Ich hałasujące skrzydła paraliżowały wroga. Ich kopie osiągające sześć metrów dokonywały zatrważającego spustoszenia na polu walki. Ich rumaki, warte więcej niż 200 dukatów każdy, forsowały płoty i piki. Ich wodzowie nosili pozłacane okrycia i tygrysie skóry. Dokonywali szarży niemożliwych. Teraz czytelnicy doczekali się pięknego i niezwykle rzetelnego albumu Radosława Sikory i Radosława Szleszyńskiego „Husaria Rzeczpospolitej”.

Schodzą z koni, budują zapory, sprawdzają broń. Jest ich 400. Wiedzą, że zaraz się zacznie. Krwawa walka trwa sześć godzin. Zwyciężają. Na polu bitwy pozostają stosy zwłok nieprzyjaciela. Husarze rozgromili stukrotnie liczniejszą armię Tatarów. Bitwa pod Hodowem w 1694 r. była zaledwie jedną z wielu. Tak wielu, że trudno je zliczyć.

Polska husaria zwyciężała zachodnioeuropejskich pikinierów, muszkieterów i elitę ówczesnej jazdy, czyli kirasjerów. Husaria zwyciężała osmańskich janczarów i spahisów, a także elitarną kawalerię tego imperium, czyli deli junaków. Zwyciężała lotnych Tatarów, moskiewskich strzelców, jazdę bojarską, pieszych i konnych Kozaków, a także husarię węgierską. „Skutecznie szarżowała na działa. Czasem obalała piersiami swych rumaków płoty czy wozy. Pod Kłuszynem udała się jej sztuka wręcz niewyobrażalna – pokonała kobylice i stojących za nimi pikinierów.

Jest to osiągnięcie bezprecedensowe w historii kawalerii” – czytamy w książce. Album przybliża jednak nie tylko historię dwóch stuleci: XVI i XVII w., oszałamiających zwycięstw kawalerzystów. Faktografia oparta jest wyłącznie na tekstach źródłowych powstałych w czasach istnienia husarii, pomijając te późniejsze, skażone nadinterpretacją czy wręcz fałszowaniem wyglądu, obyczajów lub dokonań kawalerii. I tak mamy tu tłumaczenia tekstów fascynatów i badaczy polskiej husarii z całego świata.

Francuski inżynier wojskowy opisuje na przykład wygląd dodatkowego miecza będącego na wyposażeniu husarza, służącego do dobijania leżącego na ziemi nieprzyjaciela. Sycylijski literat wyjaśnia, jak husaria konstruowała kopie, które miały niezwykłą moc przebijania zbroi. Angielski poseł pisze o „najświetniejszym wojsku, jakie kiedykolwiek widziano. Nigdy nie widziałem piękniejszego widoku”.