Dzięki aktywistom stowarzyszenia „Kolekcjonerzy Czasu” wstrzymano prace remontowe w piwnicach przy ul. Strzeleckiej. Drzwi zawierające inskrypcje wyryte przez polskich bohaterów podziemia zostały zabezpieczone. Spółka może odpowiedzieć za dewastacje.

Dzisiaj rano deweloper wszedł do byłej katowni UB przy ulicy Strzeleckiej na warszawskiej Pradze.

Dzięki Annie Straszyńskiej ze stowarzyszenia „Kolekcjonerzy Czasu” oraz szybkiej reakcji mediów, m.in. portalu niezależna udało się zahamować dewastacje do jakiej mogło dojść w wyniku prac remontowych spółki „One Development”.

Aktywiści stowarzyszenia sprowadzili na miejsce policje, burmistrza oraz pracowników Instytutu Pamięci Narodowej. Dr Tomasz Łobuszewski z warszawskiego IPN stwierdził, że spółka nie dotrzymała warunków umowy zawartej między nią a IPN-em. Dziewięć par drzwi na których znajdują się zabytkowe inskrypcje zostało zabezpieczonych, znajdują się teraz w jednej z zamkniętych piwnic. - Spółka może być oskarżona o dewastacje. Podczas dzisiejszych prac mogło dojść do naruszenia tkanki budynku objętych ochroną Konserwatora Zabytków- relacjonowała sprawę portalowi niezależna Anna Straszyńska.

To właśnie przy ul. Strzeleckiej w piwnicach budynku w okresie stalinowskim więziono, brutalnie przesłuchiwano i mordowano żołnierzy polskiego podziemia antykomunistycznego. W latach 1944-45 mieściła się tutaj Kwatera Główna NKWD w Polsce, a w okresie 1945–1948 Areszt Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego.