Po tym, jak Ewa Kopacz i rzecznik rządu Małgorzata Kidawa-Błońska zapowiedziały powołanie grupy "hejterów" mającej promować w internecie Platformę, nowy pomysł pani premier stał się jednym z ulubionych tematów żartów. Oto jak komentatorzy i internauci wykpili propagandową akcję PO.

Jak Platforma Obywatelska chce wygrać jesienne wybory parlamentarne? Pięćdziesięciu opłacanych trolli internetowych ma krytykować w sieci PiS, a także prezydenta-elekta Andrzeja Dudę. Miała to oznajmić sama premier Ewa Kopacz – informuje „Rzeczpospolita” na swojej stronie.

Małgorzata Kidawa-Błońska uznała tę informację za wyrwaną z kontekstu, jednak w swoich tłumaczeniach jeszcze bardziej pogrążyła swoją szefową. Jak stwierdziła rzecznik rządu, Ewa Kopacz w Jachrance [miejsce gdzie obywał się zjazd klubu PO - przyp. red.] powiedziała jedynie, że... chciałaby „aby po przeszkoleniach wszyscy członkowie Platformy byli aktywni i zachowywali się jak hejterzy”.

Co to znaczy "hejter"? Kidawa-Błońska najwyraźniej tego nie wiedziała. Otóż jest to internauta, który nienawidzi innych ludzi i atakuje obiekt swojej nienawiści. Według jednej z definicji słownika slangu i mowy potocznej "hejter", to "człowiek, który obraża kogoś lub coś, nie podając argumentów".

Jak według internautów wyglądać będą "hejterzy" Platformy oraz ich praca? Niektórzy proponują przygotowanie odpowiednich klawiatur, "by pracowało się lepiej":



Satyryczny portal "Asz Dziennik" przygotował nawet fikcyjne ogłoszenie o pracę:



A być może najtaniej byłoby skorzystać z pomocy stworzeń człekoształtnych?



Na oficjalnym profilu na Facebooku pojawiły się zaś następujące propozycje:



Natomiast słynne satyryczne "Ministerstwo Prawdy" wydało specjalny komunikat poświęcony hejterom (kliknij poniżej, aby posłuchać):