Po zwycięstwie Andrzeja Dudy lawinowo rośnie grono sympatyków jego prezydentury. Nic dziwnego, sukces zawsze "ma wielu ojców", ale niektóre nazwiska wśród "kibiców" udanych 5 lat A. Dudy w Pałacu Prezydenckim, autentycznie zdumiewają. Chociażby Tomasz Lis.

"Wszystko wskazuje na to, że nowym prezydentem będzie Andrzej Duda. To jego wielki sukces. Niewiele ponad pół roku temu znała go tylko garstka Polaków. Jeśli potwierdzą się wyborcze prognozy, już za chwilę będzie głową państwa. To zwycięstwo to także wielki sukces PiS" - zaczyna swój felieton redaktor naczelny "Newsweeka" na stronie internetowej tygodnika.

"Zwycięstwo Dudy i PiS może być znakiem potężnych politycznych zmian jesienią. Nie zgadzam się z tymi, którzy uważają, że po wygranej Dudy wyborcy poprą PO, by poszukać politycznej równowagi. Wahadło wychyliło się w drugą stronę. Fala ruszyła i rządzącej partii niezwykle trudno będzie ją powstrzymać".

"Dlatego nowemu prezydentowi życzę z całego serca, by zawsze pamiętał o całej Polsce i służył wszystkim Polakom. Pragnę, by – co naturalne – odczuwając więź z tymi, którzy dali mu zwycięstwo, ze szczególną troską odnosił się do tej drugiej połowy, która chciała jego przegranej" - kontynuuje Tomasz Lis.

A podsumował w taki sposób: "Część Polaków jest dziś w humorze doskonałym, część w fatalnym. Ale wyborcze emocje za chwilę opadną. Uczucia zaś przygasną. Na końcu, i to jest w sumie najważniejsze, musimy się tu zmieścić wszyscy, bo dom zwany Polską jest i pozostanie wspólny".

To tekst z wczoraj. Przykład ogromnej obłudy, bo pamiętać trzeba o wcześniejszych felietonach Lisa. Gdy obrażał, szczuł...

Jeszcze kilka dni temu (w tekście "Nadchodzące wybory? Najprostszy wybór w życiu") pisał „w najbliższą niedzielę konkurentem prezydenta Komorowskiego nie będzie kandydat zmiany na lepsze. Będzie nim kandydat będący forpocztą wielkiej zmiany na gorsze”.

Atakował konkurenta Komorowskiego, że jest „wyłącznie produktem marketingowym, wyrobem przywódcopodobnym, zwykłą podróbą”, a odnosząc się do deklaracji obniżenia wieku emerytalnego obrażał: „Albo więc Duda nie ma pojęcia, co obiecuje, albo jest cynicznym oszustem”.

Jeszcze w trakcie kampanii (tekst z marca br.) podlizywał się Komorowskiemu atakując Dudę:Na milimetr nie odchodzi od linii partii. W kwestiach obyczajowych myśli episkopatem, w światopoglądowych – Rydzykiem, a w politycznych i gospodarczych – Kaczyńskim”.

Nierzadko stosował też chwyty wyjątkowo ohydne. Chodzi chociażby o skandal w programie TVP, gdy Lis wraz z aktorem Tomaszem Karolakiem łgali "na żywo" cytując rzekomo wpisy córki obecnego prezydenta-elekta. Tego nie da się zapomnieć.