Rząd debatuje o franku z... bankami. „To jak zaprosić rozbójnika i pytać się o opinie”

W związku z wahaniami kursu franka szwajcarskiego zbiera się Komitet Stabilności Finansowej, czyli „wszyscy święci” od nadzorowania rynku finansowego.

Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska
W związku z wahaniami kursu franka szwajcarskiego zbiera się Komitet Stabilności Finansowej, czyli „wszyscy święci” od nadzorowania rynku finansowego. Są tam szefowie NBP, Komisji Nadzoru Finansowego, Bankowego Funduszu Gwarancyjnego i minister finansów który przewodniczy temu gremium. Okazuje się, że zaproszono też na to spotkanie przedstawicieli… pięciu banków. - Wydaje mi się, że powinno budzić to zasadnicze wątpliwości natury prawnej - mówi portalowi niezalezna.pl dr Janusz Szewczak, główny ekonomista Kasy Krajowej SKOK.

- Jak to się ma do niezależności banku centralnego? Jak to się ma do ustawy o Komitecie Stabilności Finansowej czy ustawy o NBP? To tak, jakby rozbójnika zaprosić przed oblicze sądu przed wyrokiem i zapytać się, co proponuje. Państwo i jego instytucje są po to, aby chronić własnych obywateli, a nie być rzecznikiem lobby bankowego - zastanawia się ekonomista.
 
Szewczak mówi, że to przypomina klimat w restauracji „Sowa i przyjaciele”. Jego zdaniem trzeba było dobrze nadzorować te banki, aby praktyka udzielania kredytów nie budziła tak dużych wątpliwości. - Chyba niebawem będziemy mogli mówić o aferze frankowej. Przypomnijmy, że te umowy z bankami były umowami pozornymi, bo żaden Polak nie otrzymywał franków do ręki ani nie płacił nimi deweloperowi – podkreśla.
 
- Chorwaci zareagowali natychmiast, Węgrzy jeszcze wcześniej, a premier Kopacz apeluje o sprawdzenie nieprawidłowości w ustalaniu kursów w bankach.
Kilku miesięcy temu kilku dilerów jednego z dużych światowych banków o międzynarodowym zasięgu zostało oskarżonych o manipulowanie również kursem złotego – mówi.
 

 

Źródło: niezalezna.pl

JW
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo