„Tak zdyscyplinowaliśmy niemieckie dziennikarstwo, że w krytycznych momentach nie musimy im niczego nakazywać. Wystarczy lekkie skinięcie, żeby uświadomić prasie, że teraz nie będzie żadnych dyskusji” – przechwalał się Joseph Goebbels. O tym, jak media III RP zajęły się tuszowaniem zamachu w Smoleńsku mowa będzie w dzisiejszych „Kulisach manipulacji”.

Specjalne wydanie programu Katarzyny Gójskiej-Hejke i Piotra Lisiewicza rozpocznie się dziś wyjątkowo o 22.15. w Telewizji Republika.

Jak pisał Aleksander Litwinienko, każde polityczne morderstwo jest w Rosji produktem, który trzeba odpowiednio PR-owo sprzedać, tak jak polisę ubezpieczeniową, meble czy krem przeciwzmarszczkowy. Rosyjskie służby mają na swoich usługach różnych drobnych podwykonawców. „Jedni wysadzają, drudzy strzelają z broni snajperskiej, trzeci operują siekierą” – wyliczał Litwinienko. Ale przy zabójstwach politycznych o wiele ważniejsi są inni: „Profesjonaliści otrzaskani w specsłużbach starannie zbierają informacje potrzebne do zaplanowania zabójstwa, zwłaszcza jeśli to zabójstwo polityczne. Zadanie – zbić z tropu śledczych i opinię społeczną, przedstawić prawdopodobną fałszywą wersję wydarzeń”. Często jeszcze zanim ofiara zginie pojawiają się newsy w mediach, które po jej śmierci mają „przypomnieć się” opinii publicznej.

Czy tak właśnie było właśnie Smoleńskiem? Czy był to nowy Katyń, w erze Internetu i masowych mediów? – na to pytanie będą próbowali odpowiedzieć zaproszeni eksperci dr Jerzy Targalski i Iwo Bender. W programie pokazane zostaną fragmenty filmu „Bunt. Sprawa Litwinienki”.

„Kulisy manipulacji” będą też poświęcone temu, jak tuszowaniem smoleńskiej zbrodni zajęły się media III RP. Zawsze na kilka dni przez smoleńskimi rocznicami pojawiają się w nich wrzutki – rzekome nowe odkrycia śledczych. Rok temu „odszyfrowali” oni np. słowo „siadajcie”. Jak to możliwe, że media pozwalają na bezkarność śledczych którzy twierdzą, że po pięciu (!) latach coś nowego z kopii nagrań zrozumieli?

Autorzy programu zajmą się tym, jakie mechanizmy powodują, że dziennikarze godzą się uczestniczyć w kłamstwach na temat Smoleńska. Pomogą im w tym m. in. fragmenty filmu „Joseph Goebbels. Podżegacz”, który pokazuje, jak działał mistrz niemieckiej propagandy.

„Tego, do kogo chce się dotrzeć, trzeba nasączyć ideami propagandy tak, by tego nie zauważył. Oczywiście propaganda ma cel, lecz musi być on tak mądrze i po mistrzowsku zamaskowany, żeby ten, kogo dotyczy, w ogóle tego nie spostrzegł – uczył swoich podwładnych Goebbels.
„Czułem się względnie wolny. Zawsze myślałem, że mogę pisać, co chcę. Ale dziwnym sposobem dopiero wiele lat później kiedy czytałem swoje dawne artykuły z tamtych czasów dziwił mnie pełen zahamowani styl w jakim były pisane. Odniosłem wrażenie jakbym wtedy rzeczywiście w duchu stał na baczność i czekał na rozkazy” – mówił po latach niemiecki dziennikarz Hans Borgelt.

Będzie też mowa o resortowych rodowodach smoleńskich śledczych. W programie pojawią się również fragmenty wierszy żony generała Czesława Kiszczaka, która walczy w nich z „nienawiścią” tych, którzy twierdzą, że w Smoleńsku mogło dojść do zamachu.