"Rewolucyjnych zmian w podatkach nie będzie" - mówi Maks Kraczkowski, poseł PiS

  

Prawo i Sprawiedliwość w czasie swoich rządów udowodniło, że można mu zaufać. Nasza polityka podatkowa sprzyjała bogaceniu się Polaków, sprzyjała wzrostowi gospodarczemu. Ostatnie kilka lat zostało przez rząd PO-PSL w tej sferze właściwie zmarnowanych - z posłem Maksem Kraczkowskim (PiS), wiceprzewodniczącym sejmowej komisji gospodarki, rozmawia Maciej Pawlak.

Co zrobić, by w najbliższych latach zwiększyć obecne tempo wzrostu polskiego PKB? Jest jakiś złoty środek?
Wielu zacnych polityków i ekspertów toczy w tej sprawie zajadłe spory. Jaki jest najlepszy model na świecie, który należy wiernie skopiować, by uzdrowić „lokomotywy gospodarcze”? Nie podejmę się zaprezentowania żadnego złotego środka, będącego odpowiedzią na większość problemów polskiej gospodarki. On po prostu nie istnieje. Można, a nawet należy czerpać z dobrych doświadczeń rozwiniętych krajów świata, promujących wolny rynek oparty na prywatnej własności, ale nie należy także zapominać o istocie i roli sektora publicznego. Warto przy tym pamiętać, że działania na tym polu muszą uwzględniać zmienność, dynamikę procesów dotyczących regionów, sektorów i przedsiębiorstw, które w istotnej mierze tworzą ludzie, nasze społeczeństwo. Dobre zmiany muszą dotyczyć przemyślanego wsparcia biznesu. Konieczne są też działania niwelujące szczególnie niebezpieczną nierównowagę np. w finansach publicznych.

Od czego trzeba zacząć?
Od próby usprawnienia i jednocześnie stabilizacji procesu tworzenia i wykonywania prawa gospodarczego. Jestem pewien, że polskiej gospodarce szkodzi bezprecedensowo wielka liczba aktów prawnych, a jednocześnie często niska jakość stanowionego prawa. Obrazem legislacyjnego szaleństwa mogą być dane, które prezentuje „Barometr stabilności otoczenia prawnego w polskiej gospodarce” opublikowany przez Grant Thornton. Najnowsza historia legislacyjna Polski to produkcja ponad 20 tys. stron aktów prawnych rocznie, przy czym rekord padł w 2014 r. Wtedy bowiem wyprodukowano 25,6 tys. stron nowego prawa. Obecnie „produkcja prawa” jest większa niż w okresie tworzenia nowego modelu gospodarki państwa związanego z przechodzeniem od centralnego planowania do wolnego rynku, lat 90. ubiegłego wieku. Jednocześnie tam, gdzie krajowy mały i średni przedsiębiorca mógłby skorzystać na implementacji korzystnych unijnych rozwiązań prawnych, dziwnym trafem występują wieloletnie opóźnienia w pracach rządu nad skutecznym wprowadzeniem nowego prawa.

Przykłady?
Bardzo proszę: przyjęta z blisko trzyletnim opóźnieniem dyrektywa MiFID [dotycząca rynków instrumentów finansowych], która wprowadzała m.in. większą ochronę klientów na europejskich rynkach finansowych i nadzór nad usługami inwestycyjnymi.

Jaki był rezultat tego opóźnienia?
Gdyby w resorcie finansów wiceminister odpowiedzialny za ten temat tak skandalicznie nie przewlekał prac nad jej wdrożeniem, wielu przedsiębiorców nie zostałoby oszukanych na tzw. opcjach walutowych, gospodarka nie poniosłaby wielomiliardowych strat w kontekście potencjalnych manipulacji kursami, na których zyskują globalni gracze i sektor finansowy. Wspomnę też tylko o sądownictwie gospodarczym – cierpi ono na przewlekłość i opieszałość. Płacimy za to wszyscy – słono, czasem istotną częścią majątku odpowiada za to polski mały i średni przedsiębiorca.

To są sprawy fundamentalne. Nie ma sensu naprawiać systemu, wpompowując do niego i do polskich firm toksyczne prawne buble w obłędnych ilościach.

Kolejne kwestie do poprawy zaś mają wymiar bardziej systemowy.

Czyli?
Nie może być tak, że nasze główne przewagi konkurencyjne, wyczerpujące się zresztą, plasują nasz kraj na pozycji „małe Chiny” czyli bazują na niskich kosztach pracy. Polska potrzebuje skutecznych inwestycji w nowe obszary rozwoju gospodarki opartej na wiedzy. Potrzeba nam również długofalowej strategii odtwarzania konkurencyjnego przemysłu, wsparcia krajowej produkcji. Kolejne kwestie to np. przemyślana i skoordynowana polityka wsparcia ekspansji krajowego biznesu na europejskie i światowe rynki. W tej kwestii jest wiele do zrobienia.

Jakie rozwiązania podatkowe powinien wprowadzić nowy rząd, by z jednej strony nie osłabić tempa wzrostu PKB, a z drugiej – móc spełnić obietnice socjalne wysuwane przez prezydenta elekta i PiS?
Prawo i Sprawiedliwość w czasie swoich rządów udowodniło, że można mu zaufać. Nasza polityka podatkowa sprzyjała bogaceniu się Polaków, sprzyjała wzrostowi gospodarczemu. Ostatnie kilka lat zostało przez rząd PO-PSL w tej sferze właściwie zmarnowanych. Zarówno Komisja Europejska, jak i OECD [Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju], zauważając powyższe, wytykają Polsce słabość administracji podatkowej oraz wysokie koszty poboru podatków. Dodatkowo mamy dziś do czynienia z kontrybucyjnością polityki podatkowej państwa i podnoszeniem obciążeń fiskalnych, których wizją – „jeśli PiS dojdzie do władzy” – straszyła kilka lat temu PO. Tymczasem zamiast reformy zbyt kosztownego i na dodatek niesprawnego systemu poboru podatków mamy odgórne zalecenia dla urzędników skarbowych „wyduszania” od podatników domiaru przy okazji prowadzonych działań kontrolnych. Takie ręczne sterowanie aparatem skarbowym i polityka norm domiarowych przypominają lata PRL-u. Na takie niszczenie zaufania podatników do państwa i gnębienie rodzimych przedsiębiorców nie ma naszej zgody.

Co więc proponuje PiS?
Proponujemy stabilność opartą na metodycznym wprowadzaniu zmian systemu podatkowego, korzystnych dla płatników i podatników. Nie będzie zmian rewolucyjnych, które mogłyby zagrozić stabilności finansów państwa zadłużanego ponad miarę przez ostatnie kilka lat. Planujemy ucywilizować płacenie podatków – np. zmienimy wspomnianą politykę zaleceń norm domiarowych, którą muszą „wyrobić” urzędnicy skarbowi.

Jak przeprowadzić repolonizację banków w Polsce, by znacząco zmniejszyć w nich odsetek aktywów zagranicznych? Ogromnym błędem okresu tzw. transformacji była zgoda na w praktyce niekontrolowane, nieprzemyślane oraz – nad czym należy ubolewać – niemal powszechne przejęcie potencjału krajowego sektora bankowego przez obce grupy kapitałowe.
Dla nas ważne jest „udomowienie” banków działających w Polsce. Jestem zwolennikiem tego uczciwego rozwiązania przecinającego nieporozumienia wokół roli rynku bankowego i miejsca jego głównych beneficjentów w naszym kraju. Pojęcie udomowienia, opisujące model wolnorynkowej koncepcji współpracy banków, regulatora oraz czynników publicznych m.in. dla wzmacniania potencjału polskiej gospodarki, ukuł Stanisław Kluza, były szef KNF i minister finansów w rządzie PiS-u.

Polska oczywiście potrzebuje także kapitału zewnętrznego. Sektorowi bankowemu potrzebna jest przemyślana polityka współpracy banków i strony publicznej, która uchroni zarówno banki, jak i konsumentów przed kryzysowymi sytuacjami, takimi jak częściowo niedostosowane do potrzeb i możliwości obywateli kredyty we frankach szwajcarskich czy niewspółmierna dysproporcja pozycji prawnej klient–bank, która podważa pozycję sektora w oczach klientów.

Dobrym przykładem ostatniego może być bankowy tytuł egzekucyjny, o czym niedawno alarmował Trybunał Konstytucyjny. Przypomnę, że koncepcja jednolitej, skoordynowanej polityki nadzorczej nad sektorem bankowym to zasługa rządów Prawa i Sprawiedliwości, które w 2006 r. doprowadziło do powołania Komisji Nadzoru Finansowego.

Ostatnio PZU, firma kontrolowana przez skarb państwa, nabyła część akcji Alior Banku. Jak Pan to ocenia?
Zakup pakietu 25 proc. akcji Alior Banku przez PZU oceniam negatywnie. Bank był „udomowiony” i jako taki nie powinien być częściowo nacjonalizowany przez spółkę z udziałem państwa – w rezultacie więc na koszt polskiego podatnika. To oczywiście pole do szerszej dyskusji o roli firm z orbity wpływu sektora publicznego.

Jak ożywić inwestycje w gaz łupkowy i doprowadzić do jego wydobycia na skalę przemysłową?
Polityka bezwładu organizacyjnego i mierności koncepcyjnej daje fatalne rezultaty w całej gospodarce. Przykładów jest aż nazbyt wiele. Dwa główne dotyczą szeroko pojętego obszaru gazowego. Pierwsza kompromitacja rządu dotyczy rozmiaru opóźnień podczas budowy gazoportu, instalacji do odbioru gazu skroplonego w Świnoujściu. Druga wielka kompromitacja to dotychczasowa realizacja programu oszacowania i organizacji wydobycia gazu łupkowego w Polsce. Zamiast realizować wydobycie na przemysłowym poziomie, szacowanym przez część ekspertów na kilka miliardów metrów sześciennych rocznie, krajowy program łupkowy odnotowuje głównie  porażki, polegające na wycofywaniu się kolejnych światowych koncernów z naszego rynku. Ostatnio ConocoPhillips zamknęło swoje trzy odwierty w Lęborku, Karwi i Damnicy, gasząc nadzieję na współpracę Polski i ostatniego z pozostających na naszym rynku gigantów łupkowych z USA.

Nie dość, że władza centralna nie potrafi wspólnie z samorządami wypracować dobrych standardów kontaktu z inwestorami, to wciąż proces wydawania pozwoleń jest powolny i zbiurokratyzowany. Należy zmienić podejście szeroko pojętej strony publicznej do tematu łupków. Jeżeli chcemy jako kraj czerpać korzyści z przemysłowego wykorzystania gazu łupkowego, musimy przekonywać do dokonywania poważnych inwestycji w tym obszarze przez podmioty działające na dużą skalę oraz mające stosowne możliwości finansowe, organizacyjne i doświadczenie w wydobyciu.

Jakim zagrożeniem dla polskiej gospodarki może być bankructwo Grecji i jej wyjście z eurostrefy?
Bankructwo Grecji wynika raczej nie z woli politycznej europolityków, ale z realnej oceny kondycji finansowej tego państwa. Takie są bolesne fakty. Dla naszego kraju ostatnie odsłony globalnego i europejskiego kryzysu oczywiście miały znaczenie i wywierały wpływ na kondycję polskiej gospodarki i poziom zamożności społeczeństwa. Jednak upadek finansowy Grecji będzie miał dla Polski znaczenie wtórne. Biorąc pod uwagę np. finansowe zaangażowanie Niemiec w sprawy ratowania Grecji, upadek Aten może się odbić np. na eksporcie polskich towarów do Niemiec. Kondycja finansowa naszego zachodniego sąsiada zaś to dla polskiego biznesu sprawa niebagatelna. Warto pamiętać, że eksport z Polski do Niemiec w 2014 r. wynosił 39,8 mld euro. Trochę sarkastycznie można powiedzieć, że w dłuższej perspektywie wyjaśnienie sytuacji Aten w kategoriach rachunkowych, a nie politycznych, może spowodować uspokojenie i ulgę u pozostałych członków UE.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie


Wczytuję komentarze...

Odblokowana dk nr 12 między Sulejowem a Opocznem

/ Kondzio1990; https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.en

  

Droga krajowa nr 12 między Sulejowem a Opocznem została odblokowana po wypadku, w którym pięć osób zostało rannych.

Późnym popołudniem w miejscowości Kozenin zderzyły się dwa samochody osobowe i ciągnik rolniczy. Droga była zablokowana przez ponad 3 godziny.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl