Funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu są szkoleni przez firmę ochroniarską. Zakres - wykrywanie materiałów wybuchowych - ujawnił dzisiaj "Nasz Dziennik". Skąd ten pomysł? "Nie mamy takich specjalistów" - twierdzi przedstawiciel BOR. Sporo kontrowersji wzbudza jednak kontrahent BOR-u - to Konsalnet, firma stworzona przed laty przed oficerów komunistycznych służb specjalnych.

Informacja o współpracy Biura Ochrony Rządu z Konsalnetem zaniepokoiła posłów z sejmowej Komisji Spraw Wewnętrznych, którzy zażądali wyjaśnień od minister Teresy Piotrowskiej oraz szef BOR gen. Krzysztofa Klimka.

Co wiadomo o współpracy? "Nasz Dziennik" twierdzi, że "zewnętrzna firma ochroniarska szkoli funkcjonariuszy BOR w zakresie wykrywania materiałów wybuchowych", a koszt szkolenia dla jednego funkcjonariusza to blisko 360 złotych.

Dlaczego wybrano akurat tą firmę? "Firma Konsalnet została wyznaczona przez Urząd Lotnictwa Cywilnego jako jedyny licencjonowany ośrodek w Polsce, który prowadzi szkolenia z obsługi systemu firmy CASRA XRT - TUTOR 3. To specjalny system, który interpretuje obrazy z rentgenów. Nie mamy u siebie instruktorów od tego systemu" - powiedział "Naszemu Dziennikowi" rzecznik BOR mjr Dariusz Aleksandrowicz.

O "Konsalnecie" portal niezalezna.pl oraz "Gazeta Polska Codziennie" pisały wielokrotnie. Nie jest tajemnicą, że firmę ochroniarską założyli dawni funkcjonariusze PRL-owski służb specjalnych. Już przed laty zdobywali intratne kontrakty, a niektóre kończyły się skandalem.

"Założona przez byłych funkcjonariuszy SB firma Konsalnet jest zamieszana w aferę korupcyjną w bazie marynarki wojennej w Wejherowie. Wartość ustawionych przetargów na ochronę w jednostce wyniosła aż 25,5 mln zł. Według informacji „Codziennej” Konsalnet ochrania 90 innych obiektów wojskowych w Polsce" - pisała "GPC" w grudniu 2013 r.

Ogromne kontrowersje wywołała również działalność Konsalnetu na terenie Portu Lotniczego im. Chopina.

Jak pisała „Gazeta Polska”, firma „Konsalnet” została założona przez byłych funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa – pracowników wywiadu PRL, którzy do 1989 r. zajmowali się zwalczaniem opozycji demokratycznej. Wśród ludzi związanych z Konsalnetem można znaleźć Aleksandra Makowskiego – niezwykle groźnego dla opozycji esbeka, który był zatrudniony m.in. na zachodzie Europy i w USA. W Stanach Zjednoczonych, pod przykryciem dyplomaty, w czasach PRL pracował Wiesław Bednarz, w rzeczywistości funkcjonariusz komunistycznego wywiadu, który – według oficjalnych rejestrów – zasiadał we władzach Konsalnetu, podobnie jak Tomasz Banaszkiewicz, również funkcjonariusz służb specjalnych PRL. A dyrektorem ds. Ochrony Portów Lotniczych i Morskich w Konsalnet Holding SA był Jacek Klaudziński, który w 2003 r. sprawował funkcję dyrektora generalnego w Urzędzie Lotnictwa Cywilnego, później był doradcą ULC. W 2003 r. ówczesny premier Leszek Miller podał do publicznej wiadomości informację, że Klaudziński był funkcjonariuszem służb specjalnych PRL.