„Spisek barbarzyńców” S. Srokowskiego - czy przegraliśmy Polskę?

Robert Tekieli

Dziennikarz, publicysta, animator kultury niezależnej, poeta lingwistyczny. Jest felietonistą „Gazety Polskiej\" i „Gazety Polskiej Codziennie\". Od maja 2017 jest zastępcą redaktora naczelnego stacji

Kontakt z autorem

  

Książka Stanisława Srokowskiego „Spisek barbarzyńców” to literacka fikcja, jednak w niezwykły sposób jest też syntezą historii Polski ostatnich trzydziestu pięciu lat. Smutną syntezą - podkreśla Robert Tekieli w "Gazecie Polskiej Codziennie".

Jeśli kreowany na gwiazdę i autorytet polskiej publicystyki Jacek Żakowski może w biały dzień wygłosić zdanie, że „ciąży na nas historyczna odpowiedzialność” za Holokaust – i mówi to o jedynym z okupowanych przez Niemców narodzie, który nie wydał z siebie kolaborującego rządu – jeśli porównuje się nas do Węgrów, którzy byli w czasie II wojny światowej sojusznikami Hitlera, a Żakowski nie zostaje napiętnowany anatemą – musimy wiedzieć, że mamy do czynienia z politycznym teatrem, który ma przewartościować całą historię XX wieku. Zdrada polskich elit – oto temat książki Stanisława Srokowskiego zatytułowanej „Spisek barbarzyńców”. Polacy mają się wstydzić polskości, wtedy nie będą się bronili przed mentalną rewolucją, która sprawi, że oddadzą swoją wolność i nawet tego nie zauważą.

Ogólnopolskie telewizje, największe polskie gazety, polska szkoła, rządowa polityka – wszystko, co ma w rękach grupa „historycznego kompromisu” lewicowej opozycji z komunistami – pracuje nad przemianą zbiorowej mentalności Polaków. Muszą tylko zlikwidować takie pojęcia, jak Polska, Polak, naród, historia, religia, Bóg, wiara. Kiedy w 1988 r. Adam Michnik przeprowadzał ze mną rozmowę, w której próbował przekonać mnie, że komuniści już nie zagrażają Polsce, a wrogiem jest teraz Kościół i totalitaryzm narodowy, myślałem naiwny, że mam do czynienia z intelektualną dysputą. Że facet co prawda zwariował, ale, cóż – każdy przecież może się mylić. Gdy przeczytałem w książce Srokowskiego opis dokładnie takiej samej rozmowy z jednym z bohaterów jego książki, zrozumiałem, że było to po prostu kuszenie. Adam Michnik wyszukiwał wśród peerelowskiej opozycji sojuszników. Tych, którzy zakrzykną: „Tusku, musisz”; tych, dla których polskość to nienormalność. Ten obóz został zbudowany. Co więcej, ten spisek mniejszości jest dziś przy władzy. A Srokowski pokazuje jego korzenie w projekcie Michnika, Geremka i Kuronia z lat 80., który został zrealizowany wreszcie przez bezpostaciowych polityków PO przy wsparciu wszystkich resortowych mediów. O ile po prawej stronie wszyscy wiedzą już, na czym polegał zamysł Okrągłego Stołu, w jaki sposób lewicowa mniejszość opozycji demokratycznej zmanipulowała Solidarność, przejmując pełnię władzy w związku po 1989 r., o tyle Srokowski zaskoczy ich, pokazując, że przejęcie władzy w polityce było tylko czubkiem góry lodowej. Autor „Spisku barbarzyńców” dowodzi, że te dwa procesy wynikały z jednego zamysłu. Michnik, Geremek i Kuroń zaprojektowali antypatriotyczną, antykościelną i antyrodzinną krucjatę już w latach 80. Czy ktoś pomyślałby 30 lat temu, że w Polsce można bezkarnie szczać na krzyż?

W warstwie artystycznej książki widać wyraźnie, że Sroczyński przebija się przez materię wydarzeń. „Barbarzyńcy” nie mają klarowności stylistycznej jego cyklu wołyńskiego. Momentami pisarz popada też w publicystykę, ale i tak warto przeczytać tę książkę. Co więcej, sądzę, że jest to obowiązek każdego polskiego patrioty. Być może już straciliśmy szansę na wolną i niepodległą. Być może zamysł rewolucjonistów kulturowych się powiódł. Ale może jeszcze mamy szansę…
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie


Wczytuję komentarze...

Brudne ręce warszawskiego ratusza? Będzie zawiadomienie do prokuratury ws. osadów z "Czajki"

/ Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

W poniedziałek złożę zawiadomienie do prokuratury ws. możliwości popełnienia przestępstwa przez warszawski ratusz - powiedział Ireneusz Stachowiak z Solidarnej Polski. Dodał, że odnalazł w gm. Jeziora Wielkie doły, do których - jego zdaniem - mogą być przywożone osady z oczyszczalni ścieków "Czajka". - Pewne jest to, że takie odpady - poszlamowe, są wywożone i zakopywane na terenie tej gminy - stwierdził.

Stachowiak, który jest prezesem Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Toruniu i liderem Solidarnej Polski w regionie kujawsko-pomorskim powiedział Polskiej Agencji Prasowej, że "TVP Info podało, że odpady z Czajki były wywożone m.in. do jednej z gmin w województwie kujawsko-pomorskim, czyli Jezior Wielkich".

Ja ustaliłem na miejscu m.in. po rozmowie z wójtem, że tam jest "firma krzak", która wywozi różne odpady m.in. osadowe. One są w miejscowości Wójcin zakopywane w dołach. Gmina nie może poradzić sobie z tą firmą, która prowadzi ten proceder w sposób nielegalny 

- dodał.

[polecam:https://niezalezna.pl/288992-scieki-trafialy-do-wisly-ciezarowki-wywoza-odpady-poza-warszawe-a-trzaskowski-ucieka-wideo]

Zaznaczył, że w gminie Jeziora Wielkie (Kujawsko-pomorskie) nie ma składowiska odpadów ani możliwości ich przeróbki, a jest firma, która "w sposób nielegalny je zagospodarowuje".

Oczywiście kartki na osadach w tej gminie nie ma, ale prawdopodobieństwo tego, że są to osady z "Czajki" jest bardzo duże. Pewne jest to, że takie odpady - poszlamowe, są wywożone i zakopywane na terenie tej gminy

- stwierdził Stachowiak.

Podkreślił, że w jego ocenie nie ma wątpliwości odnośnie popełniania przez kogoś przestępstwa.

"Jeżeli informacja z TVP Info o wywożeniu odpadów z Czajki do tej gminy jest pewna, a ja ją tak traktuję, to zlokalizowaliśmy dokładne miejsce - nie składowisko, ale doły, do których trafiają odpady. Ten szlam jest zakopywany w ziemi"

- powiedział PAP.

[polecam:https://niezalezna.pl/289030-czyn-zagrozony-kara-pozbawienia-wolnosci-do-10-lat-jest-sledztwo-ws-czajki]

Stachowiak, który kandyduje do Sejmu z 8. miejsca na liście PiS w okręgu bydgoskim (nr 4) zapowiedział, że w poniedziałek złoży do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez warszawski ratusz.

[polecam:https://niezalezna.pl/289007-wladze-warszawy-nie-poinformowaly-kancelarii-prezydenta-o-awarii-spalarni-w-czajce]

"To miasto stołeczne Warszawa informuje, że odpady z Czajki są utylizowane w sposób prawidłowy. To ratusz wynajął firmy do tego celu, a one najprawdopodobniej zakupują osady w dołach" - wskazał Stachowiak.


Warszawskie Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji informowało w czwartek, że na przełomie listopada i grudnia ub.r. z eksploatacji została wyłączona Stacja Termicznej Utylizacji Osadów Ściekowych (STUOŚ), co było związane z uszkodzeniem jednego z urządzeń spalarni. Przedsiębiorstwo zaznaczyło jednocześnie, że zdarzenie to nie stanowi zagrożenia dla ludzi i środowiska, a wyłączenie Stacji nie ma wpływu na sprawne funkcjonowanie oczyszczalni ścieków "Czajka".

Od tego czasu z oczyszczalni wywożone są odpady pościekowe. Jak informowało MPWiK, miesięczny koszt ich wywozu to 1,7 mln zł (wyliczony na podstawie kosztów wywozu od 01.01.2019 r. do 31.08.2019 r.), ale w tym samym okresie spółka nie poniosła miesięcznych kosztów, czyli około 0,8 mln zł, które ponosi, jeśli działa spalarnia.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl