- Wygląda na to, że swoimi działaniami szykujemy dobry grunt na powrót Podziemnej Armii. Mimo że państwo rządzone przez Platformę nie potrzebuje pamięci o Wyklętych - mówi w rozmowie z "Gazetą Polską Codziennie" Zbigniew Młynarski, uczestnik wydarzenia zarejestrowanego na DVD pod tytułem "Podziemna Armia Powraca"

Płyta DVD „Podziemna Armia powraca” robi furorę. Sprzedała się już połowa nakładu. Dlaczego zdecydował się Pan na udział w tym przedsięwzięciu?

Zawsze interesowałem się historią i mundurami, granie w takich rekonstrukcjach jest wspaniałe, a wcielanie się w postacie z tego okresu jest dla mnie niebywałym przeżyciem. Teraz, korzystając z zainteresowania, zbieramy pieniądze na pomnik poświęcony żołnierzom Września ’39, którzy walczyli na Bożej Górze w Jastrzębiu. Pomnik powstaje z inicjatywy Stowarzyszenia Chwała Bohaterom. Kwestujemy razem z innymi uczestnikami projektu „Podziemna Armia powraca”. Występujemy oczywiście w mundurach z okresu wojny. Ludzie, widząc nas tak ubranych, reagują bardzo pozytywnie i wrzucają do puszek datki. Są pod wrażeniem tego, co robimy Najbardziej zafascynowana jest młodzież. Młodzi są bardzo ciekawi wszystkiego, co dotyczy pomnika. Wygląda na to, że swoimi działaniami szykujemy dobry grunt na powrót Podziemnej Armii. Mimo że państwo rządzone przez Platformę nie potrzebuje pamięci o Wyklętych.

Wróćmy do samego widowiska. Jakie są Pana wrażenia z okresu jego produkcji?

Dni zdjęciowe były świetnie zorganizowane. Młodzi ludzie bardzo poważnie pochodzili do swoich ról i mnie też się to udzieliło. Reżyserem całości był Łukasz Kobiela, a z drugiej strony kamery kierował nami operator Krzysztof Miller. Jestem rencistą górniczym i mam trochę wolnego czasu. To wszystko, co robiliśmy na planie, jest pracą społeczną. Ani ja, ani nikt z kolegów za udział w filmie nie dostał ani grosza. I jest to dla mnie oczywiste.

Czego Pan oczekiwał po premierze płyty „Podziemna Armia powraca”? Czy to, co Pan zobaczył, spełniło te oczekiwania?

Kiedy zgasło światło, poczułem się tak, jakbym był wewnątrz akcji, którą widziałem na ekranie. Słowa i obrazy były tak sugestywne, że czułem dreszcze na plecach, a widząc siebie, byłem niesamowicie przejęty. Artyści występujący na scenie, Jerzy Zelnik śpiewający świetne teksty Leszka Czajkowskiego… To było wspaniałe. Niecała godzina skurczyła się do krótkiego momentu. Kiedy wszyscy wstali i sala wypełniła się okrzykami: „Cześć i chwała bohaterom”, wiedziałem, że było warto. Całość widowiska jest po prostu rewelacyjna.
 

Płyta „Podziemna Armia powraca” jest do nabycia m.in. przez stronę www.pokolenie.org.pl.