Posłanka PO poszła do radia, aby mówić o Smoleńsku. Tej rozmowy długo nie zapomni

Ewa Żmuda-Trzebiatowska to posłanka Platformy Obywatelskiej.

radioszczecin.pl; print screen
Ewa Żmuda-Trzebiatowska to posłanka Platformy Obywatelskiej. Głosząca tezy zgodne z linią partii, a że za kolegów miała takie "gołąbki pokoju" jak Palikot i Niesiołowski, to najwyraźniej próbuje im dorównać. Popisywać się próbowała również w Radio Szczecin, gdy podczas audycji obrażała niezależnych ekspertów wyjaśniających katastrofę smoleńską. Ponieważ się na tym nie zna, a jedynie zapatrzyła się na Stefana i Janusza, to była łatwym celem dla dziennikarza. Ze studia wyszła skompromitowana.
 
Dziennikarz Radia Szczecin od początku audycji nie owijał w bawełnę. Posłanka PO została najpierw zapytana, czy nie brakuje jej Janusza Palikota w Platformie. Zdziwiona odparła, że ona nie była w Sejmie w czasie, gdy posłem PO był Palikot, ale dodała:

- Nie odgrywał jakiejś tam takiej znacznej roli. Na pewno robił swoją robotę. Robił to, co musiał i teraz to, co robił Janusz Palikot robią inni ludzie – odparła Żmuda-Trzebiatowska.

Wtedy prowadzący rozmowę dziennikarz przypomniał, że ona mówi teraz o Smoleńsku, tak jak jeszcze niedawno robił to Palikot i przypomniał wpis Żmudy-Trzebiatowskeij z jej oficjalnego Facebooka (pisownia oryginalna), który zamieściła pod koniec marca 2015 r.:
 
- W komentarzu do podsumowania półrocza rządów Pani Premier Ewy Kopacz Jarosław Kaczyński użył zwrotu "zbiegły z Polski Donald Tusk". Mam wiele ważniejszych spraw, niż analiza stanów intelektualnych i duchowych prezesa Kaczyńskiego, jednak jestem pewna, że jest tu potrzebna pilna pomoc psychatry – napisała na Facebooku posłanka PO.

Próbując wytłumaczyć się z tych słów Ewa Żmuda-Trzebiatowska... zaatakowała zespół parlamentarny Antoniego Macierewicza i przekonywała, że w kwestii Smoleńska opiera się wyłącznie na faktach. Nic oryginalnego, stara śpiewka ludzi Platformy. Sami nic nie potrafią wyjaśnić, ale obrażają tych, którzy próbują poznać prawdę.
 
- Przecież pseudozespół i pseudoeksperci pana Macierewicza cały czas to powtarzają... To jest retoryka w tej sprawie od 5 lat. Ja się tutaj opieram na faktach i na prawdzie i jest mi bardzo przykro, że muszą tego wszystkiego słuchać rodziny tych, którzy niewinnie zginęli. Bogu ducha winni ludzie zginęli w katastrofie. Z pewnością, gdyby oni mieli podejmować decyzję, to by podjęli inną decyzję. Chcieli żyć. Ich już nie ma, cierpią rodziny i wałkuje się tą sprawę... to jest polityczne paliwo PiS – mówiła posłanka PO.

Pytana o konkrety i fakty, na które się powołuje, Ewa Żmuda-Trzebiatowska nie była już tak elokwentna i zaczęła nieco gubić się. Na dodatek skompromitowała się nieznajomością tematu, o którym tak chętnie mówi. Ten fragment rozmowy jest szczególnie wymowny:
 
- Nie zauważyła pani przecieku nowych stenogramów?
- 5 lat temu były one słabiej odczytane, ale już wtedy było wiadomo, że gen. Błasik był do końca w kokpicie.
- Ale kto to wiedział?
- Wiedzieliśmy z tych stenogramów, które zostały odczytane.
- Ze stenogramów?
- Z tych stenogr... ze skrzynek. Z czarnych skrzynek.
- Z tych samych skrzynek, których polscy śledczy nie widzieli na oczy?
- Panie redaktorze, proszę państwa, były odczyty ze skrzynek i była taka wiedza na podstawie tych odczytów, że gen. Błasik był do końca w kokpicie i że były naciski na pilotów. W tej chwili zostało to odczytane dokładnie. Technika idzie do przodu, podejrzewam, że gdyby za dwa, trzy lata ktoś do tego podszedł, to można było by to odczytać słowo w słowo, że by było słychać oddechy, dosłownie. 5 lat temu nie zostało to tak dokładnie odczytane, co oczywiście nie oznacza, że się cokolwiek zmieniło, bo to, co było powiedziane na początku, to jest powiedziane teraz, tylko dokładnie wiadomo, co kto powiedział.


W dalszej części rozmowy Ewa Żmuda-Trzebiatowska jeszcze wielokrotnie podkreślała, że wypowiadając się w tej sprawie „opiera się wyłącznie na faktach”. Posłanka PO stwierdziła też, że jeżeli „ktoś opowiada takie rzeczy” jak prezes PiS, to jest to „pastwienie się nad ludźmi, którzy stracili bliskich” i tłumaczyła, że w tym kontekście należałoby rozumieć jej wpis z Facebooka.

Pani poseł chciała błysnąć w radio, ale zapomniała, że milczenie jest rzekomo złotem.

POSŁUCHAJ CAŁEJ ROZMOWY Z posłanką PO EWĄ ŻMUDĄ TRZEBIATOWSKĄ:

 

Źródło: niezalezna.pl,radioszczecin.pl

rz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo