Poczynania Donalda Tuska w Brukseli oceniane są ostatnio coraz bardziej negatywnie. Okazuje się nawet, że były polski premier nie odgrywa tam praktycznie żadnej roli, ponieważ jest to na rękę Niemcom. Gdyby nawet próbował działać, byłby blokowany. Komentatorzy, a nawet politycy coraz częściej w ocenie europejskiej karierze Tuska są jednogłośni – jest on „niewyraźny, niewidoczny, mglisty, bełkotliwy”.

Brukselska korespondentka RMF FM Katarzyna Szymańska-Borginon zwraca uwagę, że Tuska w Brukseli nie jest postrzegany najlepiej: "niewyraźny, niewidoczny, mglisty, bełkotliwy - tak o Donaldzie Tusku mówi się w brukselskich kuluarach. W porównaniu do innych liderów unijnych instytucji, którzy objęli swoje urzędy mniej więcej w tym samym czasie co Donald Tusk, były polski premier wypada najsłabiej".

Co mówią na jego temat unijny politycy? Ich zdaniem słabość Tuska polega także na tym, że były polski premier sam jeszcze nie wie, czego chce i nie odnalazł swojego miejsca w Brukseli.

- Nie znam jego koncepcji. Myślę, że dopiero się uczy" - mówi Lannoo, wiceszef Centrum Studiów Europejskich. Podobnego zdania jest inny obserwator brukselskiej sceny politycznej - Michael Emmerson. Jego zdaniem Tusk nie ma jeszcze swojego "profilu" w brukselskim świecie.

- Dla mnie nie jest on zbyt widoczny. Prawnie nic nie mogę o nim powiedzieć. Słyszałem parę słów, które powiedział, ale to nie wystarczy, żeby wyrobić sobie opinię - podkreśla Michael Emmerson.


"Głosu Tuska nie słychać, a twarzy nie widać" - to powszechna opinia o byłym polskim premierze wśród międzynarodowych dziennikarzy w Brukseli. Choć w Polsce to właśnie Tusk uchodził za ulubieńca mediów, zdaniem korespondentki RMF FM w Brukseli budzi jedynie irytację. Ponadto wszyscy porównują go nieustannie z Hermanem Van Rompuy’em, który uchodził za dyskretnego mediatora między szefami państw i rządów, który znał kilka języków i nie stronił od dziennikarzy. 

- Tusk na razie w ogóle nie rozmawia z dziennikarzami, wydaje tylko komunikaty - zauważa Nicola Gros z dziennika "France-Ouest". W gabinecie Tuska wciąż leży stos podań o wywiady od międzynarodowych mediów, na które nikt nawet nie odpowiada. Podobno Tusk nie chce także, żeby na konferencjach prasowych dziennikarze zadawali pytania po polsku.

- Coraz częściej ktoś zauważa także, że Tusk się postarzał, że ma zmęczoną twarz. Nie jest to jednak przemęczenie pracą. Tuska bardzo często już w piątek nie ma w Brukseli. Po prostu pozbawiony speców od wizerunku, wizażystki, która towarzyszyła mu krok w krok - pokazał swoją prawdziwą twarz - podsumowuje Katarzyna Szymańska-Borginon.