Rząd szpiegował polskich internautów. "Gazeta Polska" ostrzegała przed tym 1,5 roku temu

  

Wyszło na jaw, że Centralne Biuro Antykorupcyjne kupiło trzy lata temu oprogramowanie szpiegujące Remote Control System (RCS) od włoskiej firmy Hacking Team. W lutym 2014 r. pisała o tym "Gazeta Polska", powołując się na kanadyjski raport - wówczas rząd nie chciał się przyznać do inwigilowania Polaków przy użyciu RCS. 

Potwierdzenie informacji "GP" z lutego 2014 r. nastąpiło przypadkowo. Do internetu wyciekła bowiem lista klientów producenta systemu szpiegującego RCS. Znalazło się na niej... polskie CBA. Z opublikowanych dokumentów wynika, że CBA zakupiło RCS od Hacking Team za 178 tys. euro.

RCS - nazywany także „Da Vinci” - to wyrafinowane oprogramowanie szpiegowskie (spyware) służące do atakowania i monitorowania komputerów oraz smartfonów. W przeciwieństwie do innych tego typu programów, za pomocą RCS można nadzorować nawet zakodowane kanały komunikacji takie jak Skype, tzw. bezpieczne skrzynki e-mail i narzędzie Pretty Good Privacy do szyfrowania korespondencji. Jak chwalą się twórcy programu - Remote Control System umożliwia śledzenie (w czasie rzeczywistym!) przeglądanych stron internetowych, kasowanych, zamykanych i otwieranych programów, a także uderzeń w klawiaturę.

"Gazeta Polska" pisała w lutym 2014 r.:

Dzięki RCS można też na bieżąco sprawdzać, jakie pliki drukuje użytkownik, jakie e-maile wysyła i otrzymuje, co i do kogo mówi na Skypie. Co więcej - system pozwala na przeglądanie i modyfikowanie zawartości twardego dysku szpiegowanej osoby.


Podobnie jest w przypadku smartfonów: po zdalnym zainstalowaniu RCS w tym urządzeniu służby państwowe mają dostęp do SMS-ów i MMS-ów użytkownika, jego książki adresowej oraz e-maili oraz rozmów głosowych. Mogą także lokalizować współrzędne geograficzne miejsca, w którym znajduje się smartfon. Słowem: całkowita inwigilacja.

Pisząc półtora roku o tym, że użytkownicy internetu w Polsce są szpiegowani przez polski rząd przy użyciu nowoczesnego oprogramowania z Włoch,"Gazeta Polska" powoływała się na specjalistyczny raport pracowni naukowej Citizen.Lab na Uniwersytecie w Toronto. W dokumencie tym rząd RP znalazł się obok władz takich krajów jak Arabia Saudyjska, Azerbejdżan, Egipt, Etiopia, Kazachstan, Kolumbia, Malezja, Meksyk, Nigeria, Oman, Sudan, Tajlandia i Turcja. Na liście brakuje co prawda wielkich mocarstw jak USA, Rosja i Chiny - ale prawdopodobnie tylko z tego powodu, że rządy te mają własne elektroniczne systemy wywiadowcze i wolą nie zaopatrywać się w programy szpiegowskie na międzynarodowym rynku. Warto jednak podkreślić, że według najbardziej znanego amerykańskiego portalu internetowego zajmującego się nowymi technologiami - theverge.com - RCS jest skuteczniejszy niż osławiony PRISM używany przez rząd USA. Choćby dlatego, że każda wersja programu Włochów indywidualizowana jest na potrzeby konkretnej agencji rządowej. 

„Gazeta Polska” zapytała w lutym 2014 r. polskie MSW, czy resort bądź któraś ze służb specjalnych lub agencji zajmujących się bezpieczeństwem państwa kupowała jakieś oprogramowanie od firmy Hacking Teamt lub stosował Remote Control System? Odpowiedzi nie otrzymaliśmy. 

Teraz wyszło na jaw, że od trzech lat RCS używany jest przez CBA. Pokrywa się to z informacjami "Gazety Polskiej", która w lutym 2014 r. pisała: 

W Polsce RCS zaczął działać 10 sierpnia 2012 r., gdy akurat wybuchła gigantyczna afera Amber Gold, w kontekście której wymieniano m.in. syna premiera Tuska. 


„Da Vinciego” można zainstalować zdalnie, czyli poprzez internet, lub poprzez chwilowe podłączenie do komputera przenośnego nośnika pamięci (pendrive) lub włożenie płyty CD. Są też bardziej pomysłowe metody. Jak opisywali naukowcy z Citizen.Lab - w lipcu 2012 r. służby Maroka, chcąc zinfiltrować opozycyjną redakcję, wysłały dziennikarzom (podając się za anonimowego informatora) maila z odnośnikiem do pliku .doc, który miał zawierać sensacyjne fakty. Plik, który trzeba było ściągnąć z internetu, od razu po pobraniu infekował komputer szpiegowskim oprogramowaniem RCS.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

„GPC” napisała o pedofilach w PO - Neumann nie widzi problemu. Przeszkadza mu... Kościół

Sławomir Neumann / Maciej Luczniewski/Gazeta Polska

  

Na publikację „Gazety Polskiej Codziennie” dotyczącą osób z szeregów Platformy Obywatelskiej, które zostały skazane lub oskarżone za pedofilię zareagował szef klubu PO-KO Sławomir Neumann, który zdaje się bagatelizować całą sprawę. Szokujące ustalenia gazety zbywa on jedynie stwierdzeniem, że opisani na łamach „Codziennej” działacze nie są już politykami PO i... przystępuje do ataku na Kościół.

„Gazeta Polska Codziennie” postanowiła się przyjrzeć stwierdzonym prawomocnymi wyrokami sądowymi przypadkom seksualnego wykorzystywania dzieci przez polityków Platformy Obywatelskiej i dotarła do informacji o politykach tej partii skazanych lub oskarżonych za pedofilię. Więcej szczegółów w piątkowym wydaniu dziennika.
[polecam:https://niezalezna.pl/272839-skazany-za-szantaz-seksualny-lukasz-m-to-radny-po-co-wiemy-o-opisanym-w-gpc-dzialaczu]

„Codzienna” dotarła do informacji o czterech osobach wiązanych z Platformą Obywatelską, które w przeszłości zostały skazane lub oskarżone za pedofilię. Chodzi o trzech byłych radnych PO (dwóch z Warszawy i jednego z miejscowości w okolicach Słupska) oraz byłego szefa młodzieżówki PO w Gnieźnie.

Szef klubu PO-KO zapewnił, że wszystkie osoby opisane w tekście „GPC” zostały usunięte z szeregów Platformy Obywatelskiej.

Żaden z tych ludzi nie został w Platformie, wszyscy zostali wyrzuceni.
- powiedział Neumann.

Podkreślił przy tym, że jego zdaniem problemem w Polsce nie są osoby skazane za pedofilię, a księża, których nie ściga się za tego typu przestępstwa.

Nie są ścigani, tylko są chronieni przez Kościół i przez takie głupie artykuły i głupich dziennikarzy, którzy próbują rozmyć odpowiedzialność czy rozmyć cały problem. Nie są problemem pedofile skazywani przez polskie sądy, bo ci doczekali się kary, a problemem są księża pedofile ukrywani przez niektórych biskupów i całe państwo ich chroniące: prokuraturę, która nie działa i służby, które nie działają. Jeśli tego nie zrozumie jeden czy drugi dziennikarz, piszący w partyjnych mediach, że pomaga w jakiś sposób chronić tych pedofilów, to będziemy mieli ten kłopot cały czas.
- grzmiał Neumann.
[polecam:https://niezalezna.pl/272844-gpc-o-problemie-pedofilii-wsrod-dzialaczy-platformy-w-czesci-mediow-cisza]

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl