Nagłe nawrócenia

Czytam sobie komentarze znanych prawicowych publicystów na temat Jarosława Kaczyńskiego, Smoleńska i ostatnich wydarzeń na scenie politycznej.

Czytam sobie komentarze znanych prawicowych publicystów na temat Jarosława Kaczyńskiego, Smoleńska i ostatnich wydarzeń na scenie politycznej. Na ogół są to ci sami, którzy przez ostatnie miesiące udowadniali, że bez pozbycia się obecnego prezesa PiS nic się nie da w Polsce zmienić. Okazuje się, że obecnie dostrzegają potrzebę dalszego istnienia Kaczyńskiego w polityce. Mało tego, widzą go jako istotny wkład do rządu, który przejmie władzę po Donaldzie Tusku i jego dyskotece.

Oczywiście stało się to, co od dawna przewidywała „Gazeta Polska”. W obozie władzy nastąpiło tąpnięcie. Trwa tam w tej chwili krwawa bijatyka, która obecny rząd wyśle na emeryturę. W tym czasie elektorat PiS-u niezadowolony z wyjaśniania sprawy katastrofy smoleńskiej zaczął się konsolidować i pomimo potężnej medialnej nagonki i próby rozbicia ujawnia się w coraz korzystniejszych dla tej partii sondażach.

Dalszy scenariusz jest łatwy do przewidzenia – albo obecny układ rządzący pozbędzie się Tuska i stworzy nowy stabilny reżim (zdecydowanie bardziej na lewo od obecnego), albo władzę przejmie Jarosław Kaczyński. To jednak oznacza, że dywagacje o przywództwie na prawicy mogą w tej chwili snuć wyłącznie mocno niezorientowani. Jeżeli ktoś chce być wiarygodny dla tej części sceny politycznej, nie może zajmować się rozbijaniem PiS. Robiła to w ostatnich miesiącach większość znanych i dopuszczanych do telewizji „konserwatywnych” komentatorów. PJN nagle stopniał w ich ocenach do zjawiska mało poważnego, wręcz wstydliwego. Z pewnym współczuciem patrzę na polityków tej partii, bo zostali najzwyczajniej w świecie wystawieni przez swoich przyjaciół z zaprzyjaźnionych mediów. Członkowie PJN nie za bardzo mają już odwrót, natomiast ich mentorzy, którzy właśnie odkryli straszną wagę sprawy smoleńskiej i wiele pozytywnych cech Jarosława Kaczyńskiego, szybciutko przeszli nawrócenie na PiS. W normalnym kraju to politycy skaczą z kwiatka na kwiatek, a dziennikarze upominają ich, by mieli choć trochę kręgosłupa. U nas nie jest normalnie w znacznej mierze właśnie dlatego, że nawet publicyści podający się za prawicowych uznają zdolność do przetrwania za wartość najwyższą.

Co więc zrobić z odstającą od wszystkich „Gazetą Polską”? Trzeba nas jakoś odróżnić. Mamy być inni, bo nieustannie upraszczamy rzeczywistość, w domyśle opanował nas prymitywizm intelektualny. Ten repertuar doskonale znam z retoryki „Gazety Wyborczej”: „człowiek giętki jest inteligenty, człowiek zasad musi być trochę głupawy”. Nie wysilono się, by nas kopnąć. I nie wiem, kto ma większy problem: PJN, że stracił medialne wsparcie, czy Jarosław Kaczyński, że zyskał nowych, jakże wypróbowanych przyjaciół. Oczywiście jeżeli sondaże znowu pójdą nie tam, gdzie trzeba, „przyjaciele” znajdą wiele cech Kaczyńskiego przekreślających go jako nowoczesnego polityka. Być może największym sukcesem lidera PiS jest to, że chwilowo nawet tacy muszą go chwalić.

 

 



Źródło:

Tomasz Sakiewicz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo