Od piątku do niedzieli w kinach w całym kraju wyświetlany będzie film „Uwolnić Asię Bibi”. To opowieść o chrześcijance, która została w Pakistanie skazana na karę śmierci za rzekome bluźnierstwo. I o tym, że ludzie, którzy stanęli po jej stronie, są sukcesywnie mordowani. Nawet ci, którzy są muzułmanami…

Chrześcijanka Asia Bibi mieszkała w jednej z pakistańskich wiosek. Wraz z mężem i dwiema córkami tworzyli jedyne chrześcijańskie gospodarstwo w tej miejscowości. Asia pracowała w ogrodzie z innymi kobietami. Gdy chciała zanieść im wodę, te oburzyły się i stwierdziły, że nie wezmą niczego od chrześcijanki. Co było dalej, trudno ustalić, bo oskarżyciele Asii o bluźnierstwo powtarzają, że nie słyszeli, co Bibi odpowiedziała. Jedną z prawdopodobnych wersji jest ta, że kobieta tłumaczyła, iż przecież Koran nie zabrania używać chrześcijance i muzułmance tych samych naczyń. Kobieta została oskarżona o bluźnierstwo i skazana na śmierć. Od sześciu lat siedzi w odosobnieniu w pakistańskim więzieniu. Może być powieszona w każdej chwili.

Film dokumentalny zrealizowany przez Macieja Gabrysa i Michała Króla pokazuje coś więcej niż tylko wojnę, którą ekstremiści wypowiedzieli chrześcijanom w Pakistanie. Film pokazuje, że to państwo terroru. Choć rząd, pod naciskiem organizacji międzynarodowych i w wyniku postulatów samych pakistańskich polityków i sędziów, próbował złagodzić prawo przeciw bluźnierstwu, nie może tego zrobić. Dlaczego? Bo nie zezwala na to naród, a konkretnie radykałowie. Zapowiadają zamieszki. Mordują tych, którzy to prawo chcą złagodzić. Wrogami stają się też ci, którzy próbują bronić tak zwanych bluźnierców. Przykładem jest muzułmanin Salmaan Taseer – wykształcony gubernator, wyznawca Allaha, który po odwiedzeniu Asii Bibi powiedział, że złamano tu prawa człowieka.

Radykałowie nazwali go „zdrajcą, bo chciał wybaczyć kobiecie, która obraziła proroka”. Taseer został zamordowany przez swoich braci w wierze. Tragiczny los spotkał też Bhattiego Shahbaza – chrześcijańskiego ministra do spraw mniejszości w pakistańskim rządzie. Chrześcijanina, który chciał reformy prawa. Właściwie wybrał świadomie drogę śmierci. Nie czekał na nią zbyt długo.

W Pakistanie wystarczy oskarżenie o bluźnierstwo. Oskarżenie jest jak wyrok. Wystarczy wesprzeć oskarżonego i też można stracić życie. Nieważne, czy wierzy się w Jezusa Chrystusa, czy Mahometa. To kraj, w którym może się wydarzyć wszystko. Ekstremiści zapowiadają, że jeśli Bibi zostanie uwolniona, sami wymierzą jej sprawiedliwość.

Z filmu dowiadujemy się też, że sędziowie, którzy orzekają w sprawie bluźnierstw, robią to bez dowodów. I robią to ze strachu. Wiedzą, że jakakolwiek próba szukania sprawiedliwości spotka się z karą śmierci. Sędziemu, który orzekł karę śmierci dla mordercy gubernatora, udało się uciec z Pakistanu.
O uwolnienie Asii Bibi nawoływał Benedykt XVI. Z rodziną kobiety, która jest prześladowana – mężem i dwiema córkami – spotkał się ostatnio papież Franciszek. Asia Bibi, wiedząc, że jej bliscy jadą do Europy, poprosiła, by przekazali tam, iż bardzo liczy na pomoc społeczności europejskiej. W liście pożegnalnym do męża i dzieci napisała: „Pójdę na śmierć z podniesioną głową, bo będzie mi towarzyszył Jezus Chrystus i Święta Panienka”.

Szczegóły na temat filmu i jego projekcji na www.kondrat-media.pl.