​Komorowski nie zna symboliki flagi UE

W czasie wczorajszej pełnej emocji debaty prezydenckiej sprawujący jeszcze urząd głowy państwa Bronisław Komorowski intelektem nie błysnął, bo i nie mógł, ale mało tego – znów popełnił wielką

wiget/SXC
W czasie wczorajszej pełnej emocji debaty prezydenckiej sprawujący jeszcze urząd głowy państwa Bronisław Komorowski intelektem nie błysnął, bo i nie mógł, ale mało tego – znów popełnił wielką gafę i popisał się niewiedzą w dziedzinie tak mu skądinąd bliskiej: europejskość. W pewnym momencie stwierdził z dumą i patosem, powołując się na symbolikę flagi europejskiej (dwanaście złotych gwiazd na lazurowym tle): „Jedna z tych gwiazd jest naszą gwiazdą!”. Otóż nie – albo wszystkie są nasze, albo żadna. 

Wszystkie, jeżeli utożsamiamy się z symbolikę tych gwiazd, żadna, gdy tej symboliki nie akceptujemy. Pan Bronisław Komorowski wykoncypował widać, że gwiazdy na fladze symbolizują poszczególne kraje unijne, ale tak nie jest i być nie może; nigdy nie było takiego założenia. Zresztą w momencie przyjmowania tej flagi przez Radę Europy, liczyła ona już 14 członków. Było to w roku 1955. Parlament Europejski w roku 1983 przegłosował przyjęcie tej samej flagi, jako symbolu Wspólnot Europejskich, co ostatecznie wprowadzono w życie dwa lata później. Przekształcenie się w Unię Europejską wiązało się m.in. z przejęciem tej flagi.

Najważniejsza jest jednak symbolika flagi: głęboko chrześcijańska, a dokładnie mówiąc katolicka. Nie jest to żadna moja dowolna interpretacja, lecz świadome założenie zarówno twórcy koncepcji, francuskiego rysownika Arsène Heitza (1908 – 1989), jak i tych, którzy projekt zatwierdzali. Powszechnie wiadomo – choć ostatnimi lat z lubością się o tym milczy – że ojcowie europejskiej wspólnoty byli nie farbowanymi, nie od czasu do czasu, lecz prawdziwymi katolikami, co w ogóle nie przeszkadzało im w sprawowania najwyższych funkcji państwowych, jak np. Konrad Adenauer (pierwszy kanclerz RFN), Alcide de Gasperi (włoski premier i minister spraw zagranicznych), Robert Schuman (francuski premier i minister spraw zagranicznych, dziś Sługa Boży). Wprost przeciwnie, to wiara, a nie np. obłąkańcza idea seksualizacji społeczeństw, popchnęła ich do budowania wspólnoty europejskiej. Stąd spośród 101 projektów flagi europejskiej wybrali ten symbolizujący Maryję. Tak, panie prezydencie (jeszcze urzędujący), te dwanaście gwiazd to wielowiekowy symbol maryjny. Potwierdził zresztą, że o to właśnie mu chodziło, sam autor koncepcji flagi Arsèn Heitz. Inspiracją dla niego była wizja Maryi Panny przedstawiona w Apokalipsie św. Jana, której głowę okala 12 gwiazd. Trzeba wiedzieć, że Rada Europy ufundowała w Strasburgu dla katedry pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny witraż, przedstawiający Matkę Bożą oraz wieniec 12 gwiazd. Niewątpliwie symbolicznym jest również fakt, że Rada Europy flagę uchwaliła 8 grudnia (1955), a więc w święto (w niektórych krajach także dzień wolny) Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny.

Arsèn Heitz, gorliwy katolik, pomysł umieszczenia aureoli 12 gwiazd zaczerpnął bezpośrednio z Cudownego Medalika, tak właśnie pisanego, z dużych liter, bowiem to nazwa oficjalna, zatwierdzona w 1838 roku przez Stolicę Apostolską. Jego historia sama w sobie jest fascynująca, a w moc łask płynących od przedstawionej na nim Maryi wierzą na całym świecie nie tylko katolicy. Jednakże tradycja przedstawiania Matki Bożej Immaculaty (Niepokalanej) w wieńcu gwiazd wokół głowy wykształciła się już w wieku XVII; w okresie baroku i rokoka wizerunek taki był szczególnie popularny, głownie na południu Europy, ale przecież i w Polsce do dziś spotykamy często obraz lub rzeźbę, nieraz nawet przydrożną, Maryi bez Dzieciątka z głową okoloną 12 gwiazdami, trzymającą berło lub z dłońmi złożonymi modlitewnie. Pojawiają się co prawda interpretacje europejskiej flagi jako symbolu 12 miesięcy, 12 godzin na zegarze, czy 12 znaków zodiaku, ale należy uznać je  i za śmieszne, i za pogańskie, i za niezgodne z historią. Natomiast najnowsza interpretacja pana Bronisława Komorowskiego jeśli przejdzie do historii, to na pewno nie sztuki, lecz humoru.

 

Źródło: niezalezna.pl,bialykruk.pl

Leszek Sosnowski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo