euro. Zdaniem wielu analityków, to ratuje nas przed greckim scenariuszem. Opinię tę potwierdza Rybiński i dodaje, że do Eurolandu nie ma co się śpieszyć. – Człowiek nie sprowadza się do domu, który może się zawalić. Strefa euro jest takim domem o słabych fundamentach, któremu grozi zawalenie. Dobrze, że Polska jest poza tym zamieszaniem i powinna poza nim pozostać twierdzi ekonomista.

Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"