Teologia Polityczna postanowiła wydać książkę pt. „Kambei Shimada” z felietonami i esejami Pawła Paliwody. Również z tymi z „Gazety Polskiej” i „Gazety Polskiej Codziennej”. Publikacja ma być nie tylko hołdem dla autora, ale i przypomnieniem wielkiej i jakże potrzebnej dziś publicystyki tego nieprzeciętnie wrażliwego i uczciwego polemisty. Jednak by książka mogła się ukazać, potrzebne jest wsparcie przyjaciół Pawła Paliwody i jego czytelników.

Tytuł książki: „Kamei Shimada” zapożyczony jest z felietonu Paliwody właśnie o tym tytule. Felieton ten wskazywał, jak ważny był dla Pawła Paliwody etos samurajski.

Naśladujcie Shimadę

Autor napisał kiedyś:  „Kambei Shimada to wojownik-filozof. Mędrzec. Nie ma takiej siły – głodu, nędzy, przewagi rządzących łotrów, panów bogaczy kształtujących opinię publiczną – która zmusiłaby go do oportunistycznej kapitulacji, do służenia tym, których postrzega jako nędznych pachołów i karierowiczów. Nie można przekupić Shimady. Nie można z nim robić interesów. Nie można mu skutecznie pochlebiać. Nie można zaskarbić sobie jego przychylności pieniędzmi, stanowiskiem, karierą. To jest wojownik ubogi, bo w jego świecie – żeby zdobyć kosztowne pancerze – trzeba być oportunistą i tchórzem. Nie zawsze, ale prawie zawsze. I wtedy, gdy cała czereda moralistów i obłudników milczy, do akcji wchodzi Shimada. Co z tego ma? Poczucie, że kiedyś odejdzie jako człowiek uczciwy, a nie jako karierowicz i knur z tzw. dobrego towarzystwa. Naśladujcie Shimadę, Drodzy Czytelnicy, jeśli umiecie coś więcej niż tylko powtarzać obiegowe słowa.  Paweł Paliwoda”.
Perły zebrane w jednym tomie

- Książka, którą chcemy oddać Czytelnikom jest dziełem unikatowym. Unikatowym nie tylko z tego powodu, że za życia Pawła Paliwody jego felietony i eseje - rozrzucone przecież po różnych periodykach - nie doczekały się dotychczas wydania w jednym tomie, ale też dlatego, że autor tych tekstów był człowiekiem wyjątkowym. Łączył bowiem cechy filozofa i erudyty z umiejętnościami zawodowego polemisty – mówi „Gazecie Polskiej” Jan Czerniecki z Teologii Politycznej. Jak zapowiadają pomysłodawcy wydania książki, znajdą się w niej zarówno teksty ukazujące filozoficzne „zatrute źródła”, które wpływają na opowiadanie o dzisiejszej rzeczywistości, a także eseje o upadku świata zachodniego, jaki kształtowany był kiedyś przez ideę christianitas. Znajdziemy obronę „zwykłego człowieka” przez zakusami władzy i sił, które chciałyby się wymknąć spod osądu obywateli republiki. Przeczytamy także o ważnej dla autora wizji konserwatywnego-liberalizmu, w którą mocno wierzył. Zostaniemy także poprowadzeni ścieżkami religijnych dociekań Pawła Paliwody.

Niesprawiedliwość odbierała mu życie

Oto zebrane przez nas wspomnienia tego niecodziennego publicysty.

Dziennikarz i publicysta, Piotr Semka:
Paweł Paliwoda należał do tej generacji urodzonych w okolicach 65 roku, którzy po wspaniałym wybuchu radości, że upadł PRL, szybko zorientowali się, że w tej nowej Rzeczpospolitej pookrągłostołowej, nikt nie czeka z otwartymi rękoma. W dużej mierze struktura państwa, choć pod fasadą rządu Mazowieckiego, a potem Wałęsy, była zakonserwowana w PRL-u. Felietony Pawła z „Życia”, bo tam się z nim poznałem, były pisane pod wpływem zdziwienia. On chciał wierzyć, że coś się zmieniło, ale był na tyle inteligentny i uczciwy intelektualnie, że dostrzegł, że nie zmienia się nic. Co więcej, Paliwoda odkrywał, że rzeczy, które uważano dookoła, że są wielkim osiągnięciem, czyli z jednej strony pojednanie polsko-niemieckie, wartości europejskie, czy też zamknięcie rachunku z II wojny światowej, są jedynie iluzją. To teraz Niemcy zaczynają na nowo mówić o swoich krzywdach, to teraz zaczyna się przedstawiać Polaków jako niemal wspólników holocaustu, to teraz znów jesteśmy świadkami ataków na Kościół. Wszystko to, co rzekomo skończyło się happy endem pod koniec komunizmu, teraz zaczynało na nowo się odradzać. Paweł reagował na to z ogromnymi emocjami. Był przez niektórych uważany za furiata, ale ja widziałem w jego postawie dramat człowieka, który dostrzega nienormalność nowej kreacji politycznej. To go drażniło, irytowało, bolało i dlatego bardzo często pisał mocnym językiem, ale to był efekt ogromnego patriotyzmu Pawła. On był chory na Polskę. To, że ta nowa Polska okazywała się tak wadliwa i podszyta dawnym PRL-em powodowało, że Paweł ciężko to przeżywał. On nie mógł z tą niesprawiedliwością żyć. To odbiło się na jego zdrowiu i doprowadziło do jego przedwczesnej i jakże smutnej śmierci.

Filozof i publicysta, Dariusz Karłowicz:
Gdy o jakimś publicyście czytam, że jest kontrowersyjny, to chce mi się śmiać. Kiedy Paweł Paliwoda pojawiał się w sieci wywoływał burze. Gradowe! Z piorunami! Administratorzy zasiadali do klawiatur – bo było wiadomo, że nerwy puszczą niejednemu. Kiedy słyszę, że ktoś jest niezależny, czy jak się dziś mówi niepokorny, to – przyznam – że na ogół czuję zakłopotanie. Odwaga Paliwody nie dotyczyła wyłącznie nieprzyjaciół aktualnych chlebodawców (i może właśnie dlatego tak często musiał zmieniać pracę). To była odwaga totalna, obojętna na okoliczności – taka, co to dużo kosztuje i za którą płaci się wysoką cenę - bez zniżek, bez możliwości rozłożenia na wygodne raty. Kiedy z kolei słyszę, że ktoś myśli subtelnie, to zastanawiam się czy z podobną do Pawła trafnością potrafiłby pisać o niuansach logiki Arystotelesa, kulturze masowej, współczesnej sztuce czy z podobną delikatnością widzi odcienie bólu, poniżenia, niesprawiedliwości. Odpowiedź rzadko bywa pozytywna.

Czasem pisanie jest zawodem czasem powołaniem i życiem. Dla Pawła było misją. Kiedy wreszcie ukarze się wybór jego tekstów zobaczymy jak wiele straciliśmy przez jego przedwczesną śmierć. Świetny, niepodrabialny pisarz, niezwykle wrażliwy człowiek, przenikliwy intelektualista.   
 
Dziennikarz Dawid Wildstein w tekście opublikowanym tuż po śmierci Pawła Paliwody w styczniu 2013 r.:
Pana Pawła poznałem bardzo późno. Pamiętam nasze pierwsze spotkanie – Dorota Kania poprosiła, bym zamawiał u niego teksty. Do naszej redakcji wkroczył masywny, tęgi facet w czarnych okularach, ze srebrnym łańcuchem na szerokim karku i w czerwonej puchówce. A było lato. Zamówiłem u niego tekst na 700 znaków. Pisał go 7 godzin. Myślałem, że dostałem właśnie najgorszego współpracownika pod słońcem. Dość szybko zrozumiałem, w jakim byłem błędzie. Te 7 godzin na 700 znaków było efektem niesamowitego etosu pisanego słowa. Nie chodziło tylko o słowo, strukturę, brzmienie – choć zawsze bardzo Mu na tym zależało. Najbardziej imponujący był jego „risercz”. Pan Paweł był trochę kosmitą. Żył swoim życiem, myślę, że bliżej spraw obiektywnych niż tej żenującej iluzji III RP. Choć ta doksa bolała go bardzo. Wiem, że potrafił przyjść i nie mieć świadomości o najważniejszym wydarzeniu, o którym trąbiły wszystkie media od tygodnia. Ale też zawsze po tych 7 godzinach wiedział więcej, niż mógłbym sobie wymarzyć. A jeśli dawaliśmy mu dwa, trzy dni – zawsze mogłem mieć pewność, że tekst będzie perfekcyjny. Nie wiem, jak to robił. Mnie zajęłoby to dwa tygodnie. Mówię tu tylko o zebraniu informacji.

Na naszym redakcyjnym balkonie w „Gazecie Polskiej Codziennie” przegadaliśmy mnóstwo czasu o Platonie. I tak połączyła nas wspólnota dziwaków redakcyjnych. Dziwak młodszy i dziwak starszy, który wiedział dużo więcej. Szczególnie o Stagirycie, okazało się, że pisał o nim doktorat. W jakiś absurdalny sposób to dzięki Panu Pawłowi czułem się czasem w tej redakcji bardziej u siebie, w domu.

Zbiórka funduszy na wydanie książki

- Bez wsparcia Przyjaciół i Czytelników książka się nie ukaże. Zachęcamy zatem Państwa do wsparcia tego projektu wydawniczego. Każdy z nas może mieć udział w wydaniu tej wyjątkowej książki! – zachęca Jan Czerniecki z Teologii Politycznej. Każda osoba, która wesprze wydanie będzie wymieniona z imienia i nazwiska na pierwszych stronach, każdy, kto dokona wpłaty co najmniej 50 zł, otrzyma publikację gratis, a darczyńcy oferujący ponad 1000 zł otrzymają specjalne podziękowania na stronie redakcyjnej.

Zachęcamy zatem Państwa do wsparcia tego projektu wydawniczego. Każdy z nas może mieć udział w wydaniu tej wyjątkowej książki!
Wpłaty prosimy kierować na konto: 64 2130 0004 2001 0299 9993 0001
Z dopiskiem "Pawel Paliwoda"
Fundacja Świętego Mikołaja
Przesmyckiego 40, 05-500 Piaseczno
 
Dla przelewów zagranicznych:
Nordea Bank  18 1440 1387 0000 0000 1092 6483
IBAN: PL
SWIFT: NDEAPLP2
WIĘCEJ NA STRONIE: http://www.teologiapolityczna.pl/razem-wydajmy-ksiazke-pawala-paliwody-prosimy-o-wplaty