Obserwując pierwsze opinie w niemieckich mediach po zwycięstwie Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich wyraźnie widać, że niemieccy komentatorzy są zaskoczeni i wyjątkowo zaniepokojeni. Już pojawiają się teksty straszące antyeuropejskim i ultrakonserwatywnym niebezpiecznym polskim prezydentem.

Już w dniu wyborów, jako jedna z pierwszych, korespondentka nocnego niemieckiego dziennika „Tagesthemen” późnym wieczorem wiedziała, że nowy prezydent najprawdopodobniej będzie blokować ustawy, co zagrozi Polsce stagnacją. Niemiecka korespondentka ARD też wiedziała, że Andrzej Duda, pochodzący z innej partii niż rząd, będzie wykorzystywał swoje prawo weta i będzie blokował rządowe inicjatywy. „Frankfurter Algemeine Zeitung” także nie zostawia złudzeń, co do swojej opinii, i nazywa Andrzeja Dudę (Nationalkonservativer) – czyli skrajnym nacjonalnym konserwatystą. Taką samą negatywną w niemieckim znaczeniu laurkę otrzymał wcześniej węgierski premier Viktor Orban. Zresztą o niebezpieczeństwie „orbanizacji” polskiej polityki w wykonaniu nowego polskiego prezydenta pisze więcej niemieckich gazet (np. „Die Welt” twierdzi, że Viktor Orban zawsze był wzorem do naśladowania dla Jarosława Kaczyńskiego, któremu z kolei będzie podporządkowany Andrzej Duda). Ten sam dziennik obawia się także o stosunki polsko-niemieckie, bowiem – jak twierdzi gazeta – Duda już w czasie kampanii podkreślał różnice poglądów z Niemcami.

Z kolei „Die Zeit” w swoim komentarzu stwierdza m.in., że Duda w zasadzie oszukiwał wyborców, bowiem nie będzie mógł spełnić większości swoich socjalnych obietnic przedwyborczych, gdyż nie leżą one w jego kompetencji. A – zdaniem gazety – wygrał wybory właśnie dzięki takim obietnicom i poparciu związków zawodowych. „Der Tegsspiegel” w komentarzu pisze o Andrzeju Dudzie, jako o dotychczasowej marionetce Jarosława Kaczyńskiego i zastanawia się, czy będzie w stanie, jako prezydent, działać samodzielnie, czy nadal będzie spełniać tylko polityczną wolę prezesa PiS. Z komentarza hamburskiego „Der Spiegel” wynika, że tygodnik ubolewa, iż sukces Andrzeja Dudy może zwiększyć szanse byłego premiera Jarosława Kaczyńskiego na dobry wynik w jesiennych wyborach parlamentarnych.

„Rheinische Post” zauważa natomiast, że Platformie Obywatelskiej i Bronisławowi Komorowskiemu nie pomogło poparcie – znanych również w Niemczech – celebrytów, jak reżyser Andrzej Wajda, bokser Dariusz Michalczewski czy aktor Andrzej Seweryn. Gazeta przypomina, że Duda współpracował z Lechem Kaczyńskim i Jarosławem Kaczyńskim, którzy dali się poznać, jako zakompleksieni i konfliktowi partnerzy Unii Europejskiej i powodowali stałe napięcia stosunków z polskimi sąsiadami np. Niemcami. „Rheinische Post” idzie jeszcze dalej, ostrzegając i strasząc, że w czasach konfliktu na Ukrainie powtórzenie takiej polityki nie może mieć miejsca.

Także monachijskiemu „Sueddeutsche Zeitung” nie podoba się wybór Polaków. Gazeta twierdzi, że w polityce zagranicznej rządzona przez nowego prezydenta Polska przestanie być krajem tak obliczalnym, jakim była w minionych latach pod rządami przyjaciela Europy, a dzisiejszego szefa Rady Europejskiej – Donalda Tuska. „Jeżeli również na jesieni PiS wygra wybory parlamentarne, to Polska obierze niebezpieczny skrajnie populistycznie prawicowy polityczny kurs” – czytamy w monachijskim dzienniku. Dziennikowi gospodarczemu „Deutsche Wirtschaft Nachrichten” także nie podoba się Andrzej Duda, bowiem wbrew niemieckiej woli i linii politycznej „nowy prezydent chce w polskiej polityce mniej Unii Europejskiej, a więcej NATO”.

Hamburski „Abendblatt” komentując wybory w Polsce i teoretycznie komplementując Dudę, nazywając sympatycznym, przeciwstawił go Jarosławowi Kaczyńskiemu, którego z kolei nazwał agresywnym i ciągle wywołującym napięcia. Również ta gazeta zastanawia się, czy Duda będzie samodzielny w podejmowaniu decyzji, czy będzie się we wszystkim słuchał prezesa PiS. „Abendblatt” martwi się, że teraz Ewa Kopacz będzie musiała zmagać się z przeciwnym wiatrem wiejącym z urzędu prezydenckiego.

Prawie wszystkie niemieckie media w tym właśnie tonie komentują wygraną Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich. Żadna z gazet nie napisała, że nowy prezydent elekt jest szansą dla Polski i Polaków na potrzebne i konieczne zmiany, natomiast zdecydowana większość tych mediów pisze wprost, iż teraz obawia się niekorzystnych dla Unii Europejskiej zmian w Polsce.

To dopiero początek czarnego PR-u wobec Andrzeja Dudy i Prawa i Sprawiedliwości. Niemieckie media oraz niemiecka władza doskonale zdają sobie sprawę, że po ośmiu latach spokoju i „polskiej uległości” we wszystkich sprawach, teraz wraz z nowym prezydentem nadejdzie czas, gdy polska głowa państwa zacznie realizować polskie interesy i zacznie reprezentować polską rację stanu, nie patrząc na to, co powie Angela Merkel. Niemcy po prostu obawiają się, że ich wpływy nad Wisłą – zarówno gospodarcze jak i polityczne – zostaną osłabione. Dlatego niemieckie media zrobią wszystko, aby nowego prezydent ciągle dyskredytować.