Choć książki nie ma jeszcze fizycznie na rynku, to już podbija internet. Druga część bestsellerowych „Resortowych dzieci” Doroty Kani, Jerzego Targalskiego i Macieja Marosza szturmuje wirtualny rynek, zdobywając śmiało najwyższe pozycje na liście bestsellerów Empik.com. Czytelnicy bowiem chórem już teraz zamawiają książkę, której premiera będzie dopiero 29 kwietnia.

Pierwsza część pt. „Resortowe dzieci. Media” sprzedała się w nakładzie 150 tys. egzemplarzy. Pierwotny nakład książki wyniósł 10 tys. egzemplarzy i został wyczerpany w pierwszych dniach po premierze, a publikacja znalazła się na 1. miejscu best­sellerów sprzedaży w sieci Empik i Merlin.pl. W wydawnictwie Fronda krótko po premierze książki (grudzień 2013 r.) urywały się telefony od księgarń. Firma musiała zamawiać kolejne dodruki, które znikały z półek błyskawicznie. Dodruków było aż siedem. Później telefony urywały się w sprawie spotkań promocyjnych, które odbywały się nie tylko w Polsce, ale również w Wielkiej Brytanii, Irlandii, Niemczech i Danii. Książka budziła duże zainteresowanie i znalazła chłonny rynek również w USA i Kanadzie.

Publikacja wywołała prawdziwą burzę w środowisku dziennikarskim, bo to właśnie jego przedstawicieli dotyczyła. Dowodziła bowiem, że dziennikarze mediów ­mainstreamowych mieli łatwą ścieżkę kariery dzięki umocowanym w PRL-owskim systemie rodzicom i znajomym. Choć książka, podobnie jak druga część o służbach, oparta jest na niekwestionowanych dokumentach, dziennikarze próbowali publikację ośmieszyć, a ich autorów obrazić. Konrad Piasecki z TVN‑u i RMF FM pisał, że jest to nagromadzenie bzdur i śmiesznych oskarżeń. Katarzyna Kolenda-Zaleska z „Faktów” TVN i „Gazety Wyborczej”, że to podłe świństwo. Tomasz Lis nazwał autorów książki „żulami z prawicowego lumpeksu”… W czasie, gdy kurz afery rozpętanej w mediach głównego nurtu unosił się wysoko, książka okazała się jedną z pięciu najlepiej sprzedających się pozycji w największej w Polsce sieci księgarskiej Empik ubiegłego roku.

Reakcję bohaterów książki łatwo było obserwować, byli oni czołowymi pracownikami mediów. Jak mogą zareagować ludzie służb na drugą, poświęconą im właśnie część bestsellerowej serii? – Najprawdopodobniej nie odniosą się wprost do samej książki, ponieważ w całości jest ona oparta na autentycznych dokumentach. Będą natomiast starali się przedstawiać jako profesjonaliści najwyższej klasy, sugerując – lub nawet mówiąc wprost – że służby PRL‑u nie były złe, tylko wręcz przeciwnie – mówi „Codziennej” współautorka „Resortowych dzieci” Dorota Kania. – Gdy już była znana data premiery książki, zaobserwowałam rajd po prorządowych mediach niektórych naszych bohaterów, występujących tam w charakterze ekspertów, m.in. Marka Dukaczewskiego i Aleksandra Makowskiego. Obydwaj zrobili swoje kariery w komunistycznej bezpiece, a ich ojcowie pracowali w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego – dodaje Kania.