Proszę o szybką prewencję w tej sprawie w związku z zawartymi w „Gazecie Polskiej” groźbami kolejnych publikacji – z taką prośbą zwrócił się do śledczych z Prokuratury Warszawa-Praga marszałek Radosław Sikorski. Były szef dyplomacji w trakcie zeznań prosił o „ściganie osób, które grożą opublikowaniem kolejnych nagrań” z jego udziałem w „Gazecie Polskiej”.
 
Kilka dni temu portal niezalezna.pl ujawnił treść niepublikowanych akt śledztwa z afery taśmowej, które prowadzi praski wydział warszawskiej prokuratury. Znalazło się w nich zeznanie Radosława Sikorskiego ze stycznia br., który relacjonuje treść swojej rozmowy z miliarderem Janem Kulczykiem w restauracji „Amber Room”.

Wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej i marszałek sejmu z ramienia tej partii prosił prokuratorów o „szybką prewencję” w związku z zapowiadaną wówczas przez „Gazetę Polską” publikacją nowych taśm. Zapowiedź ujawnienia ich treści nazwał w rozmowie ze śledczymi „groźbą”.

„Składam wniosek o ściganie osoby lub osób, które w celu uzyskania informacji, do których nie były uprawnione, założyły w restauracji »Amber Room« w Warszawie urządzenie rejestrujące przebieg spotkań z moim udziałem, takim urządzeniem się posłużyły i nagrały nielegalnie treść moich wszystkich rozmów, jak również osób, które doprowadziły do ujawnienia fragmentów mojej rozmowy z Jackiem Rostowskim i publikacji w »Gazecie Polskiej«, oraz osób, które grożą opublikowaniem kolejnych nagrań. Proszę o szybką prewencję w tej sprawie w związku z zawartymi w »Gazecie Polskiej« groźbami kolejnych publikacji”

– takiej treści zeznania byłego ministra spraw zagranicznych znalazły się w aktach śledztwa Ds. 74/14, prowadzonego przeciwko osobom, które zakładały podsłuchy w miejscach, gdzie spotykali się biznesmeni i prominentni politycy partii rządzącej.



Jeden z kelnerów oskarżonych o zakładanie podsłuchów tak relacjonował rozmowę Jana Kulczyka z Radosławem Sikorskim, aktualnie marszałkiem, wówczas szefem MSZ w rządzie PO-PSL: „Radosław Sikorski planował zostać unijnym komisarzem ds. energetyki, by móc bezpośrednio nadzorować inwestycje na Ukrainie prowadzone przez Jana Kulczyka”.

Cały tekst w najnowszym numerze tygodnika "Gazeta Polska"